Za parę godzin powitamy Nowy Rok. Chciałam złożyć Wam wszystkim którzy czytają tego bloga oby ten Rok był lepszy od poprzedniego i gorszy od następnego :) Obyście się jak najwięcej uśmiechali w tym dniu i żebyście spędzili go w gronie najlepszych osób. Ja akurat jestem u koleżanki ale nie mogłam nie złożyć Wam życzeń.Pamiętajcie jeśli w tym roku będziecie si uśmiechać Nowy Rok będzie cały taki. Abyście w Nowym Roku spełnili swoje postanowienia i najlepsze co może być abyście spełnili swoje Marzenia. Dążcie do celu wytrwale a osiągniecie sukces. Szczęśliwego i pijanego Nowego Roku. ♥♥♥
+ Jeśli chodzi o rozdział pojawi się on w sobotę lub piątek :) Bawcie się dobrze i do następnego rozdziału Załogo ♥
wtorek, 31 grudnia 2013
poniedziałek, 30 grudnia 2013
5 Rozdział
Przebudziłam się bo usłyszałam pisk dziewczyn. Wyszłam z pokoju, stanęłam na schodach i się im przyglądałam. Zuza stała przy otwartych drzwiach wejściowych i zasłaniała buzię by przypadkiem nie piszczeć zbyt głośno. A Natalia? Stała w salonie z otwartą buzią i trzymała szklankę z piciem patrząc wprost na drzwi
- A wy to już człowiekowi pospać nie dacie? Wasze piski umarłego by pobudziły - zeszłam na dół - co tam jest mysz? Pająk? Wąż? Duch? - podeszłam do drzwi. Przed nimi stał Kamil i dziwnie patrzył. Fakt co mu się dziwić jak by ktoś zobaczył takie dwie idiotki które piszczą to by tak samo zareagował. Dziwie się że nie uciekł jeszcze. Gdy mnie ujrzał od razu się uśmiechnął.
- Jejku odsuń się dziewczyno. Zamiast zaprosić swojego idola do domu to piszczy - popchnęłam lekko Zuzę w kierunku salonu - A ty wchodź i zapraszam do kuchni bo tu raczej spokoju nie będzie - popatrzyłam na dziewczyny. Były w takiej samej pozycji czyli buzie otwarte, oczy mało co z orbit nie wyskoczą. Zaśmiałam się, gestem ręki pokazałam Kamilowi aby poszedł do kuchni, wykonał moje poleceń natychmiast. Pewnie bał się ich ponownej reakcji w sumie nie dziwie mu się. Ja natomiast wróciłam do salonu.
- Dziewczyny macie rację to wasz idol Bednarek - mówiłam dość głośno aby i on usłyszał - ale już spokój - Zuza chciała coś powiedzieć - nawet się nie waż - mówiłam udając wkurzoną - przez was sąsiedzi zaraz wpadną i pomyślą że was duszę i zabijam, a ty odłóż tą szklankę bo krzywdę sobie zrobisz - odezwałam się do Natalii. Już spokój. Wyszłam z salonu i udałam się do kuchni. Kamil siedział jak by po raz pierwszy słyszał takie piski.
- Spoko człowieku na koncercie masz gorzej i nie masz takiej miny - zaśmiałam się - chcesz coś do picia?
- Yyy soku poproszę - powiedział po dłuższej chwili zszokowany - jejku to było coś - rzekł i zaczął kręcić głową i się lekko uderzając dłonią w policzki. Postawiłam na stole dwie szklanki z sokiem
- Ej chłopcze już spokój - złapałam za jego nadgarstki - bo sobie krzywdę zrobisz - a teraz zatkaj uszy - puściłam jego ręce, spojrzał na mnie dziwnie ale wykonał polecenie - dziewczyny 5 sekund pisku. Star - zatkałam uszy ale wraz było słychać pisk. Udałam się do salonu i stanęłam tak żeby było widać i kuchnie.
- Już spokój - krzyknęłam. Dziewczyny się uspokoiły a Kamil odetkał uszy.
- Teraz jedna i druga marsz do łazienki pod lodowatą wodę i wrócić już spokojne. Rozumiemy się - spytałam śmiejąc się z nich. Pokiwały głową i pobiegły do łazienki.
- Ty zawsze tak z nimi masz? - spytał jednocześnie patrząc w miejsce gdzie wcześniej były dziewczyny.
- Co ty gorzej tu jest jak zobaczą pająk albo mysz - zaśmiałam się i upiłam łyk soku - to jeszcze było cicho.
- To ja chyba nie chce usłyszeć jak jest głośno - skrzywił się Kamil.
Rozmawiałam z Kamilem o dziewczynach przy czym one nadal siedziały w łazience, a ja miałam z nich ubaw. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi
- Zabije je obie - wkurzona wstałam od stołu i poszłam otworzyć drzwi. Na szczęście był to tylko właściciel budynku. Odetchnęłam bo już myślałam że Policja. Chyba wtedy na ich oczach bym je udusiła.
- Dzień dobry. Sąsiedzi skarżyli się że u pani jakieś piski słychać
- Dzień dobry. Bardzo przepraszam ale współlokatorki wygrały jakieś bilety na koncert czy coś i nie wytrzymały - zaśmiałam się - to się więcej nie powtórzy. Obiecuje - rzekłam z ręką na sercu
- Dobrze. Do widzenia - rzekł i odszedł
Zamknęłam drzwi i przechodząc koło łazienki walnęłam w drzwi ręką
- Lepiej będzie dla was jak dziś nie wyjdziecie stąd.
Idąc do kuchni poczułam jak ktoś na mnie wskakuje w efekcie czego wylądowaliśmy na podłodze z dziewczynami
- Wariatki. Ja dopiero ze szpitala wyszłam nie chce tam wracać - krzyknęłam śmiejąc się
- Skoro się śmiejesz to nic ci nie jest - Natalia ledwo łapała powietrze
Po paru minutach ogarnęłyśmy się. Poszliśmy wszyscy do salonu. Dziewczyny nie dały spokoju Kamilowi. Z resztą nie codziennie twój własny idol odwiedza cię w domu musiały to wykorzystać druga taka okazja by się nie powtórzyła. A że Kamil taki dobry dla swoich fanek to ma teraz jednym słowem przekichane. Nie dość że miały autograf i zdjęcie to jeszcze dali mu moją gitarę i kazały śpiewać. Ja się nie wtrącałam więc zajęłam miejsce na fotelu który stał na przeciwko kominka w którym był rozpalony ogień. Kamil zaczął śpiewać piosenkę " Chcę przy tobie być". Zaczęłam wspominać jak puszczałam tą piosenkę gdy jeszcze byłam z Maćkiem. Na te wspomnienia uśmiechnęłam się sama do siebie. I wsłuchując się w słowa po cichu śpiewałam.
---------------
Hej :D Na początku dziękuje za 1000 wyświetleń osiągnąć tyle w tak krótkim czasie to jest coś. Jesteście najlepsi ;3 Mam nadzieję że będzie ich więcej i komentarzy też przybędzie. Błędów jako takich nie powinno być zaraz jeszcze sprawdzę, a jak będą to przepraszam ale poprawię ich później bo już uciekam do koleżanki. Z okazji że jutro sylwester to chciałam złożyć życzenia. Aby ten Nowy Rok wniósł w wasze życie same dobre incydenty a te złe odsuwał na bok, abyście tą noc spędzili uśmiechnięci i w najlepszym gronie. Szczęśliwego Nowego Roku. Jeśli macie pomysły lub chcecie żeby jakiś wątek pojawił się w następnych rozdziałach to piszcie w komentarzach lub na moim asku @Pati5886 lub GG - 40209884. Ten rozdział miał być troszkę śmieszny mam nadzieje że podołałam zadaniu :D
- A wy to już człowiekowi pospać nie dacie? Wasze piski umarłego by pobudziły - zeszłam na dół - co tam jest mysz? Pająk? Wąż? Duch? - podeszłam do drzwi. Przed nimi stał Kamil i dziwnie patrzył. Fakt co mu się dziwić jak by ktoś zobaczył takie dwie idiotki które piszczą to by tak samo zareagował. Dziwie się że nie uciekł jeszcze. Gdy mnie ujrzał od razu się uśmiechnął.
- Jejku odsuń się dziewczyno. Zamiast zaprosić swojego idola do domu to piszczy - popchnęłam lekko Zuzę w kierunku salonu - A ty wchodź i zapraszam do kuchni bo tu raczej spokoju nie będzie - popatrzyłam na dziewczyny. Były w takiej samej pozycji czyli buzie otwarte, oczy mało co z orbit nie wyskoczą. Zaśmiałam się, gestem ręki pokazałam Kamilowi aby poszedł do kuchni, wykonał moje poleceń natychmiast. Pewnie bał się ich ponownej reakcji w sumie nie dziwie mu się. Ja natomiast wróciłam do salonu.
- Dziewczyny macie rację to wasz idol Bednarek - mówiłam dość głośno aby i on usłyszał - ale już spokój - Zuza chciała coś powiedzieć - nawet się nie waż - mówiłam udając wkurzoną - przez was sąsiedzi zaraz wpadną i pomyślą że was duszę i zabijam, a ty odłóż tą szklankę bo krzywdę sobie zrobisz - odezwałam się do Natalii. Już spokój. Wyszłam z salonu i udałam się do kuchni. Kamil siedział jak by po raz pierwszy słyszał takie piski.
- Spoko człowieku na koncercie masz gorzej i nie masz takiej miny - zaśmiałam się - chcesz coś do picia?
- Yyy soku poproszę - powiedział po dłuższej chwili zszokowany - jejku to było coś - rzekł i zaczął kręcić głową i się lekko uderzając dłonią w policzki. Postawiłam na stole dwie szklanki z sokiem
- Ej chłopcze już spokój - złapałam za jego nadgarstki - bo sobie krzywdę zrobisz - a teraz zatkaj uszy - puściłam jego ręce, spojrzał na mnie dziwnie ale wykonał polecenie - dziewczyny 5 sekund pisku. Star - zatkałam uszy ale wraz było słychać pisk. Udałam się do salonu i stanęłam tak żeby było widać i kuchnie.
- Już spokój - krzyknęłam. Dziewczyny się uspokoiły a Kamil odetkał uszy.
- Teraz jedna i druga marsz do łazienki pod lodowatą wodę i wrócić już spokojne. Rozumiemy się - spytałam śmiejąc się z nich. Pokiwały głową i pobiegły do łazienki.
- Ty zawsze tak z nimi masz? - spytał jednocześnie patrząc w miejsce gdzie wcześniej były dziewczyny.
- Co ty gorzej tu jest jak zobaczą pająk albo mysz - zaśmiałam się i upiłam łyk soku - to jeszcze było cicho.
- To ja chyba nie chce usłyszeć jak jest głośno - skrzywił się Kamil.
Rozmawiałam z Kamilem o dziewczynach przy czym one nadal siedziały w łazience, a ja miałam z nich ubaw. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi
- Zabije je obie - wkurzona wstałam od stołu i poszłam otworzyć drzwi. Na szczęście był to tylko właściciel budynku. Odetchnęłam bo już myślałam że Policja. Chyba wtedy na ich oczach bym je udusiła.
- Dzień dobry. Sąsiedzi skarżyli się że u pani jakieś piski słychać
- Dzień dobry. Bardzo przepraszam ale współlokatorki wygrały jakieś bilety na koncert czy coś i nie wytrzymały - zaśmiałam się - to się więcej nie powtórzy. Obiecuje - rzekłam z ręką na sercu
- Dobrze. Do widzenia - rzekł i odszedł
Zamknęłam drzwi i przechodząc koło łazienki walnęłam w drzwi ręką
- Lepiej będzie dla was jak dziś nie wyjdziecie stąd.
Idąc do kuchni poczułam jak ktoś na mnie wskakuje w efekcie czego wylądowaliśmy na podłodze z dziewczynami
- Wariatki. Ja dopiero ze szpitala wyszłam nie chce tam wracać - krzyknęłam śmiejąc się
- Skoro się śmiejesz to nic ci nie jest - Natalia ledwo łapała powietrze
Po paru minutach ogarnęłyśmy się. Poszliśmy wszyscy do salonu. Dziewczyny nie dały spokoju Kamilowi. Z resztą nie codziennie twój własny idol odwiedza cię w domu musiały to wykorzystać druga taka okazja by się nie powtórzyła. A że Kamil taki dobry dla swoich fanek to ma teraz jednym słowem przekichane. Nie dość że miały autograf i zdjęcie to jeszcze dali mu moją gitarę i kazały śpiewać. Ja się nie wtrącałam więc zajęłam miejsce na fotelu który stał na przeciwko kominka w którym był rozpalony ogień. Kamil zaczął śpiewać piosenkę " Chcę przy tobie być". Zaczęłam wspominać jak puszczałam tą piosenkę gdy jeszcze byłam z Maćkiem. Na te wspomnienia uśmiechnęłam się sama do siebie. I wsłuchując się w słowa po cichu śpiewałam.
---------------
Hej :D Na początku dziękuje za 1000 wyświetleń osiągnąć tyle w tak krótkim czasie to jest coś. Jesteście najlepsi ;3 Mam nadzieję że będzie ich więcej i komentarzy też przybędzie. Błędów jako takich nie powinno być zaraz jeszcze sprawdzę, a jak będą to przepraszam ale poprawię ich później bo już uciekam do koleżanki. Z okazji że jutro sylwester to chciałam złożyć życzenia. Aby ten Nowy Rok wniósł w wasze życie same dobre incydenty a te złe odsuwał na bok, abyście tą noc spędzili uśmiechnięci i w najlepszym gronie. Szczęśliwego Nowego Roku. Jeśli macie pomysły lub chcecie żeby jakiś wątek pojawił się w następnych rozdziałach to piszcie w komentarzach lub na moim asku @Pati5886 lub GG - 40209884. Ten rozdział miał być troszkę śmieszny mam nadzieje że podołałam zadaniu :D
niedziela, 29 grudnia 2013
4 Rozdział
Obudziłam się i ujrzałam nad sobą pielęgniarkę która odpinała mi kroplówkę od ręki.
