czwartek, 23 stycznia 2014

29 Rozdział

Dziś miałam dzień spokoju. Nie musiałam iść do pracy, Zuza zabrała Szymka do Korni bo wczoraj wróciła z koncertu, a Przemek z Konradem pojechali do Gdyni. Leżałam na łóżku i się leniłam gdy zadzwonił mój telefon
- Cześć śpiochu - usłyszałam charakterystyczną chrypkę
- Cześć - odparłam z uśmiechem - kiedy wracasz?
- Za 10 minut będę u ciebie - zaśmiał się
- A teraz na serio? - dopytywałam
- Ale to jest serio. Godzinkę temu wróciłem - odparł i chodź go nie widziałam to czułam że u niego na twarzy gości mega uśmiech
- To może odpocznij po koncercie?
- Odpocznę przy Tobie kochanie - odparł i się rozłączył.
Wstałam niechętnie z łóżka i się przebrałam. Schodząc na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Podreptałam by je otworzyć
- Heej - wpuściłam go do środka i na wstępie dostałam soczystego buziaka
- Cześć. Co tu tak cicho? - rozejrzał się dookoła
- Pozbyłam się wszystkich domowników - uśmiechnęłam się i tym razem to on został obsypany całusem
- Powtórz - zaśmiał się, wyminęłam go i ruszyłam do kuchni
Zaparzyłam nam herbatę i stawiając kupki z parującą cieczą usiadłam koło niego na kanapie.
- Julka pojedziesz gdzieś ze mną? - spytał po dłuższej chwili
- A mianowicie gdzie? - zapytałam z uśmiechem
- Do Lipek - spojrzał na mnie, a mnie zamurowało. Miałam jechać do jego rodzinnej miejscowości i zapewne do niego do domu i poznać rodziców?
- Kamil kochanie proszę cię prześpij się bo bredzisz - wtuliłam się w niego
- No ale czego? Poznasz moich rodziców - oznajmił
- Kamil to nie najlepszy pomysł. Mogę się im nie spodobać - kręciłam przecząco głową
- Kochanie a wiesz że - posadził mnie sobie na kolanach - że ja i tak cię zmuszę. A po za tym na pewno cię polubią
- A kiedy chciałbyś tam jechać - objęłam go nogami w pasie i się przyglądam
- Jutro - wymruczał mi w usta po czym złożył na nich pocałunek
- Ale przecież pojutrze są Kondzia urodziny - spojrzałam mu w oczy
- I właśnie on robi je w Lipkach. Pojedziemy dzień wcześniej, poznasz rodziców - pocałował mnie w czubek nosa - to co jedziemy?
- A mam z tej sytuacji jakieś wyjście? - spytałam unosząc jedną brew ku górze
- Pomyślmy - udawał że się zastanawia - Nie - szeroko się uśmiechnął
- No dobra. Ale teraz idziesz spać - powiedziałam poważnie. Kamil wstał z kanapy i w takiej pozycji w jakiej siedziałam niósł mnie w stronę mojego pokoju.
- Kamilku ja powiedziałam idziesz spać, a nie idziemy - zaśmiałam się
- Jak mam szybko zasnąć to z Tobą - wszedł do pokoju.
Położył mnie na łóżku i pochylając się nade mną obsypywał moją twarz, a później szyję delikatnymi pocałunkami
- Dobrze już zgoda. Idziemy spać - walnęłam go w ramie i wyswobodziłam się z jego objęć
- Ranisz - jego dolna warga lekko się wychyliła do przodu przez co ja wybuchłam śmiechem. Położyłam się pod kołdrę i mój brzuch został lekko przygnieciony przez Kamila rękę. Pocałowałam go w szyję i się wtuliłam jakbym chciała uciec od świata i schować się w bezpiecznym miejscu. Tak właśnie się czułam w jego objęciach, a te wszystkie fanki które się ślinią na jego widok to bym własnoręcznie udusiła i zakopała, a później odkopała i jeszcze raz udusiła i zakopała. Ale wiem że to dzięki nim on robi to co kocha i to co go spełnia. Kamil już słodko spał. Jego klatka piersiowa pomału unosiła się i chowała. Wtuliłam się mocniej i próbowałam zasnąć. Jednak myśl że jutro miałam poznać jego rodziców uniemożliwiała mi sen. Bałam się dosłownie o wszystko. Przecież mogę się im nie spodobać, mogę być w nie ich typie. A co ja założę? Dosłownie panikowałam jakbym jutro miała ważny test od którego zależy moje być albo nie być. Usłyszałam z dołu charakterystyczny śmiech Korni. Wyswobodziłam się z objęć Kamila zważając na to aby go nie obudzić i jak najszybciej zbiegłam na dół. Wiedziałam że Kamil mi nic nie powie. Dziewczyny siedziały w salonie i zawzięcie o czymś dyskutowały
- Korni sprawa jest - usiadłam na kanapie podkulając nogi i obejmując ich rękoma
- Co znowu zrobiłaś? - spojrzały we dwie na mnie wystraszone
- Opowiedz mi wszystko co przyda mi się o twoich rodzicach - obie spojrzały na siebie i nie wiedziały o co chodzi
- Ale po co ci to? Czyżby Kamil zabierał cię do rodziców - zaśmiała się
- Korni to nie jest śmieszne - skarciłam ją wzrokiem
- Dobra już się nie denerwuj - podniosła ręce w geście obronnym
Opowiedziała mi chyba wszystko tylko że był minus tego wszystkiego że spełniam raczej mnie niż więcej wymagań
- Fajnie. Talentu ani muzycznego ani artystycznego nie mam, kucharka ze mnie średnia, zawaliłam szkołę - wyliczałam na palcach - Pomocna? Pomogłam bratu więc plus jest, Opiekuńcza ? Opiekowałam się Zuzą więc już drugi
- Jula uspokój się to nie matura tylko wizyta u moich rodziców. Luz polubią cię - oznajmiła Korni ledwo łapiąc powietrze
- Wiecie co dzięki - odburknęłam i się położyłam na kanapie i błądząc wzrokiem po suficie doszukiwałam się szczegółów dzięki którym mogli by mnie polubić.
- Ej właśnie Julka chcesz śpiewać w chórkach ze mną - wypaliła nagle Korni
- Serio? Ja mam tutaj problem na głowie, a ty mi ze śpiewaniem wyskakujesz - spojrzałam na nią - śpiewać nie umiem
- A myślisz że ja nie słyszałam jak śpiewasz? - spojrzała na mnie
- Nie wiem zapewne słyszałaś i zapewne fałszowałam. Idę na górę - podniosłam się i opuściłam salon.
- A tylko któraś wypaple coś o naszej rozmowie to zabije żywcem - odparłam i weszłam do pokoju. Wślizgnęłam się pod kołdrę i przytuliłam się do Kamila zamykając powieki.



----------------------------
Jeszcze 1 i będzie 30!
Dziś jest rozdział wcześnie bo robię sobie taki dzień bez internetu ;)
Zobaczymy czy mi się uda!
Czytać, komentować i zadawać pytania na asku ;)
Czekam i czekam na nie ale nie ma żadnych ;(
Nie macie w ogóle pytań do mnie?
Wczoraj zapoznałam się z jedną dziewczyną całkiem fajna ;)
Dzięki za promocje mojego bloga ;D
I za podsunięcie pomysłu ;)
I przepraszam za takie obrażenie fanek jakoś trzeba było. Przepraszam ;3
Bless <3

1 komentarz:

  1. Dział świetny :*
    Dzień bez internetu ? I z kim ja mam teraz gadać na GG ? xDD

    OdpowiedzUsuń