Tego dnia wstałam wcześnie. Przez wczorajsze wydarzenia nie mogłam
spać. Spokojnie krzątając się po mieszkaniu szykowałam się do pracy.
Wczoraj zastąpiła mnie Ola w pracy bo bałam się że Kamil może serio
pójść. Więc dziś ja za nią pójdę. Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i
wyszłam. Szłam spacerkiem słuchając muzyki. Dziś w pracy byłam tylko z
Marleną i Kubą. Są z mojego wieku i mają pełno energii w sobie. Doszłam
do Galerii ale w pracy zastałam tylko Marlenę.
- Hej - z uśmiechem weszłam - gdzie Kuba? - z rana praktycznie nie było ludzi więc można na luzie sobie pogadać
- Hej - oderwała się od telefonu - dziś się trochę spóźni gdzieś tam musiał pójść.
- A ok. A ty się bidulko nudzisz - zaśmiałam się
- No tak jakby - szczerzyła się do telefonu
-
Dobra, dobra nie przeszkadzam - westchnęłam i włączyłam muzykę. Gdy
pierwsze dźwięki rozbrzmiały w głośnikach włączyłam komputer. Gdy nikogo
nie było to czasem wchodziliśmy na internet. Przeglądając natknęłam się
na stronę plotkarską i od razu tego pożałowałam.
" Kamil
Bednarek znany wokalista muzyki Reggae dnia 15 Sierpnia był widziany pod
komisariatem Policji we Wrocławiu . Czyżby muzyk miał problemy z
policją?" - nie wierzyłam w to co czytam. Czy ona na prawdę tam poszedł? Spojrzałam na kalendarz wskazywał 15.
- Dziś - szepnęłam i łzy mi popłynęły.
On
tam na prawdę poszedł. Marlena swój wzrok z telefonu przeniosła na
mnie. Nie wiedziałam co robić? Nie mogłam się ruszyć. Pierwsze co mi
przyszło na myśl to Kornelia. Wyjęłam szybko telefon z kieszeni spodni i
nerwowo szukałam jej numeru.
- Jula co ci jest? - Marlena patrzyła na mnie
Olałam jej pytanie i połączyłam się z Korni. Pierwszy, drugi, trzeci sygnał.
- Korni odbierz - szeptałam jak by to miało w czymś pomóc
W końcu odebrała. Powiedziała że to wszystko prawda. Kamil poszedł na policje. I że siedzi teraz z Anetą na komisariacie.
- Jula boje się - wyszeptała
- Przecież go prosiłam, obiecał że nie pójdzie - mówiłam chyba sama do siebie, co raz więcej łez płynęło z moich oczu
- Co teraz? - pytała jak bym znała odpowiedź
- Korni przyjadę jak najszybciej - rzuciłam i się rozłączyłam. Mimo wolnie zalałam się łzami. Marlena podeszła i mnie przytuliła
-
Dlaczego? Po co? Przecież go prosiłam - szeptałam i wypowiadałam
pytania z myślą że mi ktoś na nie odpowie. Marlena jeszcze mocniej mnie
do siebie przytuliła - Marlena ja...ja muszę tam być
- Jasne jedź poradzę sobie. Zaraz Kuba przyjdzie - mimo iż znałam ją krótko to mi pomogła.
-
Dziękuje - krzyknęłam i zabierając w pośpiechu telefon wybiegłam. Jak
najszybciej mogłam dotarłam na policję. Wbiegłam z płaczem do budynku.
Na korytarzu odnalazłam Anetę i Kornelię. Podbiegłam do Korni i ją
przytuliłam.
- Julka boję się. To mój brat ja nie chcę aby trafił za kratki - płakała, mocno się przytulając
-
Dla mnie też jest jak brat. Zrobię wszystko aby tam nie trafił -
mówiłam to chodź sama do końca nie wiedziałam co zrobić - chciałam też
panią przeprosić to przeze mnie on tu jest - spojrzałam na jego
menadżerkę.
- Przestań to nie twoja wina - odrzekła - dobra
dziewczyny pomyślmy racjonalnie. Trzeba go stamtąd wyciągnąć - chodziła
po korytarzu zataczając kółka
- Ale ja nie złożyłam zeznań. To teraz jak on się przyznał , a ja wraz nie złożę to nie powinni go chyba zamknąć - pytałam
- Nie wiem nie znam się na tym - wyszeptała
- Aneta siądź bo mi się w głowie kręci od twoich wycieczek - Korni patrzyła wzrokiem za kobietą.
W
tym momencie miałam chęć go udusić. Usłyszałam dźwięk otwieranych się
drzwi. Wyszedł z nich policjant i Kamil zakuty w kajdanki. Podbiegłam do
niego zapłakana
- Czemu? Czemu to zrobiłeś Obiecałeś. Wiesz że obietnic się dotrzymuje? - krzyczałam jednocześnie pytając się go
- Julka przepraszam - wyszeptał i odszedł.