- Przepraszam nie chciałam pani zbudzić ale lekarz poprosił abym zrobiła to teraz bo pani chce już uciekać od nas - na ostatnie słowa kąciki ust uniosły się jej wysoko w górę.
- Nic się nie stało - uśmiechnęłam się - która godzina?
- 09.30. Dobrze to już skończyłam. Do widzenia.
- Dziękuje, Do widzenia
Pielęgniarka opuściła sale, a ja przebrałam się w swoje ciuchy. Spojrzałam na telefon 09.45
- Oby ten chłopak był punktualny - mówiłam w myślach.
Po co ja tu w ogóle siedzę? Chłopak sobie żartował i pewnie śpi teraz w domu, a ja głupia czekam. Jednak pomyślałam że trzeba dać szansę poczekam do 10.00 te parę minut mnie nie zbawi. Podłączyłam słuchawki do telefonu i wybrałam piosenkę Bas Tajpan - Trzy Życzenia. Siedziałam na łóżku machając nogami jak małe dziecko.
Nagle poczułam jak ktoś wyjmuje mi słuchawkę z ucha i cicho mówi " Dzień dobry" . Zamarłam moje serce przez chwile przestało bić. Odwróciłam się lekko, upuszając przy tym telefon który upadł na szpitalne płytki z hukiem. Gdy spostrzegłam że to mój " anioł stróż" uspokoiłam się.
- Aż tak pięknie wyglądam że trzeba telefon przeze mnie upuszczać - zaśmiał się i kucnął aby pozbierać części mojego telefonu.
- Ty zawsze tak ludzi straszysz? - spytałam już spokojnie
- Niee - przedłużył końcówkę - Tylko kiedy chce zobaczyć jak wyglądają piękne dziewczyny jak się wystraszą - oderwał wzrok od telefonu którego składał i popatrzył na mnie
- To może od razu się przyznaj że chcesz bym tu wróciła ale tym razem z zawałem - uśmiechnęłam się związując moje włosy w koka.
- Spokojnie umiem udzielać pierwszą pomoc. Poradzimy sobie - zaśmiał się dalej składając w całość mój telefon. Nagle do sali wszedł lekarz
- Widzę że pani już gotowa - spojrzał na Kamila - i ma pani jak wrócić do domu. Ja tylko chciałem się pożegnać. Do widzenia - podszedł do mnie z uśmiechem i podał dłoń
- Do widzenia - uścisnęłam dłoń.
- To jedziemy?- spytał Kamil oddając mi telefon w całości - powinien działać
- Dziękuje - spojrzałam w jego czekoladowe oczy - możemy jechać.
Wyszliśmy przed szpital i udaliśmy się w stronę samochodu. Podałam Kamilowi adres i przyglądałam się mijającym widokom. Po dość krótkiej przejażdżce byliśmy pod moim blokiem
- Dziękuje. To w takim razie aby się zrewanżować zapraszam na herbatę - niepewnie spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem
- Chętnie ale nie teraz. Muszę jeszcze coś załatwić i tu wrócę okej? - spojrzał mi w oczy. Poczułam że moje poliki zaczynają się zabarwiać.
- Okej. To w takim razie do zobaczenia, a i numer mieszkania 8 - uśmiechnęłam się i kierowałam w stronę bloku. Złapał mnie za rękę i przytulił. Czułam że moje poliki są purpurowe bo zaczęły lekko szczypać.
- No o wiele lepiej to do zobaczenia - wyszeptał.
Oderwałam się od niego i już wchodziłam do klatki kiedy usłyszałam
- Pięknie wyglądasz jak się rumienisz - odwróciłam się Kamil puścił mi oczko i odjechał.
Z uśmiechem weszłam do domu. Dziewczyny gdy tylko usłyszały dźwięk otwieranych się drzwi odwróciły się na kanapie by patrzeć na mnie i z wielkimi uśmiechami pytali " jak było", " gdzie spędziłaś noc", " z jakim przystojniakiem "
- Jak było hm... nudno,szaro i do dupy. A noc spędziłam na łóżku szpitalnym było bardzo romantycznie. A teraz idę do siebie - łapiąc jabłko ze stolika w salonie i odgryzając kawałek minęłam dziewczyny zostawiając je z minami typu "co ona do nas gada" i udałam się po schodach na górę głośno się z nich śmiejąc.
Weszłam do pokoju i od razu rzuciłam się na łóżko. Chyba z byt mocno upadłam bo poczułam lekki ból w lewym boku który zaraz minął.
- Chyba ciut za mocno Julka ale co tam ważne że u siebie - wymamrotałam w poduszkę i zasnęłam.
-----------
Jak obiecałam tak i jest jeśli mi się uda to dodam jeszcze dziś 5. Wiem ten rozdział jakoś mi nie wyszedł. Dziękuje za wyświetlenia i komentarze. Jak chodzi o fabułę nie zdradzę ale mogę powiedzieć że to nie będzie taka szybka miłość jak czytałam na innych blogach. Powoli stopniowo będą się zbliżać do siebie. Jeśli będą jakieś błędy z góry Przepraszam ;)
- Przepraszam nie chciałam pani zbudzić ale lekarz poprosił abym zrobiła to teraz bo pani chce już uciekać od nas - na ostatnie słowa kąciki ust uniosły się jej wysoko w górę.
- Nic się nie stało - uśmiechnęłam się - która godzina?
- 09.30. Dobrze to już skończyłam. Do widzenia.
- Dziękuje, Do widzenia
Pielęgniarka opuściła sale, a ja przebrałam się w swoje ciuchy. Spojrzałam na telefon 09.45
- Oby ten chłopak był punktualny - mówiłam w myślach.
Po co ja tu w ogóle siedzę? Chłopak sobie żartował i pewnie śpi teraz w domu, a ja głupia czekam. Jednak pomyślałam że trzeba dać szansę poczekam do 10.00 te parę minut mnie nie zbawi. Podłączyłam słuchawki do telefonu i wybrałam piosenkę Bas Tajpan - Trzy Życzenia. Siedziałam na łóżku machając nogami jak małe dziecko.
Nagle poczułam jak ktoś wyjmuje mi słuchawkę z ucha i cicho mówi " Dzień dobry" . Zamarłam moje serce przez chwile przestało bić. Odwróciłam się lekko, upuszając przy tym telefon który upadł na szpitalne płytki z hukiem. Gdy spostrzegłam że to mój " anioł stróż" uspokoiłam się.
- Aż tak pięknie wyglądam że trzeba telefon przeze mnie upuszczać - zaśmiał się i kucnął aby pozbierać części mojego telefonu.
- Ty zawsze tak ludzi straszysz? - spytałam już spokojnie
- Niee - przedłużył końcówkę - Tylko kiedy chce zobaczyć jak wyglądają piękne dziewczyny jak się wystraszą - oderwał wzrok od telefonu którego składał i popatrzył na mnie
- To może od razu się przyznaj że chcesz bym tu wróciła ale tym razem z zawałem - uśmiechnęłam się związując moje włosy w koka.
- Spokojnie umiem udzielać pierwszą pomoc. Poradzimy sobie - zaśmiał się dalej składając w całość mój telefon. Nagle do sali wszedł lekarz
- Widzę że pani już gotowa - spojrzał na Kamila - i ma pani jak wrócić do domu. Ja tylko chciałem się pożegnać. Do widzenia - podszedł do mnie z uśmiechem i podał dłoń
- Do widzenia - uścisnęłam dłoń.
- To jedziemy?- spytał Kamil oddając mi telefon w całości - powinien działać
- Dziękuje - spojrzałam w jego czekoladowe oczy - możemy jechać.
Wyszliśmy przed szpital i udaliśmy się w stronę samochodu. Podałam Kamilowi adres i przyglądałam się mijającym widokom. Po dość krótkiej przejażdżce byliśmy pod moim blokiem
- Dziękuje. To w takim razie aby się zrewanżować zapraszam na herbatę - niepewnie spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem
- Chętnie ale nie teraz. Muszę jeszcze coś załatwić i tu wrócę okej? - spojrzał mi w oczy. Poczułam że moje poliki zaczynają się zabarwiać.
- Okej. To w takim razie do zobaczenia, a i numer mieszkania 8 - uśmiechnęłam się i kierowałam w stronę bloku. Złapał mnie za rękę i przytulił. Czułam że moje poliki są purpurowe bo zaczęły lekko szczypać.
- No o wiele lepiej to do zobaczenia - wyszeptał.
Oderwałam się od niego i już wchodziłam do klatki kiedy usłyszałam
- Pięknie wyglądasz jak się rumienisz - odwróciłam się Kamil puścił mi oczko i odjechał.
Z uśmiechem weszłam do domu. Dziewczyny gdy tylko usłyszały dźwięk otwieranych się drzwi odwróciły się na kanapie by patrzeć na mnie i z wielkimi uśmiechami pytali " jak było", " gdzie spędziłaś noc", " z jakim przystojniakiem "
- Jak było hm... nudno,szaro i do dupy. A noc spędziłam na łóżku szpitalnym było bardzo romantycznie. A teraz idę do siebie - łapiąc jabłko ze stolika w salonie i odgryzając kawałek minęłam dziewczyny zostawiając je z minami typu "co ona do nas gada" i udałam się po schodach na górę głośno się z nich śmiejąc.
Weszłam do pokoju i od razu rzuciłam się na łóżko. Chyba z byt mocno upadłam bo poczułam lekki ból w lewym boku który zaraz minął.
- Chyba ciut za mocno Julka ale co tam ważne że u siebie - wymamrotałam w poduszkę i zasnęłam.
-----------
Jak obiecałam tak i jest jeśli mi się uda to dodam jeszcze dziś 5. Wiem ten rozdział jakoś mi nie wyszedł. Dziękuje za wyświetlenia i komentarze. Jak chodzi o fabułę nie zdradzę ale mogę powiedzieć że to nie będzie taka szybka miłość jak czytałam na innych blogach. Powoli stopniowo będą się zbliżać do siebie. Jeśli będą jakieś błędy z góry Przepraszam ;)
sobota, 28 grudnia 2013
3 rozdział
Przebudziłam się i spojrzałam w okno. Świat pomału budził się do życia. Sięgnęłam po telefon który leżał na szafce koło łóżka, na wyświetlaczu widniała godzina 05.30. Skarciłam sama siebie że akurat teraz nie mogę spać dłużej. Opadłam na poduszkę i dopiero wtedy spostrzegłam że w sali jest ktoś jeszcze. Przestraszyłam się bo gdyby była to pielęgniarka nie siedziała, a raczej nie spałaby na krześle. Zapaliłam gwałtownie lampkę na szafce. Szczerze? Dopiero wtedy zauważyłam że ona tam jest
- co za spostrzegawczość - moje myśli umiały mi dogryźć
Światło które oświetliło pomieszczenie musiało zbudzić chłopaka. Chociaż mogłam zauważyć że to chłopak.
- kim jesteś i co tu robisz? - lekko się zdenerwowałam bo nie pierwszy raz się spotyka żeby ktoś nad ranem spał przy twoim łóżku w szpitalu gdzie nawet nikt nie wiedział że tu jestem. Mój wzrok powędrował na chłopaka który właśnie w tym momencie się dobrze wybudził
- Poznaliśmy się już, a raczej ty znasz moje imię bo ja jeszcze twojego nie zdążyłem poznać. Jestem - i tu się na chwile zatrzymał jak by nie wiedział co powiedzieć - jestem tutaj wolontariuszem. Pamiętasz? - spojrzał na mnie i zadarł lekko lewą brew w górę
- Tak pamiętam - odparłam już spokojniej - Ale wraz nie mam pojęcia co robisz w szpitalu o tej porze? Nie powinieneś teraz spać w domu? Z tego co mi wiadomo to wolontariusze nie straszą po nocach. Od której tu siedzisz? - spojrzałam na niego miał taki inny wyraz twarzy. Patrzył na mnie inaczej w jego oczach można było wyczuć opiekuńczość, troskę a przede wszystkim patrzył na mnie z takim ciepłem w oczach. W tamtym momencie dziękowałam sobie że sala jest tylko lekko oświetlona przez co nie widać było moich coraz bardziej różowiących się polików.
- Muszę stwierdzić że zadajesz zbyt dużo pytań - jego kąciki ust mimowolnie się uniosły do góry, a ja poczułam że moje poliki zaczynają coraz bardziej się czerwienić przy czym było mi wstyd i jeszcze jego wzrok przeszywający moje ciało. Fajne a zarazem dziwne uczucie. Muszę przyznać sama przed sobą jestem bardziej skomplikowana niż mi się wydawało
- Tak powinienem być w domu ale zanim bym tam doszedł musiałem zajść i sprawdzić co u ciebie, a że tak słodko spałaś a moje oczy nie mogły się od tego widoku oderwać to usiadłem i tak jakoś wyszło że przysnąłem.
- Dobrze ale skoro już widzisz że żyje i mam się dobrze to możesz już wracać do domu na miękkie łóżko się wyspać bo nie wydaje mi się żeby szpitalne krzesło zastąpiło łóżko. Prawda? - uniosłam prawą brew do góry uśmiechając się przy tym
- Wyganiasz mnie oj nie ładnie - pogroził mi palcem i się uśmiechnął
- Nie prawda - wybuchłam śmiechem który był hamowany we mnie od paru minut - ja po prostu się martwię o wolontariuszy aniołów stróży którzy zamiast spać w najlepsze w domku to siedzą w szpitalu.
- No dobrze to ja uciekam. Ale spokojnie za parę godzin się widzimy z powrotem. Bo o 10.00 przyjeżdżam po ciebie - chciałam mu przerwać ale nie pozwolił mi na to - i nie słyszę sprzeciwu muszę odstawić cię całą do domu. Dobrej nocy - uśmiechnął się i kierował do wyjścia
- Dziękuje - przewróciłam oczami - a tak w ogóle Julia jestem nie zdążyłam ci nawet powiedzieć. Dobrej nocy.
- Ładne imię dla ładniej dziewczyny - przystanął, spojrzał na mnie i wyszedł.
Moje policzki ponownie zalewał się rumieńcem ale szybko znikły. Ja pod wpływem wydarzeń która dopiero miała miejsce nie mogłam usnąć. Przekręcałam się z boku na bok. Raz na plecy zaraz znowu na brzuch i z powrotem na plecy.
- Cholera! - krzyknęłam sama do siebie - zawsze jestem leniwa i spać mogę cały dzień. A teraz co? Przyszedł jeden chłopak i ja już spać nie mogę. Zdecydowanie nie mogę poznawać żadnych chłopaków bo później widać efekty. Ale nie, nie mogę się zakochać bym złamała swoje obietnice. Co ja się oszukuje przecież i tak wiadomo że niedługo to się stanie - w tym momencie zrobiłam szybkie 3 ruchy wewnętrzną częścią ręki w stronę głowy.
- A to na otrzęsiny - szepnęłam
Zdecydowałam że jutro dokończę swoje rozmyślania na ten temat. A teraz? Liczyłam jeszcze na chwile snu. Po dłuższym czasie "turlania " się po łóżku zasnęłam.
----------------
Tak jak obiecałam jeszcze dziś wstawiam kolejny rozdział. Troszkę dłuższy od pozostałych. Dziękuje za liczne wejścia na bloga oraz moje podziękowania kieruje w stronę dziewczyn które dodały pierwsze komentarze i są ze mną. Oraz Ewelinie i Monice za rozpowszechnianie bloga. Mam nadzieje że rozdział się spodoba i z dnia na dzień przybędzie wejść i komentarzy. ;)
- co za spostrzegawczość - moje myśli umiały mi dogryźć
Światło które oświetliło pomieszczenie musiało zbudzić chłopaka. Chociaż mogłam zauważyć że to chłopak.
- kim jesteś i co tu robisz? - lekko się zdenerwowałam bo nie pierwszy raz się spotyka żeby ktoś nad ranem spał przy twoim łóżku w szpitalu gdzie nawet nikt nie wiedział że tu jestem. Mój wzrok powędrował na chłopaka który właśnie w tym momencie się dobrze wybudził
- Poznaliśmy się już, a raczej ty znasz moje imię bo ja jeszcze twojego nie zdążyłem poznać. Jestem - i tu się na chwile zatrzymał jak by nie wiedział co powiedzieć - jestem tutaj wolontariuszem. Pamiętasz? - spojrzał na mnie i zadarł lekko lewą brew w górę
- Tak pamiętam - odparłam już spokojniej - Ale wraz nie mam pojęcia co robisz w szpitalu o tej porze? Nie powinieneś teraz spać w domu? Z tego co mi wiadomo to wolontariusze nie straszą po nocach. Od której tu siedzisz? - spojrzałam na niego miał taki inny wyraz twarzy. Patrzył na mnie inaczej w jego oczach można było wyczuć opiekuńczość, troskę a przede wszystkim patrzył na mnie z takim ciepłem w oczach. W tamtym momencie dziękowałam sobie że sala jest tylko lekko oświetlona przez co nie widać było moich coraz bardziej różowiących się polików.
- Muszę stwierdzić że zadajesz zbyt dużo pytań - jego kąciki ust mimowolnie się uniosły do góry, a ja poczułam że moje poliki zaczynają coraz bardziej się czerwienić przy czym było mi wstyd i jeszcze jego wzrok przeszywający moje ciało. Fajne a zarazem dziwne uczucie. Muszę przyznać sama przed sobą jestem bardziej skomplikowana niż mi się wydawało
- Tak powinienem być w domu ale zanim bym tam doszedł musiałem zajść i sprawdzić co u ciebie, a że tak słodko spałaś a moje oczy nie mogły się od tego widoku oderwać to usiadłem i tak jakoś wyszło że przysnąłem.
- Dobrze ale skoro już widzisz że żyje i mam się dobrze to możesz już wracać do domu na miękkie łóżko się wyspać bo nie wydaje mi się żeby szpitalne krzesło zastąpiło łóżko. Prawda? - uniosłam prawą brew do góry uśmiechając się przy tym
- Wyganiasz mnie oj nie ładnie - pogroził mi palcem i się uśmiechnął
- Nie prawda - wybuchłam śmiechem który był hamowany we mnie od paru minut - ja po prostu się martwię o wolontariuszy aniołów stróży którzy zamiast spać w najlepsze w domku to siedzą w szpitalu.
- No dobrze to ja uciekam. Ale spokojnie za parę godzin się widzimy z powrotem. Bo o 10.00 przyjeżdżam po ciebie - chciałam mu przerwać ale nie pozwolił mi na to - i nie słyszę sprzeciwu muszę odstawić cię całą do domu. Dobrej nocy - uśmiechnął się i kierował do wyjścia
- Dziękuje - przewróciłam oczami - a tak w ogóle Julia jestem nie zdążyłam ci nawet powiedzieć. Dobrej nocy.
- Ładne imię dla ładniej dziewczyny - przystanął, spojrzał na mnie i wyszedł.
Moje policzki ponownie zalewał się rumieńcem ale szybko znikły. Ja pod wpływem wydarzeń która dopiero miała miejsce nie mogłam usnąć. Przekręcałam się z boku na bok. Raz na plecy zaraz znowu na brzuch i z powrotem na plecy.
- Cholera! - krzyknęłam sama do siebie - zawsze jestem leniwa i spać mogę cały dzień. A teraz co? Przyszedł jeden chłopak i ja już spać nie mogę. Zdecydowanie nie mogę poznawać żadnych chłopaków bo później widać efekty. Ale nie, nie mogę się zakochać bym złamała swoje obietnice. Co ja się oszukuje przecież i tak wiadomo że niedługo to się stanie - w tym momencie zrobiłam szybkie 3 ruchy wewnętrzną częścią ręki w stronę głowy.
- A to na otrzęsiny - szepnęłam
Zdecydowałam że jutro dokończę swoje rozmyślania na ten temat. A teraz? Liczyłam jeszcze na chwile snu. Po dłuższym czasie "turlania " się po łóżku zasnęłam.
----------------
Tak jak obiecałam jeszcze dziś wstawiam kolejny rozdział. Troszkę dłuższy od pozostałych. Dziękuje za liczne wejścia na bloga oraz moje podziękowania kieruje w stronę dziewczyn które dodały pierwsze komentarze i są ze mną. Oraz Ewelinie i Monice za rozpowszechnianie bloga. Mam nadzieje że rozdział się spodoba i z dnia na dzień przybędzie wejść i komentarzy. ;)
2 Rozdział
Po badaniach wróciłam na salę.
- Pani Julio z badań wynika że wszystko jest w porządku. Może pani wracać jutro do domu. Tylko jeden warunek jak pani się źle poczuje od razu pani się do mnie zgłasza ok? - spytał
- Dobrze,dobrze tylko proszę szybko ten wypis bo nie wytrzymam tutaj - uśmiechnęłam się
- Dobrze , do zobaczenia - uśmiechnął się i kierował w stronę drzwi
- Panie doktorze - spytałam nie pewnie odwrócił się i popatrzył na mnie
- Tak ?- spytał
- Czy w tym szpitalu są wolontariusze? Bo jest tu jeden chłopak wczoraj był u mnie i powiedział że jest tu wolontariuszem.
- Pani Julio bo stwierdzę że pani ma gorączkę i bredzi. Hehe nie ma tu żadnych wolontariuszy. Proszę odpoczywać do zobaczenia - uśmiechnął się i wyszedł
- Do widzenia - odparłam po chwili lecz chyba do drzwi bo lekarza już nie było
- Tak brawo Julia zrobiłaś z siebie wariatkę - gadałam do siebie w myślach bijąc się przy tym w głowę.
Lekarz wyszedł, a ja w głowię wciąż mam tego chłopaka. Był bardzo podobny do chłopaka którym jarała się zarówno moja siostra jak także przyjaciółka, a mianowicie do Kamila Bednarka. Fakt też słucham jego piosenek ale jak słucham to nie przyglądam się mu, a tym bardziej nie ingeruje w jego życie prywatne i nie interesuje się gdzie? z kim?. Na koncertach zazwyczaj byłam za daleko więc nie zapamiętałam jego twarzy aż tak bardzo. Plakaty? Coś tam mam ale nigdy ich nie przeglądałam. Coś w środku mnie podpowiadało mi że to on, że to ten chłopak z nieziemskim głosem i lekką chrypką.
- Julka ochłoń to tylko twój wymysł to nie Bednarek to zwykły chłopak podobny do niego - skarciłam się w myślach.
- Idiotka - pielęgniarka której wcześniej nie zauważyłam teraz przystanęła przy łóżku i się na mnie dziwnie spojrzała z miną typu " słucham"
- Yyy przepraszam to nie do pani było ja mam taki zwyczaj gadać sama do siebie - ona nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła i wyszła, a ja spaliłam buraka.
- Tak Julka powinnaś dostać nagrodę Nobla za robienie z siebie idiotki - moje myśli gadają same do siebie. Zrobiłam wielkiego face palma ludzie którzy by na mnie spojrzeli powiedzieliby że z psychiatryka uciekłam, zaczęłam się śmiać sama do siebie.
- O widzę że już lepiej, bo uśmiech się pojawił i już pani nie narzeka na szpital - do sali wszedł lekarz z kopertą w ręce i wielkim uśmiechem
Lubiłam takich ludzi którzy cieszą się z wykonywanej pracy i potrafią dzielić się uśmiechem z innymi tak jak Kamil.
- Boże Julka co ci ten Kamil w głowię - tak moje myśli wraz gadają same do siebie i jeszcze są przeciwko mnie.
- Oj tak o wiele lepiej się czuje wiedząc że mogę już opuścić te białe ściany - spojrzałam wkoło po sali i się uśmiechnęłam
- Hehe nie pani pierwsza i nie ostatnia. Mam tutaj wypis ale na jutro spędzi pani jeszcze jedną noc w tych białych ścianach.
- Muszę - spytałam błagalnym wzrokiem
- Tak. Pani nic się nie stanie a ja będę spokojny wiedząc że na pewno nic pani nie jest no prócz częstego śmiania się do siebie - puścił oczko i się uśmiechnął - A teraz proszę spokojnie się położyć spać im szybciej pani uśnie tym prędzej będzie w domu. Dobranoc
- Dobrze. Ale wypis mi pan oddaje teraz - próbowałam być poważna i chyba mi to wyszło
- Dobrze proszę - uśmiechnął się i mi podał kopertę z wypisem
- Dobranoc - uśmiechnęłam się a lekarz opuścił salę
Byłam chyba zbyt zmęczona bo od razu usnęłam z myślą że już jutro będę u siebie w domu, we własnym łóżku.
-------------------------------
No to jest drugi. Wiem miałam go dodać wczoraj ale no mam wytłumaczenie a mianowicie brat mnie nie dopuścił do komputera. Widzę że od założenia blogu pojawiło się dużo wejść. Dziękuje i prosiłabym jeśli ktoś czyta niech zostawi pamiątkę będę wiedzieć że ktoś czyta, a nie tylko przypadkowo wchodzi:) . Dziękuje również Ewelinie za pomoc przy rozpowszechnianiu bloga. Będę ci dłużna :)
- Pani Julio z badań wynika że wszystko jest w porządku. Może pani wracać jutro do domu. Tylko jeden warunek jak pani się źle poczuje od razu pani się do mnie zgłasza ok? - spytał
- Dobrze,dobrze tylko proszę szybko ten wypis bo nie wytrzymam tutaj - uśmiechnęłam się
- Dobrze , do zobaczenia - uśmiechnął się i kierował w stronę drzwi
- Panie doktorze - spytałam nie pewnie odwrócił się i popatrzył na mnie
- Tak ?- spytał
- Czy w tym szpitalu są wolontariusze? Bo jest tu jeden chłopak wczoraj był u mnie i powiedział że jest tu wolontariuszem.
- Pani Julio bo stwierdzę że pani ma gorączkę i bredzi. Hehe nie ma tu żadnych wolontariuszy. Proszę odpoczywać do zobaczenia - uśmiechnął się i wyszedł
- Do widzenia - odparłam po chwili lecz chyba do drzwi bo lekarza już nie było
- Tak brawo Julia zrobiłaś z siebie wariatkę - gadałam do siebie w myślach bijąc się przy tym w głowę.
Lekarz wyszedł, a ja w głowię wciąż mam tego chłopaka. Był bardzo podobny do chłopaka którym jarała się zarówno moja siostra jak także przyjaciółka, a mianowicie do Kamila Bednarka. Fakt też słucham jego piosenek ale jak słucham to nie przyglądam się mu, a tym bardziej nie ingeruje w jego życie prywatne i nie interesuje się gdzie? z kim?. Na koncertach zazwyczaj byłam za daleko więc nie zapamiętałam jego twarzy aż tak bardzo. Plakaty? Coś tam mam ale nigdy ich nie przeglądałam. Coś w środku mnie podpowiadało mi że to on, że to ten chłopak z nieziemskim głosem i lekką chrypką.
- Julka ochłoń to tylko twój wymysł to nie Bednarek to zwykły chłopak podobny do niego - skarciłam się w myślach.
- Idiotka - pielęgniarka której wcześniej nie zauważyłam teraz przystanęła przy łóżku i się na mnie dziwnie spojrzała z miną typu " słucham"
- Yyy przepraszam to nie do pani było ja mam taki zwyczaj gadać sama do siebie - ona nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła i wyszła, a ja spaliłam buraka.
- Tak Julka powinnaś dostać nagrodę Nobla za robienie z siebie idiotki - moje myśli gadają same do siebie. Zrobiłam wielkiego face palma ludzie którzy by na mnie spojrzeli powiedzieliby że z psychiatryka uciekłam, zaczęłam się śmiać sama do siebie.
- O widzę że już lepiej, bo uśmiech się pojawił i już pani nie narzeka na szpital - do sali wszedł lekarz z kopertą w ręce i wielkim uśmiechem
Lubiłam takich ludzi którzy cieszą się z wykonywanej pracy i potrafią dzielić się uśmiechem z innymi tak jak Kamil.
