sobota, 4 stycznia 2014

7 Rozdział

Nie mogłam tego dnia spać przez co już o 07.00 byłam na nogach. Chodziłam po całym domu szukając jakiegokolwiek zajęcia. Zrezygnowana w końcu w pół do 8 poszłam wziąć orzeźwiający prysznic. Wycierając się śpiewałam po cichu piosenkę Kamila Bednarka "Kiedy słyszę ten bit"
- Będziesz tak o nim rozmyślać? Dziewczyno daj sobie spokój nie jesteś jedyna na tym głupim świecie jest wiele dziewczyn mądrzejszych od ciebie i poszukujących miłości on już na pewno kogoś ma. - moja podświadomość siedziała w wygodnym fotelu, dogryzając mi.
Wyszłam w bieliźnie z łazienki i usłyszałam jakąś rozmowę w salonie. Szybko poszłam do pokoju z myślą że się przesłyszałam i moja wyobraźnia z braku zajęcie chce mnie jeszcze bardziej wystraszyć. Uchyliłam drzwi by upewnić się że tam na pewno nikogo nie ma i ujrzałam Natalię która wchodziła do kuchni z uśmiechem na twarzy. Odetchnęłam z ulgą ale w mojej głowie rodziło się masę pytań. Co ona robi o tej porze w salonie? Czemu nie śpi? Kto jest z nią w salonie?
Ubrałam białe jeansy, czarno - pomarańczową bluzkę zakrywającą ramiona i do tego żakiet pomarańczowy. Schowałam do torebki telefon, portfel, słuchawki i opuściłam pokój. Schodząc po schodach spojrzałam na wyświetlacz była 08.29. Zaglądając do salonu ujrzałam dziewczynę mniej więcej z naszego wieku
- Hej - rzuciłam przelotne do nieznajomej, dałam buziaka w policzek Natalii i zakładałam szpilki.
- Hej - odpowiedziała z lekkim uśmiechem i szczyptą smutku jak bym zaraz chciała ja wywalić z mieszkania.
- Mogę wiedzieć gdzie tak wystrojona biegniesz - Natalia stała za mną i się patrzyła kiedy ja stałam koło lusterka poprawiając fryzurę
- Idę na randkę - rzekłam z sarkazmem mimo stresu potrafiłam być lekko chamska chodź wiedziałam że się nie obrazi a raczej zdenerwuje że nie odpowiadam jej prawdy tylko coś ściemniam. Czasem zachowywała się jak nadopiekuncza matka. - a tak na serio to na rozmowę kwalifikacyjną ale podoba mi się twoja nadopiekuńczość - puściłam jej oczko i już znajdowałam się przy drzwiach wyjściowych
- czekaj! - krzyknęła
- no co? - spytałam odwracając się
Podeszła do mnie i dała mi "kopniaka na szczęście"
- teraz możesz iść małpo - wystawiła mi język. Popatrzyłam na nią i zmrużyłam oczy
- powodzenia! - krzyknęła nieznajoma
- nie dziękuje - uśmiechnęłam się - pa
Wyszłam z bloku i kierowałam się w stronę Galerii gdzie znajdował się Empik. Podłączyłam słuchawki do telefonu i puściłam piosenkę Mesajah - Wierzę w Ciebie. Ta piosenka zawsze dawała mi takiego kopniaka i pozwalała uwierzyć w swoje możliwości. Rozmowę miałam o 10.00, a do Galerii doszłam o 09.45. Weszłam do Empiku i postanowiłam rozejrzeć się po być może mojej przyszłej pracy. Nie było to duże pomieszczenie, a mimo to było tak dużo płyt, książek, gazet no ogółem wszystkiego. Chodziłam spokojnie po całym pomieszeniue przystając przy płycie Mesajah "Brudna Prawda" zdziwiłam się że jest i z uwagą ją przeglądałam
- Może w czymś pomóc - stanęła przede mną dziewczyna na oko miała 21 lat wysoka szatynka z pięknymi, dużymi oczami i szczupłą sylwetką.
- Nie dziękuje. Przyszłam tu na rozmowę o pracę i czekam przeglądając płyty - uśmiechnęłam się
- A to ty - od razu się uśmiechnęła - szef nam wczoraj wspominał że prawdopodobnie będzie ktoś jeszcze w naszej " załodze" - roześmialiśmy się
- też słuchasz Reggae - spytałam niepewnie
- Tak, ty też? - spytała - Skąd wiedziałaś?
- tak ja też - pokazałam jej rękę na której była bransoletka w kolorach Reggae którą dostałam od brata ciotecznego z medalikiem na którym był wyryty napis "nigdy się nie poddawaj" - tak jakoś mi się skojarzyło jak powiedziałaś " załoga" - uśmiechnęłam się
- Uff to mogę odetchnąć już myślałam że przyjdzie jakaś gburowata pani która będzie nas zasypywać swoimi mądrościami - zaśmiała się - jestem Ola - podała mi rękę
- Julka miło mi - uśmiechnęłam się i uścisnęłam dłoń
Rozmowę przerwał nam szef który wszedł do Empiku zauważył nas i podszedł. Myślałam że będzie jakiś starszy i nie miły, a okazało się że jest niewiele starszy i bardzo zabawny
- Dzień dobry - przywitał nas z uśmiechem - widzę że Ola zajęła się panią - spojrzał na Ole
- Dzień dobry. Tak zdążyłyśmy się zapoznać - roześmiałam się
- Jestem tutaj szefem co chyba pani zdążyła zauważyć. Michał jestem - podał mi dłoń
- Julia - uścisnęłam dłoń
- To może przejdźmy do kawiarni tu obok i omówmy wszystko -spytał spoglądając na mnie
- Dobrze chodźmy - uśmiechnęłam się i podążałam obok niego.
Przy wyjściu odwróciłam się i spojrzałam na Olę podniosła do góry ręcę z zaciśniętymi kciukami. W drodzę do kawiarni w uszach dźwięczały mi słowa "wszystko omówimy" brzmiało to tak jak by już dostała tą pracę. Weszliśmy do kawiarni, zajęliśmy wolny stolik i omawialiśmy warunki i takie tam o pracy. Podałam mu swoje CV i opowiadałam praktycznie niewiele więcej niż tam było napisane.
- Dobra ja muszę uciekać wiesz obowiązki wzywają - przewrócił oczami - widzimy się w poniedziałek w pracy - uśmiechnął się rzucił przelotnie " cześć" i wyszedł. Siedziałam w kawiarni i rozmyślałam miałam jeszcze 3 dni wolnego od pracy więc postanowiłam pójść na zakupy. Wstałam od stolika i opuściłam kawiarnie



-----------
Zagląda tu ktoś jeszcze? Wyświetleń jest dużo a komentarzy nie ma. Jeśli się wam coś nie podoba w rozdziale napiszcie to w komentarzu ja postaram się zmienić to w dalszych częściach. Mam też do was pytanie bo to w końcu od was zależy o czym chcecie czytać
1. Żeby ona oddała się całkowicie pracy i odcięła się od miłości i Kamil by do niej coś poczuł i starał się o nią
2. Czy żeby oni byli razem niedługo w rozdziale
Liczę na to że mi pomożecie. Jak na razie czekam na jakieś decyzje. Za błędy przepraszam ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz