Błąkałam się po rynku co chwilę zaglądając do jakiegoś sklepu w rezultacie czego zawszę wychodziłam z torbą więcej. Można powiedzieć że tak lekko zabalowałam ale co tam trzeba było uczcić. Przemierzałam rynek z okularami na nosie i ciesząc się z promieni słońca które ogrzewały moje ciało. Zaszłam do lodziarni zamówiłam czekoladowe lody i udałam się do parku nad rzeczkę. Usiadłam na trawię niedaleko brzegu i przyglądałam się ucieszonym dzieciom jednocześnie zajadając lody. Byli tacy mali, a uśmiech nie schodził im z buzi. Cieszyli się każdym nowym dniem nie wiedząc że na tym kolorowym jak dla nich świecie istnieje takie coś jak problemy. Czasem tęskniłam za tymi chwilami kiedy byłam taka mała, kiedy moim jedynym zmartwieniem było czy wyjdę dziś na dwór. Przebiegła koło mnie uśmiechnięta dziewczynka lecz nie zauważyła małego kamienia i wylądowała na ziemi. Zaczęła płakać, podeszłam do niej i ją podniosłam. Przestała płakać i popatrzyła na mnie swoimi dużymi oczkami. Uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła uśmiech.
- Boli cię coś? - spytałam małej otrzepując ją z piasku
Pokiwała tylko przecząco głową.
- A jak masz na imię ?
- Maja - powiedziała nie pewnie
- Dobrze a gdzie masz Maju rodziców? - z wielkim uśmiechem wskazała paluszkiem na parę młodych osób. Mogli mieć około 23 lat widać było że się kochają i są szczęśliwi.
- No to biegnij szybko do mamusi i uważaj następnym razem ok? - pokiwała głową na tak i pobiegła. Przystanęła na środku ścieżki, odwróciła się, przesłała mi całusa i podbiegła do taty i się do niego przytuliła wskazując palcem na mnie. Jej rodzice się uśmiechnęli. Siadłam w miejscu gdzie wcześniej odpoczywałam i zatopiłam się w fantazji. W mojej głowie było masę pytań na które chyba nikt nie znał odpowiedzi. Sama nie wiem czy potrafiłabym na nie samej sobie odpowiedzieć. Wyobrażałam sobie mnie, jakiegoś chłopaka jak jesteśmy tak samo szczęśliwi może nawet bardziej, kiedy będąc razem zapominamy o tym co nas otacza i nie przejmujemy się problemami tylko cieszymy się sobą. Z uśmiechem wstałam z trawy, otrzepałam spodnie i ostatni raz spojrzałam na małą i jej rodziców. Popatrzyła na mnie, pomachałam jej i z uśmiechem wracałam do domu. Z dziećmi mogłabym spędzać każdy dzień, lubiłam ich uśmiech który zarażał nawet obcych i ich słodkie minki. Wchodząc do bloku przed oczami miałam widok radosnej Mai. Weszłam do domu, odstawiłam torbę z zakupami, zdjęłam szpilki i kierowałam się do salonu w którym były dziewczyny i nieznajoma.
- Hej. Z czego się cieszycie ? - z wielkim bananem na twarzy patrzyłam na dziewczyny które ledwo łapały oddech. - a tak w ogóle Julia jestem - popatrzyłam na nieznajomą
- Kornela - szeroko się uśmiechnęła - i jak tam praca?
- A dziękuje bardzo dobrze - mówiłam kierując się do kuchni po zimną ciecz która by choć przez chwilę mogła ostudzić moje ciało.
- Czyli? - wydukała Natalia przez śmiech
- Czyli mam pracę. A swoją drogą wy też byście się za czymś rozejrzały - siadłam w fotelu ze szklanką upragnionej cieczy upijając łyk sok i spoglądałam na Natalię i Zuzę które zalewały się łzami że śmiechu. Spojrzeliśmy się na siebie z Korni i wybuchliśmy śmiechem.
- Ja to sobie znajdę bogatego chłopaka i nie będę pracować - Natala ciągle się nabijała - a po za tym to ja tu jestem chyba mamą
- Ej ale ty też weszłaś do domu z uśmiechem co się stało? - Natalia już spokojnie spytała
Opowiedziałam im wszystko ze szczegółami co było w parku przy czym na samą myśl szeroko się uśmiechnęłam.
