Zostałam obudzona przez głośną wymianę zdań Przemka. Rozmawiał z kimś przez telefon
- Wow ktoś wytrącił go z równowagi. Podziw - szepnęłam do siebie
Usiadłam na łóżku. Kamila już nie było zrobiło mi się trochę smutno że nawet się nie pożegnał. Dziś wracam z Przemkiem do Wrocławia i czekam aż wróci z trasy tylko tyle mi pozostało. Przetarłam oczy i poszłam w kierunku łazienki. Uchyliłam drzwi i ujrzałam zmartwionego Przemka który siedział na brzegu wanny. W rękach nerwowo obracał komórkę. Podeszłam bliżej i się mu przyjrzałam. Jego wyraz twarzy był całkiem inny niż wczoraj. Dziś był namalowany na niej strach.
- Przemo co jest? - spytałam niepewnie
- Nic wszystko w porządku - udawał uśmiechniętego ale ja po nim i tak wykryje kiedy kłamie
- Mnie nie oszukasz. Znam cię zbyt dobrze i wiem kiedy kłamiesz - odwróciłam się i chciałam wyjść. Trochę mnie to zabolało że mi nie ufa i nie chce mi powiedzieć
- zaczekaj - było słychać w jego głosie strach. Podszedł do mnie i przytulił się - dowiesz się wszystkiego we Wrocławiu. Sam wiem niewiele. Ania dzwoniła i powiedziała że musimy poważnie porozmawiać. Julka boje się - jego uścisk się wzmocnił
- Wszystko będzie dobrze. Dziś ja kieruje - odparłam twardo i poszłam po jakieś ciuchy na przebranie
- Słucham? - zmarszczył czoło - ja potrafię kierować więc na pewno ty nie będziesz, a w ogóle prawko wzięłaś?
- Nie marszcz się tak bo ci to zostanie - zaśmiałam się - na twoje nieszczęście mam prawko i będę kierować bo chce i mam dla kogo żyć, a przy twoim dzisiejszym stanie - spojrzałam na niego jak stał z rozłożonymi rękami - wróciłabym w kawałkach
Szybko się przebrałam i wspólnie z Przemkiem opuściliśmy pokój. Jeszcze przez dłuższy czas Przemek się sprzeciwiał ale w końcu uległ i się zgodził. Na drodze nie dawał mi spokoju i ciągle mnie pouczał "jedź wolniej" "nie wyprzedzaj". Miałam go już dość
- Przemek! - krzyknęłam - ja prowadzę czy ty?
- Ty - odparł już ciszej
- Właśnie! Więc daj mi w spokoju skupić się na drodze jak chcesz cały wrócić do domu - zdenerwowałam się
Przez resztę drogi Przemek się prawie nie odzywał
Dojeżdżając pod blok ujrzeliśmy samochód Ani
- I co krzywda ci się stała? Cały jesteś? - spytałam z uśmiechem zamykając samochód
- Chyba tak - zaczął w żartach oglądać swoje ciało
- Debil - wyminęłam go i weszłam do bloku. Chwilę potem już był koło mnie
Wchodząc do domu usłyszeliśmy kawałem rozmowy telefonicznej Ani. Przemek przyłożył palec do ust oznajmiając abym była cicho
- Tak Mark będę na pewno... ale nie przejmuj się Przemkiem i moim synem...tak mówiłam mu...a co miał powiedzieć nie zgodził się...jak co teraz? Ja i tak pojadę na te pokazy i wezmę w nich udział....to co że trwają cały rok...praca jest dla mnie ważniejsza niż rodzina - jedynie tyle się dowiedzieliśmy bo zorientowała się że nie jest sama w salonie
Jakie pokazy? Co ona bredzi? W mojej głowie kłębiło się masę pytań
- To świetnie że się teraz dowiaduje - Przemek ze złością wpatrywał się w zszokowaną dziewczynę
- Przemek bo ja...- nie wiedziała co powiedzieć, jej język plątał się wypowiadając bezsensowne słowa