Po chwili wezwano mnie na ponowne przesłuchanie. Był ten sam policjant co u mnie w domu.
- Muszę zadać pani po raz kolejny pytanie - zaczął
- Nie, nie składam zeznań - przerwałam mu - ja już zapomniałam. Rozumie pan? Zapomniałam - mówiłam podniesionym tonem
-
Proszę się uspokoić. Zna pani sprawcę i mimo to pani wraz nie chce
składać zeznań - pytał z takim spokojem że mnie szlak trafiał
-
Nie, nie chcę - czułam jak bym mówiła do głuchego człowieka. Czy on nie
rozumie prostego słowa NIE? Mam mu przeliterować? Wkurzał mnie siedział
za tym biurkiem z takim spokojem
- Mogę wiedzieć dlaczego? - dalej drążył ten temat. Ciśnienie coraz bardziej mi rosło
- Traktuje go jak brata. Wybaczam mu. A teraz chce wiedzieć co będzie z nim?
- Pani chcę mu odpuścić? - nie no myślałam że mu coś zrobię
-
A czy pan nie rozumie prostego słowa NIE ? Mam literować jak dziecku?
Nie, nie składam żadnych zeznań. Nic! Kompletnie nic - krzyczałam na
niego
- Niech pani nie zapomina że rozmawia pani z policjantem - upominał mnie
" Serio? Myślałam że z kosmitą" - moja podświadomość nagle się ożywiła
- Za obrażanie funkcjonariusza na służbie może pani ponieść karę
-
No tak bo państwo i tak na nas mało zarabia prawda? - nie wytrzymałam,
musiałam się na kimś wyżyć a że popadło na niego to już nie mój problem -
Mogę dostać karę ale jego wypuście.
- To nie od nas zależy - mówił to jak by nie słyszał pierwszego pytania
- A od kogo do cholery? To wy go zamknęliście to teraz go wypuście - ten policjant tak mnie denerwował że chciałam do uderzyć
- Proszę się wyrażać. To zależy od prokuratora. Trzeba teraz czekać na jego decyzję
-
Tak bo najlepiej powiedzieć trzeba czekać i sobie radź człowieku.
Ciekawe czy pan by tak siedział na moim miejscu? Siedziałby pan? -
spytałam
- Zapewne nie - odparł
- Właśnie. To niech pan coś zrobi. On jest dla mnie kimś ważnym - prosiłam chodź i tak wiedziałam że to na marne
-
Ja rozumiem że to ktoś ważny inaczej pani nie byłaby zdenerwowana tylko
że ja nie mam w tej sprawie udzielonego głosu. Miałem tylko
przeprowadzić przesłuchanie a resztą zajmuje się prokurator. Z mojej
strony postaram się coś zrobić, popytać ale nie obiecuje nic - chyba
zrozumiał w końcu
- Chociaż tyle jak na policję - wstałam i
wyszłam na korytarz. Nie przejmowałam się że go obraziłam. Należało mu
się. Martwiłam się teraz co z Kamilem?
- I co ? - pytała Korni a ja nie wiedziałam co jej powiedzieć? Musimy czekać?
-
Kazał czekać na decyzję prokuratora. Będzie się starał coś zrobić - po
raz kolejny już dziś nie wytrzymałam i się popłakałam. Czemu ? Czemu
dopiero teraz kiedy wiem że mogę go stracić ja właśnie sobie zdaję
sprawę że jest dla mnie ważny?
- Najlepiej powiedzieć czekaj ale
to nie ich problem pewnie teraz sobie piją herbatkę a mój brat musi
siedzieć w więzieniu. Jejku jaki on jest głupi. Nie mógł cię posłuchać?
Powiedź nie mógł? - Korni była w takim stanie że jak by miała coś
ostrego pod ręką to by ich chyba wszystkich zadźgała w sumie nie dziwie
jej się to był jej brat sama bym jej pomogła. Chociaż bym wiedziała za
kogo poszłam siedzieć
- Korni wyciągniemy go rozumiesz? Nie wiem jak ale wyciągniemy - szeptałam i ją przytuliłam
-----------------------------------
Jest kolejny :D
Dwie czy trzy osoby prosiły więc jest!
Przepraszam te dziewczyny które płakały nie wiedziałam że aż tak te rozdziały się podobają :)
Mam rozumieć że nie obrażacie się jak oni jakoś szybciej będą razem?
No to tak jutro też się pojawi rozdział :)
Bless <3
Rozdział na prawdę świetny ;)))
OdpowiedzUsuńCo jak co ale talent to Ty masz :))
Nie umiem się doczekać kolejnego rozdziału :)
Pozdrawiam ;)
Boski :*
OdpowiedzUsuńDodaj jutro 2 lub więcej... ;P
Dziękuje :) Będą dziś 2 chyba że będę miała siłę to dodam 3 :D
Usuń