sobota, 18 stycznia 2014

23 Rozdział

Przed drzwiami stał Przemek z nosidełkiem dla dzieci odwróconym do mnie tyłem.
- Heej - spojrzałam zdziwiona - my nie mamy dzieci więc nosidełko nam się nie przyda, a w ogóle nie miałeś być jutro - wpuściłam go do środka
- Hehe miałem być jutro ale udało mi się dziś wydostać z Gdyni, a o to połowa mojej niespodzianki - odparł i odwrócił nosidełko. Było w nim małe dziecko - to jest Szymek
- Ale to twój syn? - spytałam zaskoczona
- Tak - uśmiechnął się i wyjął małego z nosidełka - chcesz go na ręce - spojrzał na mnie
- No a jak mu zrobię krzywdę - spojrzałam na tą małą istotkę
- Przestań weź go - podał mi Szymka - a ja idę wstawić wodę na herbatę
Wzięłam małego i poszłam z do salonu. Mały złapał za mojego dreda który wystawał z kępy włosów i zaczął się nim bawić. Po chwili przyszedł Przemek
- Hehe mały wie co dobre do zabawy - zaczął się śmiać i postawił na stoliku dwa kubki z herbatą
- Ej ale mówiłeś że to połowa niespodzianki to w takim razie gdzie jest druga? - spojrzałam na niego
- No to zacznę od początku. Gdy dowiedzieliśmy się że Ania czyli mama Szymka jest w ciąży to zaręczyliśmy się. I teraz gdy mały się urodził to planujemy ślub. Ania dojedzie później bo musiała załatwić jakieś sprawy w pracy - upił łyk herbaty
- A co ja z Zuzą mamy z tym wspólnego. Jeśli chodzi o to, to będziemy na ślubie - mówiłam i jednocześnie bawiłam się z Szymkiem. Jego uśmiech zarażał
- No nawet nie przyjąłbym sprzeciwów ale chodzi o to że chcielibyśmy abyś albo ty albo Zuza były starszą. Ania sama zaproponowała gdy jej o was opowiadałem
- No ja to chyba nie najlepszy pomysł, a co do Zuzy to musisz jej spytać. Zaraz do niej zadzwonię - wyjęłam z kieszonki telefon i zadzwoniłam do Zuzy. Kazałam jej szybko przychodzić - zaraz będzie z chłopakiem - zaśmiałam się i powróciłam do zabawy z Szymkiem
- A czemu ty nie najlepszy? Słyszałem od Zuzy że jest jeden chłopak dzięki któremu uśmiech nie schodzi ci z twarzy - spojrzał na mnie z uśmiechem
- Taa po raz kolejny przez własną głupotę straciłam możliwość na poważny związek i teraz zamiast uśmiechu są łzy - odparłam ze smutkiem
- Aż tak źle? - spojrzał
Opowiedziałam mu wszystko łącznie z dzisiejszym jego wyjazdem z nieodebranymi telefonami. Denerwowało mnie gadanie po raz kolejny tego samego ale przed Przemkiem nie miałam tajemnic
- No to nie widzę problemu. Jedziemy tam gdzie on jest - wzruszył ramionami
- Na głowę upadłeś czy słońce wypaliło ci już to co masz pod kopułą? - spojrzałam na niego - po pierwsze nie wiem gdzie on jest, a po drugie masz dziecko - wskazałam na Szymka
- Jak Zuza przez dzień pobawi się w niańkę to nic się jej nie stanie, a adres zawsze możesz sprawdzić w necie na pewno są miejscowości w których gra koncert - próbował mnie zmusić
- i tobie się chce tłuc nie wiadomo gdzie? - spojrzałam zrezygnowana
- Szczęściu trzeba pomóc, a po za tym muszę mieć starszych na własnym ślubie no nie? - spojrzał na mnie
- Nie wiem czy to dobry pomysł - przewróciłam oczami
- chcesz odpuścić - podniósł lewą brew do góry