- Co ty? Dwa miesiące do ślubu, a ty gdzieś jedziesz !? Wiesz dobrze by było się wcześniej dowiedzieć że jestem z Szymkiem ci nie potrzebny - Przemek zaczął krzyczeć na nią, a ona siedziała na kanapie i płakała
- Jesteście mi potrzebni ale jeśli mam wybierać między rodziną, a pasją to wybieram pasję. Sory Przemek kocham was ale siedzenie w domu z brudnymi pieluchami mnie nie spełnia. - schowała twarz w dłonie
- I to mówi matka która ma małe dziecko? Ty dziewczyno słyszysz co mówisz? Słyszysz sama siebie! Po co w ogóle chciałaś wziąć ślub? - wtrąciłam się w ich rozmowę
- A ty się nie odzywaj bo nie wiesz jeszcze co to znaczy mieć rodzinę i nie zamierzam ci się tłumaczyć - warknęła
- Nie będziesz się tak do niej zwracała - w mojej obronie stanął Przemek - Ona ma rację. Jesteś matką! Przejrzyj na oczy. Rozumiem możesz zerwać zaręczyny ale oszczędź bólu własnemu dziecku - pochylił się nad nią i krzyczał
Byłam przerażona jak matka może zrezygnować z własnego dziecka tylko dla marnych banknotów które i tak nie zastąpią uczuć.
*
Nie wierzyłem w to co słyszę. Ona chce gdzieś jechać w dodatku zostawiając Szymka! Nie wiem jak określić to co w tamtym momencie czułem zapewne strach i ból. Tak cholernie bolał fakt że kobieta którą kochałem bezgranicznie i z którą chciałem stworzyć coś na resztę życia tak po prostu oznajmia mi że nas zostawia i wyjeżdża dla pieniędzy. Jej słowa były rzucane na wiatr. Co ja teraz zrobię? Sam z dzieckiem przecież nie zastąpię mu matki
- Podjęłam decyzję i zdania nie zmienię. Wyjeżdżam bez Szymka. Jeśli chcesz spotykamy się jutro w sądzie i dostajesz wyłączne prawa opieki nad Szymonem - mówiła to tak poważnie i bez żadnego zatrzymania, a we mnie złość wzbierała się coraz bardziej
- Ty jesteś głupia! Inaczej twojej decyzji nie można nazwać. Było pomyśleć zanim wskoczyłaś mi do łóżka - moje słowa były nieprzemyślane i może bolesne ale chociaż wie jak ja się czuje
- Słucham? - spojrzała na mnie- masz rację może i powinnam pomyśleć o tym wcześniej ale ty też nie jesteś bez winy. To także twój syn - krzyczała
Usłyszałem płacz Szymka i na nowo czułem ból i wstręt. Wstręt do jej osoby. Jest jego matką i go porzuca.
- I ja w przeciwieństwie do ciebie go kocham - Jula poszła do Szymka, a ja stałem i nie dowierzałem. Chciałem się już obudzić z tego złego snu z myślą że wszystko jest w porządku. Nie tak wyobrażałem sobie słowo "rodzina". W mojej głowie wyglądała ona inaczej czyli mama,tata i dzieci, a nie tata i dziecko
- A ja myślisz że nie? Jeśli tak to się mylisz kocham go ale nie umiem, nie chce tak żyć. Chce się spełniać, a dziecko i ślub mi w tym nie pomogą. Tak masz rację jestem wyrodną matką i pewnie będę żałować tej decyzji ale teraz jej nie zmienię. Chcę i pojadę na te pokazy i wezmę w nich udział i ty mi tego nie zabronisz - ciągle płakała i krzyczał - nie wiesz co czułam przez te wszystkie miesiące ty się tak cieszyłem na wieść o przyjściu Szymka, a ja nie. Wiele osób stwierdzi że jestem chora psychicznie bo porzucam własne dziecko ale ja nie umiem z nim żyć i go wychowywać. Kocham go ale nie mogę na niego patrzeć z uśmiechem.
Zastanawiał mnie jeden fakt skoro było jej z nami tak źle to czego wcześniej nie odeszła? Chciała odejść a teraz wylewa łzy? Boli mnie to ale nie mam wyjścia. Nie zatrzymam jej, a tym bardziej nie mógłbym dłużej z nią żyć po tym czego się dowiedziałem
- Chcesz proszę bardzo jedź! Jedź i nie wracaj. Przed wyjazdem chce dostać prawa do dziecka - oznajmiłem z bólem
- Jeszcze jutro dostaniesz wezwanie do sądu. Nie zamierzam się sprzeciwiać. Wem że zapewnisz Szymkowi szczęśliwy i kochający dom. Masz do mnie zapewne żal ale może kiedyś mnie zrozumiesz że nie każdy potrafi się cieszyć z narodzin dziecka. Ja po porodzie doznałam traumy której nie potrafiłam zwalczyć. Przepraszam i życzę ci abyś znalazł kogoś kto pokocha i ciebie i Szymka i kogoś kto da ci tego czego pragniesz - z jej oczu lały się łzy. Opuściła dom
- Czekam na papiery - krzyknąłem przed zamknięciem drzwi. Moje usta zacisnęły się w cienką linię. W głębi siebie czułem ból. Ja głupi myślałem że będzie tak kolorowo, a teraz co? Usiadłem na kanapie i się zastanawiałem jak ja sobie poradzę? Złapałem szklankę do ręki i ją zmiażdżyłem. Po dłoni spływała krew , a szklanka opadła na ziemie rozsypując się w drobne kawałki
*
Siedziałam w pokoju i ryczałam. Nie rozumiem jak można być tak nieodpowiedzialnym i myśleć tylko o sobie. Szymek leżał beztrosko gryząc zabawkę i nie wiedział co go czeka. Usłyszałam huk na dole. Położyłam małego do łóżeczka i jak najszybciej zbiegłam na dół. W salonie siedział Przemek. Miał zakrwawioną rękę, a na podłodze leżały odłamki szkła
- Nienormalny jesteś! - krzyknęłam i pobiegłam po apteczkę
- Tak bo straciłem głowę dla takiej idiotki - syknął gdy przemywałam mu ranę i wyjmowałam odłamek szkła z jego dłoni
- Przestań! Nie wiedziałeś że tak się zachowa ale nie możesz się teraz poddać masz syna dla którego musisz walczyć! Słyszysz - potrząsnęłam nim - nie możesz się poddać. On cię teraz potrzebuje. Pomożemy ci - owinęłam mu rękę bandażem
- Dzięki - mocno mnie przytulił i zaczął płakać
-----------------------
Mamy kolejny ! Przed nami prawi 30 rozdziałów :)
Nie wiem kiedy teraz pojawi się rozdział bo nie mam weny. Dziś próbowałam coś napisać ale stanęłam w połowie i nie mogę ruszyć dalej brakuje mi pomysłów.
Jeśli chcecie pogadać a np. Nie macie GG to zapraszam na aska którego założyłam specjalnie dla bloga
------------> http://ask.fm/Znaszmojeimieniehistorie jeśli ktoś nie ma tam konta może pytać anonimowo ja odpowiem na każde pytania.
Miłego czytania! :D i po przeczytaniu proszę o komentarze czy się podoba
Wiem że trochę mieszam w życiu bohaterów ale tak moja wyobraźnia działa mam nadzieję że nie stracę przez nią czytających.
Bless <3
Dział świetny :)) Szkoda, że nie masz weny :(
OdpowiedzUsuńMam do Ciebie parę pytań, więc czekaj na wiadomości na GG ;)) Tylko nie wiem jeszcze kiedy do Ciebie napiszę, bo mi GG trochę szwankuje ;)
Hehe to będzie przesłuchanie :p Jasne czekam na wiadomość :) Jak nie możesz na GG to zapraszam na aska tam możesz zadać anonimowo a ja ci na nie odpowiem. Codziennie go sprawdzam http://ask.fm/Znaszmojeimieniehistorie
UsuńUwielbiam :***
OdpowiedzUsuńDodasz dziś? :))