niedziela, 12 stycznia 2014

17 Rozdział

Weszliśmy na górę. Było dość cicho.
Czyżby Korni im coś zrobiła? - moja podświadomość już leżała ze śmiechu.
- Aż tak długo nas nie było? - spojrzałam na Kamila, wzruszył ramionami.
Poszliśmy do salonu i wszystko się wyjaśniło. Telewizor włączony, Korn zasnęła na fotelu, Zuza i Kondzio przytuleni spali na kanapie.
- Jak słodko - szepnęłam patrząc na nich, Kamil obłą mnie w talii
- Chodź niech śpią - szepnął mi do ucha. Wyłączyłam telewizor i poszliśmy do kuchni
- To ja zrobię herbatę i pójdziemy do mnie co? - spytałam, wstawiając wodę
- Ok. Julka nie obrazisz się jak pójdę wziąć prysznic - spytał stojąc koło mnie
- No pewnie idź - uśmiechnęłam się
Kamil pognał do łazienki, a ja zaparzyłam herbatę i zaniosłam na górę. Siadłam na łóżku i przypomniałam sobie że na dole cała trójka śpi przecież nie wygodnie im będzie. Zeszłam na dół
- Zuza - próbowałam obudzić moją siostrę
- Co jest? - spytała cicho
- Obudź Konrada i idźcie spać do ciebie, a Korni połóżcie tutaj - szeptałam bo nie chciałam budzić Korni
- Jasne. Już go budzę - podniosła się i obudziła Kondzia. Znalazłam jakąś poduszkę i koc. Zaniosłam na dół, Kondzio przeniósł Korni na kanapę i poszliśmy na górę.
- Co tam u Kamila? Gdzie on w ogóle jest? - pytał zaspany Konrad
- Bierze prysznic. Chyba dobrze nie wiem - spojrzałam na Konrada - i sory że was obudziłam ale martwię się o was - zaśmiałam się
- Nie no spoko - wymamrotał Kondzio - dobranoc - rzekł i zniknęli za drzwiami pokoju Zuzy. Weszłam do siebie i ujrzałam Kamila. Patrzył przez okno. Podeszłam i się do niego przytuliłam od tyłu
- Nie rób tak więcej - szepnęłam
- Aż tak się martwiłaś ? - odwrócił się i mnie przytulił
- Nie, ja miała chęć cię udusić - zaśmiałam się
- Jula mogę o coś spytać? - patrzył mi w oczy
- Jeśli musisz to pytaj - patrzyłam w jego czekoladowe oczy. Modliłam się by nie pytał o związek lub czy coś do niego czuje
- Nad jeziorkiem mówiłaś że powiesz mi coś więcej o dzieciństwie. Pamiętasz? - odetchnęłam
- Pamiętam w sumie to miałam ci powiedzieć ale wyszło jak wyszło i nie było kiedy. Chodź - usiadłam na łóżku, opierając się o ścianę. Usiadł koło mnie - moje dzieciństwo było inne niż wszystkich. Ja nie wspominam go miło - moje oczy po raz kolejny dziś napełniły się słoną cieczą - ciągłe kłótnie, awantury i aluzję mojej mamy. Do 3 roku życia Zuzy było wszystko dobrze dopiero później zaczął się horror. Tata pracował dużo aby nas utrzymać i aby mieć pieniądze na nasze zachcianki. Mama natomiast siedziała z nami w domu - poczułam jak mnie przytula, wtuliłam się w niego - mama cały czas podejrzewała ojca o zdrady. Tata miał już tego dość i odszedł od nas. Do pewnego czasu było spokojnie dopóki mama nie poznała innego, obecnego jej partnera. Przestała się nami opiekować. Musiałam zająć się Zuzą bo mama widziała tylko swojego partnera i jego córkę. Gdy Zuza skończyła 18 to na drugi dzień spakowaliśmy wszystkie swoje rzeczy i wyjechaliśmy stamtąd. Nawet nie próbowała nas zatrzymać - moje łzy ciekły już strumieniami - od tamtej pory nie widziałam taty. To tyle
- Jejku Julka współczuje - jeszcze mocniej mnie przytulił
- Już się przyzwyczaiłam

*

Tak szkoda mi Julki. Nie zasłużyła na takie dzieciństwo. Jest taka młoda, a mimo to tyle przeszła. Zrozumiałem że łamiąc obietnicę wyrządziłem jej krzywdę ale ona mnie chyba też zrozumie. Obiecałem sobie jedno co by się nie stało ja ją muszę chronić
- Dziękuje że mi zaufałaś. Doceniam to - pocałowałem ją w czoło. Nic nie odpowiedziała tylko usiadła na moich kolanach okrakiem i się przytuliła. Zdziwiła mnie tym gestem ale nie protestowałem. Ta dziewczyna ma w sobie takie coś że mógłbym spędzać z nią każdą chwilę nawet w ciszy. Ona mnie coraz bardziej zaskakiwała i z dnia na dzień poznawałem ją bardziej. Ona musi mi zaufać w 100%, a ja się muszę o to postarać. Poczułem że już usypia. Nie chciałem jej budzić ale był by jej nie wygodnie spać w ciuchach.
- Julka przebierz się - cicho mówiłem
- Eh ok - wstała i się przebrała, zakładając tylko koszulkę. Wstałem i chciałem zostawić ją samą
- A ty gdzie? - spytała, kładąc się na łóżko - kto będzie robił za poduszkę? - uśmiechnęła się
- Myślałem że...- spojrzałem na nią
- To nie myśl tyle. Chodź tu - poklepała miejsce koło siebie. Nie lubiłem spać w koszulce więc ja zdjąłem i się położyłem koło niej
- Daj ją - wyciągnęła rękę
- Ale co mam ci dać? - nie rozumiałem
- Koszulkę twoją - popatrzyła na mnie
- Ale po co ci? - podałem jej koszulkę nie wiedząc co chce z nią zrobić. Usiadła na łóżku, zdjęła swoją koszulkę rzucając nią gdzieś przed siebie i założyła moją
- O wiele wygodniej. Już jest moja. Dobranoc - pocałowała mnie w policzek i się przytuliła kładąc głowę na mojej klatce piersiowej. Zaśmiałem się
- Ciebie podmienili czy coś? - śmiałem się. Uderzyła mnie w żebra - ej to bolało
- bo miało boleć - zaśmiała się - dobra śpij. Dobranoc
- Dobranoc - pocałowałem ją w głowę
Po chwili już spała bo czułem jak jej oddech się normuje. Przytuliłem się do niej i zasnąłem



----------------
Coś już zaczyna się dziać :D
Kolejny może jeszcze dziś wpadnie ;) postaram się
Czytać, komentować i polecać xd
Bless <3

3 komentarze:

  1. Dwa rozdziały są cudowne!! <33 Dodasz dziś kolejny???/ Aniaaa

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś Boska ! :* Czekam na kolejny ;) Dodasz go dziś ? <3
    Andzia ;)

    OdpowiedzUsuń