- Nie ale też nie wiem co mu powiedzieć - swój wzrok wbiłam w stolik który stał przede mną
- Wymyślisz po drodze. Idę po laptop - wstał i kierował się w stronę schodów
- białe drzwi po prawej - krzyknęłam
- Ok znajdę - odkrzyknął i poszedł
- Widzisz mały jakiego masz upierdliwego tatę? - mówiłam do Szymka, a ten patrzył na mnie swoimi brązowymi oczkami - ale masz piękne oczka podobne do Kamila. Ciekawe czy będzie chciał wysłuchać głupiej ciotki. Pamiętaj nie warto się zakochiwać, nie rób tego - dalej mi się przyglądał
- Nie gadaj głupot dziecku to po pierwsze, a po drugie on ma dopiero dwa miesiące i cię nie rozumie - zaśmiał się - masz szukaj - podał mi laptopa i zabrał Szymka. Wpisałam w wyszukiwarkę "Koncerty Kamila Bednarka"  i wyskoczyło mi parę stron. Otworzyłam pierwszą lepszą i było parę dat
- Najbliższy jest 21 sierpnia czyli pojutrze w Kielcach - odparłam spoglądając na niego. W tym czasie do domu weszła Zuza z Konradem. Gdy zobaczyła Przemka z Szymkiem była chyba bardziej zdziwiona niż ja. Gdy wszystko jej opowiedział i poznał Kondzia powrócił do naszego tematu.
- No to jedziemy. Zuza zostaniesz z Szymkiem jutro nie? Pojutrze przyjedzie Ania - spojrzał na nią
- Pewnie ale gdzie jedziecie? - spytała, patrząc na nas
- Szwagierka po co przeglądasz strony z Kamila koncertami - spojrzał na mnie z uśmiechem
- Jadę z nią bo jak jej nie pomogę to oni nie będą razem - przewrócił oczami
- A to coś słyszałem. Aneta do mnie dzwoniła spytać się co Kamilowi zrobiliśmy bo chodzi zdołowany opowiedziałem jej - spojrzałam na niego - spokojnie ominąłem pewne fakty - zaśmiał się
- Masz szczęście - zmrużyłam oczy - Kondziu, Szymkowi podoba się zabawa dredami zrób dobry uczynek i pobaw się z dzieckiem
- Z chęcią - wziął małego i zaczął go łaskotać i takie tam że wywołał u małego dużo śmiechu
- To co jutro wyjeżdżamy - spojrzał na mnie
- A mam wyjście? - położyłam głowę na poduszce i mamrotałam
- Nie - puścił mi oczko - a ty Konrad zadzwonił byś do tej Anety i się spytał w którym hotelu są i gdzie grają koncert, a najlepiej jak by załatwiła wejście za kulisy. Z resztą wiesz o co chodzi
- No pewnie. Zaraz zadzwonię i powiem co i jak ona już tam pozałatwia - na chwilę się oderwał od Szymka
- W co ja się wpakowałam - mamrotałam w poduszkę
- Też cię kocham siostrzyczko - spojrzałam na niego, siedział z wielkim uśmiechem
- Tak ja głupia wszystko mu powiedziałam i teraz mam - mówiłam sama do siebie idąc na górę - nie dość że nie wiem co mam powiedzieć Kamilowi to jeszcze do szefa muszę zadzwonić
- Jak byś powiedziała mu od razu że chcesz z nim być, a nie to co powiedziałaś to siedziałabyś i czekała aż wróci z trasy ale jak ty wolisz słuchać rozumu zamiast serca to teraz masz tego skutki - usłyszałam głos Przemka
- Zamilcz - krzyknęłam


---------------------------
Mamy kolejny rozdział z serii " Wena o północy" :D
Za chwilę pojawi się jeszcze jeden i zacznę się szykować bo w końcu nie zdążę się naszykować i tatuś mnie nie zawiezie ;)
Czytać, komentować i wyrażać opinie <3



1 komentarz: