Pod blokiem byliśmy przed 18. Zaprosiłyśmy chłopaków na górę. Kondzio oczywiście się zgodził aby więce czasu spędzać z Zuzą ale Kamil niezbyt miał minę na "tak" raczej wolałby wrócić do domu. Młodzi poszli a ja zostałam na chwilę z nim
- Dobra to ja po młodego przyjadę później - stał oparty o samochód i patrzył prze siebie
- Ej stało się coś? Od kąt ruszyliśmy z nad jeziora odezwałeś się może ze 4 razy. Co jest? - spytałam stojąc naprzeciwko
- Nic. Mam kilka spraw na głowie i muszę sobie jakoś z nimi poradzić - spojrzał mi w oczy i lekko się uśmiechnął. Wiem że był to wymuszony uśmiech. Zrobiło mi się smutno że nie chce mi powiedzieć ale rozumiem że każdy ma swoje problemy i tajemnice ale myślałam że jesteśmy przyjaciółmi. No trudno.
- Ok. Nie chcesz to nie mów. Może kiedyś mi zaufasz i opowiesz - wzruszyłam ramionami - to cześć - rzuciłam na odchodnę i odeszłam od niego. Byłam zła sam chciał abyśmy zostali przyjaciółmi, a teraz co? Nie ufa mi.
- Julka czekaj - złapał mnie za rękę, ja stałam tyłem do niego - To nie tak, ufam ci ale o pewnej sprawię powiem ci dopiero jak będę wiedział że to odpowiedni czas. Proszę nie gniewaj się - odwrócił mnie abym stała przodem do niego
- Ok rozumiem. Tylko po prostu sam mówiłeś że chcesz byśmy byli przyjaciółmi, a tego co wiem przyjaciele siebie nie okłamują. Ale okej poczekam - zebrałam się na uśmiech chodź w głębi czułam że zaraz łzy wypłynął na powierzchnię. Kamil mnie przytulił - a o Kondzia się nie bój niech zostanie na noc. Zuza się uczieszy, on tym bardziej. Nie sprawi mi kłopotu będę miała czas dla siebie i chodź chwilę spokoju - stałam dalej wtulona w niego. Czułam że jego uścisk staje się silniejszy i poczułam jego wargi na włosach
- Ok. Mała ja spadam to jutro po niego wpadnę. Tylko nie myśl za dużo dobra? - uśmiechnął się i odjechał. Chwilę jeszcze stałam i patrzyłam jak jego samochód znika za horyzontem. Weszłam do domu, młodzi wygłupiali się w salonie, a ja czułam że jedynie czego teraz potrzebuje to wypłakać się w poduszkę. Tak strasznie bolał mnie fakt że nie potrafi mi w pełni zaufać. Fakt od naszego poznania minął zaledwie tydzień ale mimo wszystko ja dziś chciałam mu wszystko powiedzieć na temat mojego wcześniejszego życia ale nie tam, nie nad jeziorem. Cóż poczekam i mu kiedy indziej powiem.
- Zuza ja idę do siebie. Załatwiłam z Kamilem że Kondzio zostaje na noc
- Ale Jula co się...- patrzyli na mnie oboję
- Pogadamy jutro - puściłam jej oczko - a tak w ogóle gdzie jest Natalia - był to dziwne bo od rana jej nie widziałam
- Zapomniałam ci powiedzieć musiała wracać ale obiecała że jak tylko będzie mogła to wpadnie - Zuza usmiechnęła się do mnie
- Ok. Będę u siebie jak coś. - słowa wypłynęły ze mnie z trudem i ruszyłam do siebie. W połowie drogi pierwsze łzy popłynęły z oczu. Nie hamowałam ich bo wiedziałam że jest mi to potrzebne. Weszłam do pokoju i przebrałam się nakładając tylko koszulkę. Puściłam płytę z kawałkami Reggae które nagrał mi brat i wypuściłam całe emocje wylewając przy tym strumień łez. Były one związane ze wszystkimi wspomnieniami. Brak zaufania Kamila, bezinteresowność rodziców, ból który rozrywał moje serce na milion kawałków przez Maćka. Własnie teraz potrzebowałam Zuzy albo Natalii. Nie chcę przeszkadzać Zuzi, a Natalii nie ma pogadam jutro z Zuzą. Pomyślałam też o Korni ale szybko mi przeszło. Wiedziała o mnie dużo ale w pewnym sensie chodziło o jej brata. Spojrzałam na zegarek 01.30. Półtorej godziny spędzone na wspomnieniach. Położyłam się z nadzieją że zasne ale nie mogłam
*
Wróciłem do domu mimo iż chciałem przy niej zostać. Nie lubię jak jest smutna, a gdy odjeżdżałem właśnie taka była, miała zaszklone oczy. Wszedłem do domu i nie zwracając uwagi na Kornelię udałem się do pokoju trzaskając drzwiami. Rzuciłem się na łóżko i usłyszałem pukanie do drzwi
- Mogę? - spytała uchylając drzwi
- Korni chce zostać sam - mówiłem w poduszkę
- Ale ja chce ci pomóc - mówiła ściszonym tonem
Podszedłem do niej i ją przytuliłem
- To miłe ale jestem duży i sam muszę poradzić sobie z problemami.
