Witam to znowu ja :D
Chciałam dodać wam adres nowego bloga. Oczywiście nie zmuszam aby tam wchodzić, jeśli jesteście ciekawe mojej nowej historii to zapraszam. Już mogę zdradzić że będzie to o szczypiornistach.
Jak na razie są tylko bohaterowie ale już jutro powinien pojawić się rozdział.
Według mnie będzie ciekawie ale to zostawiam wam do oceny.
Zapraszam :)
http://walczy-sie-do-konca.blogspot.com/
piątek, 30 stycznia 2015
Rozdział 69 " Bez wesołych oczu, uśmiech nie jest nic warty" :)
" Rozpocznij tam, gdzie jesteś,
Wykorzystaj to, co masz,
Zrób to, co możesz! "
Początek roku był dla nas ciężki. Choroba Kuby na początku stycznia, ślub i chrzest. Mimo wszystko daliśmy rade i już na początku maja, a dokładnie 15 maja powiedzieliśmy sobie z Kamilem oficjalnie Tak. Wraz ze ślubem odbył się chrzest Kuby. Po całej ceremonii wysłuchaliśmy życzeń. Pojechaliśmy z rodziną i znajomymi na sale i bawiliśmy się do samego rana. Chłopcy z zespołu przygotowali nam wspaniałą niespodziankę. Skleili film z naszymi zdjęciami przez całe 2 lata oraz przygotowali piosenkę. Przepiękny prezent. O 12 w nocy poszczaliśmy lampiony. Zdjęcia robił nam Marcin, mąż Jowity. Kamil wyglądał przepięknie w garniturze, tak elegancko, ja miałam na sobie piękną śnieżnobiałą suknie. W podróż poślubną pojechaliśmy do Hiszpanii. Spędziliśmy cudowny tydzień na słonecznej plaży tylko we dwoje. Kuba został z dziadkami. Niedługo po nas ślub wzięli Przemek i Kornelia. Czyli impreza za imprezą. Wszystko było idealnie. Takiego życia można było sobie wymarzyć. Pierwsze 6 miesięcy pracowałam w kawiarni o której wspomniałam wcześniej. Nie ukrywam że znajomość hiszpańskiego dała mi dużego plusa. Lecz niedługo popracowałam ponieważ Kamil zamierzał spełnić marzenia syna o rodzeństwie i za 4 miesiące spodziewamy się kolejnego maleństwa tym razem córka. Kamil stwierdził że teraz ja mam wybrać imię tak więc będzie Marysia. Również Kornelia i Przemek doczekali się kolejnego synka - Paweł. Słodki chłopczyk podobny strasznie do Przemka. Tak nam życie mija. Głównie wylegujemy się z Kornelia na kanapie. Czasem jak Kornelia ma zamiar pośpiewać z Kamilem to ja opiekuje się Pawełkiem. Oczywiście zawsze możemy liczyć na pomoc ze strony rodziców Kamila czy rodzeństwa. Tak samo jak oni mogą liczyć na naszą pomoc. Zuza w tym roku kończy szkołę, w styczniu miała studniówkę na którą oczywiście poszła z Konradem, a już 100 dni później pisała maturę. Wszyscy siedzieliśmy w domu i czekaliśmy aż wróci i zda nam relację, a w piątek czyli w dzień kiedy miała ostatni test ustny z języka obcego wszyscy zebraliśmy się pod szkołą czyli ja, Kamil, Konrad, Kornelia, Przemek, Szymon, Kuba i Pawełek. Wyszła i z uśmiechem do nas podeszła.