- Czy mi się wydaje czy nasza wielka pani niedostępna dla facetów myśli o założeniu rodziny. Natala uszczypnij mnie bo nie wierze mi chyba siostrę podmienili - Zuza spojrzała na Natalię rozkładając się na kanapie
- Bardzo śmieszne - skarciłam ją wzrokiem - ta wielka pani niedostępna została uaktywniona ale przez własną głupotę tej pani zostało siedzieć z takimi wariatkami - rzuciłam w nią poduszką
- Niekoniecznie - uśmiechnęła się do Natalii co nie wskazywało nic dobrego bo w jej małej głowię już był jakiś pomysł
- Nie wiem co kombinujesz ale radzę ten pomysł wybić z tej małej główki - puknęłam ją w czoło.
Kornela cały czas się z nami śmiała. Wydawała się być osobą wyluzowaną, miłą i otwartą na nowe znajomości. Pewnie miała coś po bracie. Na samo wspomnienie o nim wszystko w środku mnie rozjaśniło się i momentalnie jakby zgasło to światełko radości. Miał mój numer telefonu, podałam mu gdy wychodził, bardzo go chciał i powiedział że zadzwoni a tym czasem od wczoraj nie dał żadnego znaku. Pewnie tak jak mówiła moja podświadomość ma kogoś i nie ma czasu. Nurtuje mnie też jedno zdarzenie otóż policja mi mówiła że po wypadku sprawca uciekł z miejsca wypadku zostawiając mnie, w mojej głowie od razu nasunął się czarny scenariusz. Co jak by tam nikogo nie było? Co by wtedy ze mną było? Czy żyła bym dalej czy umarła na jezdni? Potrząsnęłam głową aby wybić sobie te pytania z głowy nie chciałam aby tego wieczoru nasuwały mi się, był on zbyt piękny i radosny i nie było w nim miejsca na smuty.
- Ej Jula co ci jest? - dziewczyny na mnie patrzyły musiałam ich nie zauważyć.
Nasunęłam na twarz uśmiech
- Nic. Ja idę zanieść zakupy i się przebrać, a wy wybierzcie jakiś film - rozkazałam dziewczynom po czym z wielkim uśmiechem wstałam
- A co kupiłaś - Natala spojrzała na mnie
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła kochanie - zaśmiałam się, wzięłam zakupy i poszłam na górę.
- Przecież ja i tak się będę w piekle smażyć- wybuchła śmiechem - i tak się dowiem
- Wiem głupku - krzyknęłam już z góry i weszłam do pokoju. Usłyszałam jeszcze śmiech dziewczyn.
- Z kim ja żyje - szepnęłam do siebie i się zaśmiałam.
Czy wy kiedyś dorośniecie? Śmiejecie się z byle czego, ty ciągle myślisz o Kamilu narzucając przy tym fałszywy uśmiech na twarz przy dziewczynach. Nie oszukuj się podoba ci się. Czemu nie pogadasz o tym z nim? Z dziewczynami? Po to je masz aby w trudnych chwilach się wygadać? Jesteś dziwna. Ale to dobrze że cieszycie się z małych rzeczy - moja podświadomość siedziała w wygodnym fotelu, popijała cole i zmieniała decyzję częściej niż ja. Ona we mnie tkwiła żeby mi w jakiś sposób pomóc a nie gadać słowa bez sensu. Tylko ona potrafiła w jednym zdaniu coś wypowiedzieć jednocześnie za chwile zaprzeczając swoim słowom.
-----------------
Dziś mam wielką moc w sobie i tyle pozytywnej energii że postanowiłam napisać rozdział. Jeszcze może dziś pojawi się nowy rozdział ale nie wiem czy opłaca się go pisać bo oprócz wyświetleń nie mam pojęcia czy wam się podoba opowiadanie czy wchodzicie aby o tak. Więc jeśli ktoś by mógł zachęcam do komentowania.
Jakieś pytania - http://ask.fm/Pati5886
Swoją drogą moja koleżanka zrobiła mi taki prezent że we wtorek ją chyba uduszę ze szczęścia.:D
Mam nadzieję że blog tak jak i rozdziały się wam podoba :D
Rozdziały i blog są cudowne :) Czekam na kolejny/ Aniaaa
OdpowiedzUsuńDziękuje:) Kolejny już jest jutro pojawią się kolejne może dwa to zależy czy dziś coś napisze :D
Usuń