- Ty zawsze mnie wysłuchasz i pomożesz więc pozwól że i ja to zrobię - spojrzała na mnie
Podszedłem do łóżka, usiadłem opierając się o ścianę i poklepałem miejsce koło mnie. Usiadła szybko i czekała aż jej powiem
- Jestem największym idiotą. Zrobiłem coś strasznie głupiego. Tego nie da się odkręcić i do tego ona działa na mnie jak prochy na narkomana tylko że na to nie można się leczyć. Wiem że znamy się z Julką zbyt krótko ale ją kocham. Kiedy jestem przy niej mam ochotę skakać i śmiać się, a kiedy jej nie ma to tęsknie za nią chociaż nie jesteśmy razem - patrzyłem w ścianę - Korni powiedz mi co wiesz o niej proszę
- Tak na prawdę nie wiele mogę ci powiedzieć. Wiem że miała ciężkie dzieciństwo ale wolę żeby powiedziała ci to osobiście. A jak chodzi o związki to jest dla niej trudne. Miała wcześniej chłopaka którego bardzo kochała ale on się nią zabawiał i rzucił wyzywając od najgorszych dlatego teraz mimo iż by kogoś pokochała to i tak nie będzie chciała z tą osobą być - przytuliła się do mnie, objąłem ją
- Ale wiesz że ja taki nie jestem? To czemu mi nie chce zaufać - nie rozumiałem nic z tego
- Wiem ale zrozum też ją po tym co przeszła to nie dziwie się że się boi zaufać - mowiła to ze smutkiem w tamtym momencie chciałem zabić tego co jej zrobił krzywdę - a o jakiej głupocie mówiłeś - spytała. Już wiedziałem że nie ma odwrotu i że muszę jej o tym powiedzieć. Opowiedziałem jej wszystko że to ja ją potrąciłem i że spanikowałem i uciekłem z miejsca zdarzenia ale później oprzytomniałem i pojechałem do szpitala i byłem przy niej
- wiem że to było głupie i nierozsądne bo ona mogła umrzeć - łzy poleciały mi po policzku - ale ja nie myślałem co robię. Korni powiedz coś
- Co ci mam powiedzieć? Jesteś idiotą ale czasu nie cofniesz. Teraz zostało ci się przyznać przed nią i chyba zgłosić na policję - wiedziałem że zaczęła płakać bo jej oddech stał się nierówny, a cialo lekko się trzęsło
- Ej Korni co ci ? - wystraszyłem się
- Po prostu nie chcę abyś trafił za kratki. Boję się o ciebie - wtuliła się we mnie i szlochała
- Cii...spokojnie - głaskałem ją po głowie - obiecuje ci że nie trafię za kratki
- Ale niby jak to zrobisz? To jest przestępstwo. - pytała
- Nie wiem jakoś to zrobię ale obiecuje ci że nie trafie. Zaufaj mi będę przy was ale i do wszystkiego się przyznam.
- Ok. Wierzę - coraz mocniej się do mnie przytulała - dobra idziemy spać.
- Nie ty idź ja jeszcze idę się umyć bo jutro do pracy, a właśnie nic ci nie mówiłam ale znalazłam pracę
- To fajnie - cieszyłem się że jej się układa. Pomimo tego że ja mam swoich fanów i robie to co kocham wraz czuje się źle. Wiem że jak się przyznam to Julka nie będzie chciała mnie znać. Ale muszę się przyznać mimo konsekwencji. Aneta o wszystkim wie była bardzo wkurzona ale powiedziała że popyta czy można to inaczej załatwić, a jak nie to pozostanie mi odsiedzieć wyrok.
- Ok. To idę. Obiecaj mi jeszcze raz - spojrzała na mnie stojąc przy drzwiach
- Obiecuje - podszedłem i dałem jej buziaka w policzek. Ona opuściła pokój, a ja wziąłem gitarę i próbowałem coś stworzyć ale nie bardzo mi wychodziło ciągle myślałem co u Juli? Co robi?
"Jesteś boginią, piękna świątynią miłości
Przy Tobie znikają wszystkie wątpliwości
Dla obojga nas zbuduję lepszy świat
Nie pozwolę by szczęście ktoś skradł"
-------------
Trochę późno ale jest kolejny ;)
Mam nadzieję że rozdziały się podobają ;)
Jeśli coś wam się nie podoba to piszcie mi w komentarzach lub na asku http://ask.fm/Pati5886
Jeśli będą jakieś błędy to przepraszam ale tablet nie chce mi podświetlić ;)
No to Dobranoc i dziękuje za liczne wyświetlenia. Bless <3
Z każdym rozdziałem coraz lepiej <33
OdpowiedzUsuńNie umiem się doczekać 14 części ! ;)
Pozdrawiam, Zuza
Dziękuje ;) 14 część już jest aby przepisać. I muszę przyznać że jest smutna ;)
UsuńŚwietnie piszesz :)czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńFajnie by było jakby jeszcze dzisiaj pojawił się nowy rozdział :))
OdpowiedzUsuńZuza