- Zdałam - krzyknęła
Konrad z radości zaczął się z nią kręcić po placu, zaczęliśmy się śmiać, złożyliśmy jej gratulację i jak przystało tak trzeba było oblać maturę. Dzieciaków podrzuciliśmy Jowicie która sama zaoferowała pomoc i zabraliśmy Zuzę do klubu. Alkohol lał się tylko niestety ja oczywiście nie mogłam pić oraz Kornelia oszczędziła alkoholu ponieważ nie chciała zostawić mnie samej, tak dla otuchy żebym sama nie siedziała z sokiem. Około godziny 2 zadzwoniliśmy po taksówkę, wpakowaliśmy Przemka, Kamila, Konrada i Zuzę do taksówki, podaliśmy adres i pojechali, a ja z Kornelią zamówiłyśmy drugą taksówkę i pojechałyśmy po nasze dzieci. Co prawda dzieciaki już spały ale nie chciałyśmy zostawić Jowity z nimi wszystkimi. Pawełka przeniosłyśmy do nosidełka, Szymek z racji że jak go przenosiłam to się obudził także ten pan zszedł na dół o własnych nogach. Zabrałam od Korneli nosidełko i wzięłam za rączkę Szymka ponieważ ja nie mogę bardzo dźwigać więc Kornelia zabrała mojego śpiącego synka. Taksówką wcześniej zamówioną pojechaliśmy do mojego domu. Zapłaciłam za kurs i wygramoliłyśmy się z pojazdu. Wchodząc do domu dało się usłyszeć rozmowę. Uciszyliśmy ich głośną wymianę zdań i zaniosłyśmy dzieci na górę. Przebrałam Kubę w piżamkę i położyłam do łóżeczka. Szymek z rodzicami i bratem spał w gościnnym, a Konrad z Zuzą na kanapie w salonie. Tak więc zakończył się nas dzisiejszy dzień.
------------
Tym właśnie rozdziałem kończę moje opowiadanie o Kamilu Bednarku.
Były ciekawe jak i nie zbyt rozdziały ale mam nadzieję że wam się podobało i pozostaniecie ze mną dalej bo już niebawem kolejne opowiadanie się szykuje. Dziś spróbuje stworzyć blog i dodać bohaterów. Zaskoczę was tym razem obrałam kierunek Sport :) Chciałabym sprawdzić się w tym opowiadaniu oraz zapraszam na zaglądanie na Nadię czyli (http://milosc-tylko-ona-daje-nam-szczescie.blogspot.com/ ) tam jeszcze nadal kręci się historia .
Podsumowanie :
Założenie : 26.12.2013 czyli jesteśmy tu już Rok i miesiąc.
Wyświetleń : 29229
Rozdziałów : 68
Komentarzy : 173
DZIĘKUJE ZA OBECNOŚĆ, ZA KAŻDY KOMENTARZ BO TO MOTYWUJE NAPRAWDĘ ( nawet te w których pisaliście że coś się wam nie podoba :) ) ZA WYŚWIETLENIA ORAZ OCZYWIŚCIE ZA WEJŚCIA I CZYTANIE MOICH WYPOCIN. Bez was nie osiągnęłabym tego i zapewne skończyłabym pisać jeszcze zanim bym zaczęła :D
JESTEŚCIE CUDOWNE ♥
piątek, 16 stycznia 2015
Rozdział dedykowany Oli :)
Nowy rok rozpoczęliśmy z chorobą. Kamil będąc wczoraj pod wpływem procentów wyszedł na dwór bez kurtki w samej koszulce, przeziębił się i niestety musiał spędzić 1 stycznia w łóżku. Kornelia zabrała Kubę do Siebie, żeby Kamil go nie zaraził. Gdy się przebudziłam, Kamil był przytulony do mnie, strasznie rozpalony. Zeszłam na dół po termometr, kazałam zmierzyć mu temperaturę, a sama ponownie zeszłam na dół i zrobiłam mu herbatę z cytryną i miodem. Przygotowałam leki, zrobiłam naleśniki i zaniosłam mu to wszystko na tacy do sypialni.
- Ale kochanie nie trzeba - odparł widząc mnie w drzwiach z tacą
- Nie dyskutuj
- No dobrze - zrezygnował z kłócenia się i wziął się za jedzenie śniadania
Ja wzięłam ubrania i poszłam do łazienki wziąć prysznic i się przebrać. Gdy wróciłam niestety nie zastałam Kamila w sypialni
- Kamil! - krzyknęłam - gdzie jesteś?