- Boże Julka co ci ten Kamil w głowię - tak moje myśli wraz gadają same do siebie i jeszcze są przeciwko mnie.
- Oj tak o wiele lepiej się czuje wiedząc że mogę już opuścić te białe ściany - spojrzałam wkoło po sali i się uśmiechnęłam
- Hehe nie pani pierwsza i nie ostatnia. Mam tutaj wypis ale na jutro spędzi pani jeszcze jedną noc w tych białych ścianach.
- Muszę - spytałam błagalnym wzrokiem
- Tak. Pani nic się nie stanie a ja będę spokojny wiedząc że na pewno nic pani nie jest no prócz częstego śmiania się do siebie - puścił oczko i się uśmiechnął - A teraz proszę spokojnie się położyć spać im szybciej pani uśnie tym prędzej będzie w domu. Dobranoc
- Dobrze. Ale wypis mi pan oddaje teraz - próbowałam być poważna i chyba mi to wyszło
- Dobrze proszę - uśmiechnął się i mi podał kopertę z wypisem
- Dobranoc - uśmiechnęłam się a lekarz opuścił salę
Byłam chyba zbyt zmęczona bo od razu usnęłam z myślą że już jutro będę u siebie w domu, we własnym łóżku.
-------------------------------
No to jest drugi. Wiem miałam go dodać wczoraj ale no mam wytłumaczenie a mianowicie brat mnie nie dopuścił do komputera. Widzę że od założenia blogu pojawiło się dużo wejść. Dziękuje i prosiłabym jeśli ktoś czyta niech zostawi pamiątkę będę wiedzieć że ktoś czyta, a nie tylko przypadkowo wchodzi:) . Dziękuje również Ewelinie za pomoc przy rozpowszechnianiu bloga. Będę ci dłużna :)
piątek, 27 grudnia 2013
1 rozdział
...Słyszałam czyjeś głosy,czułam podmuch świeżego powietrza lecz za nic nie mogłam otworzyć oczu. Czułam straszliwy ból który przeszywał całę moje ciało. W sali rozchodził się krzyk " Mamy ją ! ". Powoli otworzyłam oczy nade mną było dwóch lekarzy bynajmniej tak mi się wydawało że to lekarze.
- Słyszy nas pani ? - spytał jeden z nich.
Nie mogłam wydobyć z siebie słów więc pokiwałam głową na " tak"
-Pani powinna teraz odpoczywać więc przyjdziemy później i zabierzemy panią na badania.
Lekarze wyszli, a ja próbowałam przypomnieć sobie co się wydarzyło,czemu tutaj jestem? Co się ze mną dzieję? Pamiętam tylko czarny samochód jadący w moją stronę i krzyki jakiś ludzi. Próbując zasnąć usłyszałam hałaś otwieranych się drzwi, otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam chłopaka. Wysoki brunet z dredami, o oczach brązowych jak owoce kasztana. Przystanął koło łóżka i się mi przyglądał. Byłam osłabiona lecz zaczełam rozmowę
- Kim jesteś? - spytałam po cichu,osłabionym głosem
- Cii... spokojnie, nic nie mów, powinnaś odpoczywać. Jestem Kamil i jestem tutaj wolontariuszem. Przyjdę do ciebie później, a teraz śpij - rzekł i wyszedł.
Byłam zmęczona więc zasnełam.
***
Obudziłam się o 11.00 słońce bystro świeciło w okna sali. Właśnie w tedy ona była wesoła gdy słońce do niej zaglądało. Byłam w szpitalu tylko jeden dzień i już nienawidziłam go. Nie cierpię szpitali te białe ściany i ten zapach. Po chwili do sali wszedł lekarz.
- Dzień dobry. Lepiej się już pani czuje,możemy już zabrać panią na badania? - spytał lekko się uśmiechając
Lekarz wydawał być się miły, miał na oko 25 lat, młody,a do tego żartobliwy.
- Dzień dobry - uśmiechnełam się pokazując rząd białych zębów - Tak owszem możemy jechać, chce mieć to już za sobą i chce wrócić już do domu - zrobiłam minę smutnego, proszącego pieska
- Hehe widzę że pani się już lepiej czuje, bo już pani zaczyna żartować,podoba mi się to - uśmiechnął się i puścił oczko
- Tak zdecydowanie już lepiej, a tak na serio nie cierpię szpitali -- lekko się uśmiechnełam
- Nie ty jedyna. Większość osób stąd chce jak najszybciej uciec. Jeszcze troszkę będziesz zmuszona na moje towarzystwo ale nie wydaje mi się że długo - uśmiechnął się - To jedziemy na badania.
- Tak
Zabrał mnie na tomografię. Gdy miałam robione badania przypomniałam sobie tego chłopaka który mówił że jest tu wolontariuszem. Wydało mi się to dziwne ponieważ moja przyjaciółka, Natalia nic mi nie mówiła że są tu wolontariusze. A ona powinna wiedzieć. Natalia ma białaczkę i leczyła się w tym szpitalu
- Może zapomniała - pomyślałam.
----------------
Hej :D Mamy 1 rozdział. Widzę że od wczoraj zagląda tu dużo osób jeśli ktoś przeczyta ten rozdział to mam prośbę zostaw coś po sobie nawet anonimowo. Będę wiedzieć że ktoś to czyta i mi się opłaca prowadzić. Jeszcze dziś się pojawi drugi rozdział.
Chciałam też podziękować mojej przyjaciółce Wioli za pomoc przy blogu. Cały wystrój bloga zawdzięczam jej. Dziękuje ;3 Za wszelkie błędy przepraszam :)
- Słyszy nas pani ? - spytał jeden z nich.
Nie mogłam wydobyć z siebie słów więc pokiwałam głową na " tak"
-Pani powinna teraz odpoczywać więc przyjdziemy później i zabierzemy panią na badania.
Lekarze wyszli, a ja próbowałam przypomnieć sobie co się wydarzyło,czemu tutaj jestem? Co się ze mną dzieję? Pamiętam tylko czarny samochód jadący w moją stronę i krzyki jakiś ludzi. Próbując zasnąć usłyszałam hałaś otwieranych się drzwi, otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam chłopaka. Wysoki brunet z dredami, o oczach brązowych jak owoce kasztana. Przystanął koło łóżka i się mi przyglądał. Byłam osłabiona lecz zaczełam rozmowę
- Kim jesteś? - spytałam po cichu,osłabionym głosem
- Cii... spokojnie, nic nie mów, powinnaś odpoczywać. Jestem Kamil i jestem tutaj wolontariuszem. Przyjdę do ciebie później, a teraz śpij - rzekł i wyszedł.
Byłam zmęczona więc zasnełam.
***
Obudziłam się o 11.00 słońce bystro świeciło w okna sali. Właśnie w tedy ona była wesoła gdy słońce do niej zaglądało. Byłam w szpitalu tylko jeden dzień i już nienawidziłam go. Nie cierpię szpitali te białe ściany i ten zapach. Po chwili do sali wszedł lekarz.
- Dzień dobry. Lepiej się już pani czuje,możemy już zabrać panią na badania? - spytał lekko się uśmiechając
Lekarz wydawał być się miły, miał na oko 25 lat, młody,a do tego żartobliwy.
- Dzień dobry - uśmiechnełam się pokazując rząd białych zębów - Tak owszem możemy jechać, chce mieć to już za sobą i chce wrócić już do domu - zrobiłam minę smutnego, proszącego pieska
- Hehe widzę że pani się już lepiej czuje, bo już pani zaczyna żartować,podoba mi się to - uśmiechnął się i puścił oczko
- Tak zdecydowanie już lepiej, a tak na serio nie cierpię szpitali -- lekko się uśmiechnełam
- Nie ty jedyna. Większość osób stąd chce jak najszybciej uciec. Jeszcze troszkę będziesz zmuszona na moje towarzystwo ale nie wydaje mi się że długo - uśmiechnął się - To jedziemy na badania.
- Tak
Zabrał mnie na tomografię. Gdy miałam robione badania przypomniałam sobie tego chłopaka który mówił że jest tu wolontariuszem. Wydało mi się to dziwne ponieważ moja przyjaciółka, Natalia nic mi nie mówiła że są tu wolontariusze. A ona powinna wiedzieć. Natalia ma białaczkę i leczyła się w tym szpitalu
- Może zapomniała - pomyślałam.
----------------
Hej :D Mamy 1 rozdział. Widzę że od wczoraj zagląda tu dużo osób jeśli ktoś przeczyta ten rozdział to mam prośbę zostaw coś po sobie nawet anonimowo. Będę wiedzieć że ktoś to czyta i mi się opłaca prowadzić. Jeszcze dziś się pojawi drugi rozdział.
Chciałam też podziękować mojej przyjaciółce Wioli za pomoc przy blogu. Cały wystrój bloga zawdzięczam jej. Dziękuje ;3 Za wszelkie błędy przepraszam :)
czwartek, 26 grudnia 2013
Wstęp
Byłam sama w domu, Natalii ani Zuzy nie było jak to one powiedziały " idziemy na podbój Wrocławia". Ja wolałam odespać podróż. Tak,tak jestem leniem. Siedziałam na kanapie pijąc sok i przeskakując z kanału na kanał zatrzymałam się na eska.pl bo puścili piosenkę Jamal - Peron. To była jedna z ulubionych piosenek innego gatunku niż Rap i Reggae. W końcu znudziło mi się siedzenie w domu. Założyłam jasne jeansy, do tego bokserkę z napisem "kiss me" i czarne szpilki. Nie wspominałam chyba ale bardzo lubię chodzić w szpilkach. Wychodząc z klatki włączyłam muzykę w słuchawkach i wsadziłam je do uszu. Przemierzając ulicą oddałam się muzyce i wychodząc na jezdnie nie zauważyłam nadjeżdżającego samochodu,słyszałam tylko pisk opon
- Jasna cholera - krzyknął ktoś, a ja poczułam uderzenie w lewym boku i upadłam na ziemie. Prawdopodobnie straciłam przytomność bo nic więcej nie pamiętam....
---------------
I jest mini prolog. Jutro pojawi się kolejny rozdział. Jeśli będziecie mieć jakieś sprzeciwy lub coś będzie nie tak to piszcie będę zmieniać. ;)
- Jasna cholera - krzyknął ktoś, a ja poczułam uderzenie w lewym boku i upadłam na ziemie. Prawdopodobnie straciłam przytomność bo nic więcej nie pamiętam....
---------------
I jest mini prolog. Jutro pojawi się kolejny rozdział. Jeśli będziecie mieć jakieś sprzeciwy lub coś będzie nie tak to piszcie będę zmieniać. ;)
Opis bohaterki opowiadania :
Ma na imię Julia i ma 19 lat. Szatynka o niebieskich oczach i szczupłej sylwetce. Do niedawna mieszkała w Drzewcach ale chciała studiować i przeprowadziła się z młodszą siostrą do Wrocławia. Jej rodzice generalnie nie są razem gdyż jej tata odszedł od nich nienawidzi go za to. Jej mama teraz znalazła sobie nowego faceta i dla niej się teraz liczy jego córka ona z Zuzą ( imię siostry) poszły w odstawkę. Na co dzień uśmiechnięta i pełna życia dziewczyna. Z życia pragnie brać to co najlepsze i tyle ile może.
Zuza (siostra Juli) 18 lat uczy się w technikum hotelarskim. Na ogół spokojna i roześmiana osoba.
Natalia (przyjaciółka Juli) 19 lat. Blondynka o piwnych oczach i szczupłej sylwetce. Niestety los nie obdarował jej szczęściem rok temu pożegnała swojego tatę a co jeszcze gorzej jest chora na białaczkę mimo to jest uśmiechnięta i docenia cenny dar jakim jest życie.
------------------------
To na razie tyle zaraz dodam mini prolog. Jestem tu pierwszy raz chodź mam za sobą już jeden blog. Mam nadzieje że to opowiadanie się wam spodoba i będziecie tu zaglądać i zostawiać po sobie pamiątki. ;) Liczę z waszej strony na wyrozumiałość a za wszelkie błędy przepraszam :* Natalia będzie na początku opowiadania i później gdzieś też się pojawi.
Zuza (siostra Juli) 18 lat uczy się w technikum hotelarskim. Na ogół spokojna i roześmiana osoba.
Natalia (przyjaciółka Juli) 19 lat. Blondynka o piwnych oczach i szczupłej sylwetce. Niestety los nie obdarował jej szczęściem rok temu pożegnała swojego tatę a co jeszcze gorzej jest chora na białaczkę mimo to jest uśmiechnięta i docenia cenny dar jakim jest życie.
------------------------
To na razie tyle zaraz dodam mini prolog. Jestem tu pierwszy raz chodź mam za sobą już jeden blog. Mam nadzieje że to opowiadanie się wam spodoba i będziecie tu zaglądać i zostawiać po sobie pamiątki. ;) Liczę z waszej strony na wyrozumiałość a za wszelkie błędy przepraszam :* Natalia będzie na początku opowiadania i później gdzieś też się pojawi.
Opis mnie czyli autorki opowiadania :
No to witam wszystkich :) Na tym blogu będę pisać Fikcyjne opowiadania o Kamilu Bednarku.
Mam na imię Patrycja, mam 14 lat. Kamila słucham od pół roku może trochę więcej. Hm..lubię śpiewać,tańczyć, kocham motocykle. Nie umiem grać na żadnym instrumencie ale chciałabym się nauczyć grać na gitarze. I to chyba na tyle później dodam GG lub Aska to jak by ktoś miał pytania. Rozdziały będą dodawane głównie w piątek lub sobotę chyba że będę miała jakiś dzień luźniejszy to dodam.
Mam na imię Patrycja, mam 14 lat. Kamila słucham od pół roku może trochę więcej. Hm..lubię śpiewać,tańczyć, kocham motocykle. Nie umiem grać na żadnym instrumencie ale chciałabym się nauczyć grać na gitarze. I to chyba na tyle później dodam GG lub Aska to jak by ktoś miał pytania. Rozdziały będą dodawane głównie w piątek lub sobotę chyba że będę miała jakiś dzień luźniejszy to dodam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)