" Jak znaleźć szczęście ? - droga jest prosta .
Daj innym siebie , w ich sercu zostań "
- No to młody Wszystkiego najlepszego - weszłam zaspana do kuchni w której przebywał uśmiechnięty Kondzio
- Dzięki - wypiął dumne klatę i się roześmiał - ale za tego młodego to się obrażę
- Tak, tak obrażaj się - spojrzałam na niego
Uśmiech nie schodził mu z buzi. Tylko raz obchodzi się 18 w życiu.Chyba muszę się psychicznie przygotować na przyjście jego znajomych. Najchętniej to bym się schowała w pokoju. Ale obiecałam że jakoś ich przypilnuje
- No to zostałam sama z rodzeństwem Bednarków - mówiłam sama do siebie
- Taki już twój ciężki los - poklepał mnie po ramieniu - chodź zrobimy pizze
- Chyba chciałeś powiedzieć zrób pizze - zaśmiałam się
Zabraliśmy się migiem za robienie śniadania. Przy okazji parę razy na naszych ubraniach wylądowała mąka.
- Już spokój! - krzyknęłam gdy kolejny raz zostałam obsypana białym proszkiem.
Tym razem podszedł do mnie ze składnikami miałam nadzieję że tym nie zamierza rzucać. Staną koło mnie i układał je na cieście. Nasze śniadanie piekło się w piekarniku, a my poszliśmy ogarnąć salon.
- Ile będzie osób? - usiadłam zmęczona na kanapie
- Około 25 osób - odparł zmęczony ale uśmiechnięty Kondzio
- Ile? Przecież to całe przedszkole - zaśmiałam się
Kondzio spojrzał na mnie gniewnie po czym szybko się podniósł z miejsca spoczynku i podbiegł do mnie i zaczął mnie łaskotać.
- Konrad - pisnęłam - prze...prze...przepraszam - krzyknęłam
- Coś nie słyszę - cwaniacko się zaśmiał nie przestając mnie łaskotać
- Przepraszam - krzyknęłam głośniej
- Teraz usłyszałem - zadowolony odsuną się ode mnie i usiadł na fotel
- Ale i tak twoi znajomi to przedszkole - odparłam i uciekłam na górę. Kondzio biegł za mną. Wbiegłam do pokoju Kamila akurat się ubierał, schowałam się za niego i zaczęłam się śmiać
- I myślisz że On cię obroni? - wskazał na Kamila
- A może tak Dzień Dobry, Cześć kochanie? - spojrzał na nas zaskoczony Kamil
- Cześć kochanie? - zapytał zaskoczony Konrad
- To akurat matole nie było do Ciebie - spojrzał na niego
- Dzień dobry kochanie - wspięłam się na palce bo nie ukrywając był troszkę wyższy ode mnie i dałam mu buziaka w policzek
- Dobra, a teraz o co chodzi? - przytuliłam się do Kamila od tyłu aby Kondzio mnie nie złapał
- Twoja dziewczyna wychylił się zza Kamila i groźnie na mnie spojrzał - powiedziała że moi znajomi to przedszkole
- Serio? - Kamil ze spokojem na niego spojrzał - i o to tyle hałasu?
- Tak - udał oburzonego i skrzyżował ręce na piersi
- W takim razie piąteczka kochanie - odwrócił się do mnie i wyciągnął rękę po czym lekko w nią uderzyłam
- A wiesz co i ty przeciwko bratu? Foch - Wyszedł z pokoju udając oburzonego
- A kto ci z jedzeniem pomoże - krzyknęłam
- Wiecie jak was kocham - w pokoju pojawił się Kondzio z mega uśmiechem, a my wybuchliśmy śmiechem
- Kondzio pizza! - krzyknęłam.
Wybiegłam szybko z pokoju, a za mną Konrad. Na szczęście nic się nie stało tylko lekko się przypaliła bo bokach.
- Jak ty tak będziesz gotować to mi gości otrujesz - Kondzio na mnie spojrzał, a później na przypaloną pizze
- Chyba przedszkole - wyszeptał Kamil, a młodszy Bednarek tylko groźnie na niego popatrzył. Podałam im śniadanie i pobiegłam obudzić Korni. Stojąc przed drzwiami ujrzałam napis
Zaśmiałam się
- Może nic mi nie będzie - wyszeptałam i weszłam. Korni słodko spała. Nachyliłam się nad nią i ujmując w ręku kosmyk jej włosów łaskotałam ją po buzi. Złapała mnie w pasie i pociągnęła przez co wylądowałam na niej
- Co ty wariatko robisz? - krzyknęłam i zaczęłyśmy się śmiać
- O to samo mogę zapytać w nocy spać nie dajecie rano tak samo - otworzyła oczy i na mnie spojrzała
- Wiesz przyszłam obudzić cię na śniadanie ale jak zobaczyłam ten napis na drzwiach - zaśmiałam się - to miałam obawy co do wejścia ale pomyślałam " kto nie ryzykuje ten nie wygrywa" i jestem - rozłożyłam ręce i obie zaczęłyśmy się śmiać. Korni się przebrała i zeszłyśmy na dół.