- W salonie - odkrzyknął
Zeszłam szybko na dół, siedział sobie wygodnie na kanapie i oglądał telewizję
- Czy ty nie możesz choć raz wysiedzieć w sypialni pod kołdrą!? - stanęłam obok kanapy
- Czemu kobieto dramatyzujesz? Na górze nie mamy telewizora i to był ten błąd którego nie zauważyłem podczas remontowania mieszkania, więc przeniosłem się na dół bo jest mi tu lepiej i ciekawiej niż patrzeć na cztery ściany w kolorze biało - czarnym - spojrzał na mnie
- Sam te kolory wybrałeś więc czemu narzekasz? Faceci - wzniosłam ręce do góry i podreptałam do kuchni
- Ej nie narzekaj na facetów bo was zrozumieć jest trudniej - odparł
- No chyba raczej nie, macie zmniejszone móżdżki do których nie dostaliśmy instrukcji - usiadłam w fotelu obok niego i oglądałam film
- A czemu Kuba jest u Korneli? - ten zapłon
- Bo jego nieodpowiedzialny tatuś biegał wczoraj po dworze w samej koszulce i nie chcę żeby był chory - spokojnie mu wytłumaczyłam
Koło 12 poszedł się ubrać w razie jakby jakieś goście mieli zamiar wpaść. Więc pewnie mój jakże inteligentny narzeczony zaprosił kogoś tylko nie miał czasu mi tego powiedzieć, a teraz wykręca się intuicją. W ogóle oni mają coś takiego? Istnieje u mężczyzn intuicja? Jak się później okazało wizytę sprawili nam rodzice Kamila.
- I że niby ta intuicja ? - spojrzałam na Kamila
- Poznałem po zapachu że jedzie coś do mnie dobrego - z uśmiechem przywitał się z rodzicami i odebrał kosz pełen jedzenia
- Tak jasne wyczułeś przez jakieś 150 km zapach? Wiem że jesteś chory ale nie wiedziałam że aż tak - przywitałam się z rodzicami Kamila
- Było się zastanowić kogo sobie brałaś - zaśmiał się jego tata
- No wie pan jakbym wcześniej wiedziała to ten rok temu zastanowiłabym się bardzo dobrze
Wszyscy siedzieliśmy w salonie, niedługo potem przyjechała Kornelia. Przytuliłam się do mojego synka, nakarmiłam go i położyłam do łóżeczka. Kamil nagle gdzieś znikł, a po chwili wrócił nucąc piosenkę. Rozumiem gdyby to była jakaś jego czy kogoś innego z reggae ale disco polo!? Nie wierzę w ludzi.
- Czy te leki działają na Ciebie odwrotnie? - spojrzałam na niego
- Nie wiem, skąd mam wiedzieć co mi podałaś. Może narkotyki ? - spojrzał na mnie
- Trutkę na szczury - odparłam z ironią
- Chyba za duży jestem jak na szczura - przejrzał się w lustrze
- Siądź sobie bo mnie coś trafi zaraz - odparłam, a wszyscy zaczęli się śmiać.
No tak cały Kamil. Powaga u niego to wielki znak zapytania. Bo po co być poważnym skoro można robić z siebie idiotę i zachowywać się jak klaun. Gdy później dołączyli do nas Zuza i Konrad, wiadome było że bracia nie usiedzą spokojnie. Zaczęli we dwóch coś odwalać. Najpierw grali w jakąś strzelaninę, później w karty, a na końcu zaczęli się turlać po podłodze? No niech mi ktoś powie czy oni są normalni? Do swojej zabawy wciągnęli również Przemka.
- Dziewczyny ja się poważnie zastanawiam czy zamiast pod ołtarz to nie zaciągnąć go do psychiatry, jak myślicie? - spojrzała na nich Kornelia
- Myślisz że on coś tu pomoże? Przecież to ostatnie stadium upośledzenia, na co już żaden lekarz nie pomoże. Możesz leczyć ich na nogi ale na głowę już za późno. Przykro mi - położyłam rękę na jej ramieniu - musisz się z tym pogodzić
- Ale jak to możliwe że my takie w miarę opanowane, a on tak fiu fiu? - spojrzała na mnie Zuźka
- Może go podmienili i to wcale nie nasza krew?
Rodzice Kamila prawie pękali ze śmiechu, my w sumie nie byliśmy lepsze. Wyglądało jakbym płakała ale to tylko śmiech. Około godziny 19 rodzice Kamila jechali do domu, chcieliśmy żeby zostali ale uparli się że muszą wracać bo jutro do pracy i nie będzie im się chciało jechać z samego rana. Pożegnaliśmy ich i poprosiłam aby zadzwonili jak dojadą. Obiecali zadzwonić, zamknęłam jeszcze bramę po nich i wróciłam do domu. A tam w końcu po 2 godzin spokój. Chłopcy siedzieli na kanapie, Przemek trzymał na rękach śpiącego Szymona, Kamil i Konrad zafascynowani filmem więc zero reakcji, a dziewczyny rozmawiały na jakiś temat ale jak weszłam do ucichły.
- O czym gadałyście? - usiadłam obok
- Oj no wiesz. Takie tam nic ważnego - machnęła ręką Kornelia
- Dobra jak chcecie - odparłam i spojrzałam na chłopaków
- No dobra. Co robisz za dwa tygodnie ? - spytała Kornelia
- Zapewne siedzę w domu i wychowuje mojego syna, a co ? - spojrzałam na nią
- A pójdziesz gdzieś ze mną?
- Zależy gdzie ?
- Na zakupy i do schroniska - odparła
- Na zakupy ok, ale po co do schroniska!? - tym mnie zaskoczyła
- Szymek z Przemkiem chcą psa. Taki tam mały prezent na nowy rok - zaśmiała się
- I mam ci pomóc w wyborze psa? - spojrzałam na nią z całkiem dziwną miną
- Mniej więcej - Zuźka nie wytrzymała i wybuchła śmiechem
- Niech będzie - machnęłam ręką
Wraz z dziewczynami i dziećmi poszłyśmy na górę spać, a chłopaków zostawiliśmy na dole. Chcieli oglądać telewizję to niech oglądają. Ciekawe gdzie później się położą. Ja z Kornelią, Kubą i Szymkiem spaliśmy na łóżku bo było dość duże, a Zuzka na materacu.
--------------
Troszkę krótki, ale podczas choroby nie myślę :P
Taka informacja dla Was może smutna, ale ci co zaglądają tu często to wiedzą że już rozdziały są dodawane rzadziej, niestety ale historia Kamila i Julki pomału dobiega końca.
Ale spokojnie mam plany na nowe opowiadanie, ale najpierw muszę jedna dokończyć i pomyśleć dokładnie na jaki temat, bohaterów i te sprawy.
Myślę że za jakieś 3-4 rozdziały to Opowiadanie się skończy,
Przepraszam ale nie mam już co opisywać.
Miłego czytania :)
sobota, 3 stycznia 2015
Rozdział 67 " Wszystko przyjdzie z czasem. Trzeba tylko umieć cierpliwie czekać.. "
"Wolę jedno życie z Tobą,
niż samotność przez wszystkie ery tego świata"
Gdy tylko wstałam rano i spojrzałam za okno uśmiechnęłam się. Lubiłam zimę, a gdy świeciło słoneczko to jeszcze bardziej. Miałam ochotę pójść na spacer więc od razu po śniadaniu wyszłam z Kubusiem, a Kamil był w studiu, jeszcze dopóki nie nagrają płyty będzie tam jeździł, a każdą kolejną już u nas w domu. Ubrałam ciepło Kubę, włożyłam go do wózka i poszliśmy. Chodziliśmy po parku, a na koniec wędrówki zaszliśmy do kawiarni. Postanowiłam wypić kawę ale nie ukrywam że również było troszkę ciepło. Zadzwoniłam po Kornelię żeby przyszła z Szymkiem. Usiadłam na kanapie i czekałam na ich przyjście. Gdy się pojawiła poszłam zamówić nam kawę i ciastko, a ona siedziała z chłopakami.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się
- Witam, co podać? - za barem stała młoda barmanka
- Poproszę dwie kawy, sok pomarańczowy i 3 kawałki szarlotki.
- Dobrze do zapłaty 15 złoty.
- Proszę - podałam jej banknot i czekałam na resztę.
Usiadłam na krzesełku przy barze i czekałam na swoje zamówienie. W tym samym momencie do środka weszły dwie dziewczyny po mowie poznałam że z Hiszpanii. Znałam ich język ponieważ parę lat temu się go uczyłam bo zawsze chciałam wyjechać do Hiszpanii ale później pojawił się Kamil, teraz Kuba i plany odeszły w zapomnienie. Wcale tego nie żałuje bo jestem bardzo szczęśliwa.
