"Na dniach był pogrzeb, wszyscy oddali mu hołd,
Mimo, że miał naście lat to szybko odszedł stąd."
Mimo, że miał naście lat to szybko odszedł stąd."
Po trzech godzinach bolących wspomnień, wygłupów z Mają i omówieniem warunków mojej pracy wróciłam do domu. Nikogo w nim nie było. Zuza z Konradem, Dawidem i Natalą poszli na miasto. Usiadłam w salonie z kubkiem herbaty, z laptopa puściłam składankę nutek o motocyklach i wspominałam. Wróciłam myślami do czasów kiedy mój każdy dzień kończył się uśmiechem na twarzy po całym dniu spędzonym w garażu. Cieszę się że namówiłam ich na wyjście gdyby nie to by siedziały koło mnie i gadały głupoty. Wzięłam z domu telefon, klucze do domu i wybiegłam licząc że jakiś autobus jedzie w kierunku domu Przemka i Korneli. Z moim szczęściem prawie bym się spóźniła ale jednak zdążyłam. Usiadłam na wolnym miejscu i słuchałam ciągle tej samej piosenki " Malina - Motocykle" to była nasza ulubiona piosenka. Marcel bardzo ją lubił. Gdy wysiadałam usłyszałam jak jakiś chłopak wypowiedział takie słowa do kolegi " Ja wolę NSR-kę 125 niż quada"
- Dobry wybór - puściłam mu oczko i się uśmiechnęłam, speszony odpowiedział uśmiechem.
Z wielkim bananem stałam pod drzwiami mieszkania Przemka. Dzwoniłam i nic! Zrezygnowana chciałam wrócić kiedy usłyszałam hałas przekręcania klucza w drzwiach
- Nareście! Ogłuchliście tu czy jak? - spojrzałam na Przemka
- Też się cieszę że cię widzę. W czym Ci mogę pomóc? - wpuścił mnie do środka
- Cześć przystojniaku - dałam całusa Szymkowi który był u Korneli na rękach oraz przywitałam się z Korni - Przepraszam, że wam przeszkadzam ale wasz dom ma chyba moje pamiątki z dzieciństwa - spojrzałam na Przemka
-Czekaj! Przesłyszałem się? Chcesz je zobaczyć? - Przemek patrzył z niedowierzaniem
- Poprawka! Chce je zabrać tam gdzie dawno powinny już leżeć, a mianowicie do mojego pokoju. To co znajdę je tu?
- Jesteś pewna?
- To, to pudełko duże co jest w szafie? - spytała Korni - Co tam jest?
- Nie patrzyłaś? - zdziwiłam się
- Nie. Przemek nie pozwolił
- Znajdują się tam medale, dyplomy, zdjęcia i powinny dwa kaski, a to wszystko mojego przyjaciela który zmarł 3 lata temu w wypadku motocyklowym. To on zaraził mnie tą pasją - opowiedziałam w skrócie - Tak Przemek jestem pewna. Chce to wszystko zabrać ze sobą - odpowiedziałam mu na pytanie.
Przemek poszedł po to pudełko, a ja gadałam z Kornelią
- A czemu nigdy nie mówiłaś o tej pasji?
- Śmierć Marcela bardzo mnie bolała to był mój prawdziwy przyjaciel. Znienawidziłam motocykle że zabiły mi przyjaciela, ale gdy dziś usłyszałam naszą ulubioną muzykę to wszystko wróciło. Cała pasja wróciła do mnie.
- Proszę to wszystko powinno tu być. Jeden kask tylko wiem że jest u moich rodziców w Drzewcach. Kazałem go pilnować nie martw się - Przemek postawił koło mnie pudełko.
Zdjęłam górę z pudełka, spojrzałam do środka i zamknęłam.
- Dobra dzięki. Odbiorę go niedługo bo jadę w tamte strony. Ja będę uciekać
- Jedziesz na grób ? - spytał Przemek w korytarzu
- Tak. Dawno mnie tam nie było - pożegnałam się z Przemkiem i wolnym krokiem ruszyłam z pudełkiem do domu. Było trochę ciężkie ale co tam. Ważne że się przełamałam i wróciłam po to. Nadal we mnie boli ale może to prawda. Marcel chciałby aby nie załamywała się po jego śmierci. Chciałby aby realizowała tą pasję dalej.
-----------
Kolejny rozdział dziś:)
Zuza o tej pasji mówiłam :) Podoba się ?
Liczę na to że tak.
Niedługo pojawi się kolejny :)
Troszkę teraz będzie smutania ale liczę że nie długo.
Czytać i komentować:)