Chłopaki po śniadaniu pojechali do sklepu. My rozłożyłyśmy to co zakupiła mama rodzeństwa
- Nie wierz czy Przemo przyjedzie? - spytała Korni gdy odpoczywałyśmy na kanapie
- Wątpię. Gdzie Szymka zostawi? - zdziwiło mnie czemu akurat Korni o to pyta
- A tutaj? -spojrzała na mnie
- Z tym przedszkolem które przyjdzie? Weź dziecko zgłupieje - spojrzałam na nią i wybuchliśmy śmiechem
Po dłuższej chwili poszliśmy wybrać coś na imprezę. Rodzice rodzeństwa pojechali rano gdzieś do rodziny na trzy dni. Mieli rację że lepiej będzie jak wyjadą i nie będą patrzeć na to co tu się będzie działo. Leżałam na łóżku i się przyglądałam jak Korni prezentuje mi swoje sukienki. Stwierdziłam że będzie lepiej jak pożyczę coś od niej. Nasza narada trwała dość długo ale wybrałyśmy dwie sukienki. Zuza miała dowieść mi dodatki. Gdy usłyszałyśmy dźwięk otwieranych się drzwi opuściłyśmy pokój. Schodząc po schodach spostrzegliśmy ze z nimi jest Zuza
- A wy po zakupy aż do Wrocławia jechaliście? - przytuliłam się do Kamila
- Tak jakby - pokręcił głową i mnie pocałował
- Ci to od rana się przytulają i całują. Takie stare a nie wyżyte - wywrócił oczami Kondzio i znikł za ścianą kuchni wnosząc i wykładając zakupy.
- Zazdrościsz braciszku - zaśmiał się Kamil i jeszcze raz zatopił się w moich ustach tym razem na dłużej
- Ej koniec tych amorów. Pomóżcie mi i będziecie mogli sobie słodzić - wychylił się z kuchni
- Później to my będziemy Twojego przedszkola pilnować - zaśmiałam się, dałam Kamilowi szybkiego całusa i poszłam do kuchni.Postanowiliśmy że wygonimy chłopaków z kuchni i same weźmiemy się za gotowanie. Chłopaki siedzieli w salonie i co chwile coś przestawiali. Gdy jedzenie było gotowe spojrzałam na to wszytko i nie wierzyłam że tyle zjedzą jednego wieczoru. Czas płynął bardzo szybko, a my jeszcze nie gotowe. Zostawiając pyszności w kuchni udałyśmy się na górę i założyliśmy swoje kreacje.
Korni :
Zuza :
A ja po prostu :
Zrobiłyśmy jeszcze szybko makijaż. Ja podkręciłam moje włosy i gotowe zeszłyśmy na dół. W salonie było paru znajomych Kondzia. Zapoznałyśmy się z nimi. Kondzio z dumą przedstawiał Zuzę kolegom że jak się na niego popatrzyłam to wydawało mi się jak by z wesołego, tryskającego energią Kondzia zmienili na poważnego chłopaka.
- Na co tak patrzysz - dobiegł mnie cichy głos Kamila
- Na Kondzia i Zuzę - odparłam przytulając się do niego
- Pięknie wyglądasz - szepnął do ucha a po moim ciele przeszedł dreszczyk
- Dziękuje - odparłam i dałam mu buziaka
Pomału zaczęło się schodzić więcej osób. Siedziałam z Kamilem, Kornelią i Przemkiem. Tak, tak Przemek przyjechał z Szymkiem. Zostawili go u Korni w pokoju i co jakiś czas do niego zaglądali. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Gdy obiły się nam o uszy dźwięki wolnej piosenki poszliśmy na parkiet. Wtuliłam się w Kamila i bujaliśmy się w rytm muzyki.
-------------------------------------
Hej!
Mamy kolejny :)
Czytać, komentować i pytać ---> http://ask.fm/Znaszmojeimieniehistorie
Widzę ten spam pytań :D
Zachęcam do komentowania :)
Bless <3
To do następnego :*
Mam nadzieję że się podoba




Zarąbisty <3 ! ;& Kocham Cię dziewczyno ! ;)
OdpowiedzUsuńAndzia ; 3
Te zdjęcia to dobry pomysł ;))
OdpowiedzUsuńA dział świetny <3
/Zuza :***
co nowy rozdział to jeszcze lepszy;*<3
OdpowiedzUsuń