- Buenos Dias ( tzn. Dzień dobry ) - podeszła na lady dziewczyna.
Dziewczyna za barem była zdezorientowana i chyba nie znała języka bo powitała ich po angielsku tylko problem pojawił się w tym że Angielski też jej słabo szedł i nie mogła się dogadać.
- Que dan? ( tzn, co podać?) - zwróciłam się do dziewczyny
- Qué recomienda usted ?( co pani poleca? ) - spojrzała na mnie
- hm..café y tarta de queso ( kawę i sernik ) - uśmiechnęłam się
- Con mucho gusto, haga doble por favor ( chętnie, poproszę podwójnie )
- siéntese, por favor ( proszę usiąść)
- zamówiła kawę i sernik dwa razy - odparłam z uśmiechem do dziewczyny
- bardzo ci Dziękuje za pomoc, gdyby nie ty nie dogadałabym się, to twoje zamówienie - podała mi tacę z moim zamówieniem
Zaniosłam do naszego stolika. Szymek bawił się samochodem, Kuba oglądał co dzieje się dookoła, a Korni rozmawiała przez telefon. Usiadłam na swoim miejscu i spojrzałam w stronę baru, zauważyłam ze dziewczyna ma problem więc ponownie podeszłam do baru
- pomoc ?
- jak możesz, nie umiem hiszpańskiego - zaśmiała się
- jasne - wzięłam tacę z zamówieniem i poszłam w stronę Hiszpanów
- Por Favor y que aproveche. Usted tiene gue pagar 10 euro ( proszę i smacznego. Trzeba zapłacić 10 euro ) - uśmiechnęłam się
- Gracias ( Dziękuje) - odparła dziewczyna
Z uśmiechem odeszłam od stolika, oddałam tacę z banknotem barmance i wróciłam do stolika. Korni patrzyła na mnie z zaciekawieniem
- co tak patrzysz ? - usiadłam
- od kiedy ty tak biegle gadasz po Hiszpańsku?
- kiedyś tam się uczyłam - machnęłam ręką - to co wypijemy kawę i do mnie ? - przytaknęła głową
Wypiliśmy kawę i ruszyliśmy do mnie. Gdy z uśmiechami wchodziliśmy do mieszkania Kamil już na nas czekał z obiadem. Trochę się zdziwiłam ze on w domu i nawet obiad zrobił
- kochanie o której Ty wróciłeś do domu że obiad zdążyłeś zrobić ?
- a to ja ci nie mówiłem ze dziś wcześniej wrócę ? - podrapał się po głowie
- Nie - zaśmiałam się
- ups. No ale cóż siadajcie - zajęliśmy miejsca przy stole.
Podczas obiadu Korni oczywiście musiała pochwalić się bratu o tym ze rozmawiałam z Hiszpanami. Kamil też się zdziwił ale nie wypytywał o szczegóły. Późnym popołudniem przyjechał Przemek i zabrał do domu Kornelie i Szymka. Usiadłam w salonie z Kamilem i Kuba
- Co robimy z Sylwestrem ? Zostały 2 dni a my nawet nic na ten temat nie gadaliśmy - odparłam
- Możemy zrobić u nas. Bo u Zuzy nie ma bardzo miejsca, a u Przemka tym bardziej - uśmiechnął się
- To ty dasz znać wszystkim, a ja zajmę się jedzeniem ?
- Mi pasuje - odparł
I tak zaczęły się przygotowania. Ja chodziłam po sklepach z dziewczynami i przygotowywałam jedzenie, a chłopaki alkohol i petardy. Jak wiadomo chłopaki chcieli wypić i nawet nie mieliśmy nic przeciwko w końcu Sylwester trzeba opić rok który minął i przywitać ten który przyjdzie. Miałam jedynie nadzieję że Kamil nie wypije tak dużo i pomoże mi przy Kubie.
----------------------------
Heej :D
Jak tam Sylwek minął? :P
Według mnie to nie było to samo co kiedyś :)
Miłego czytania :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)