"Zadzwoń
do mnie, kiedy będziesz gotów i jeśli jeszcze
będziesz miał choć trochę
sił. Przyjadę i pozbieram cię
z kawałków, naturalnie, jeżeli jeszcze
coś z ciebie zostanie."
Do domu odwiózł mnie Oskar z Damianem. Pożegnałam się z nimi i weszłam do domu. Wzięłam kąpiel i położyłam się spać. Nie miałam siły aby dzwonić do Kamila i się z nim kłócić.
***
Obudziłam się następnego dnia o 14. Nie chciało mi się wstawać ale kiedyś trzeba. Wygrzebałam się z pod kołdry i leniwym krokiem ruszyłam do kuchni. Zaparzyłam kawę i zrobiłam tosty. Usiadłam przy stole i niedługo potem koło mnie usiadł Przemek
- Przykro mi
- Nie przyszedł. Chociaż obiecał
- Ale on był - wyszeptał
- Co!? - spojrzałam na niego
- No tak. Kamil był wczoraj w restauracji. Ale zobaczył że siedzisz z Oskarem i wyszedł.
- No trudno. Nikt nie kazał mu obiecywać, a później olewać - wzruszyłam obojętnie ramionami
- Jesteś niesprawiedliwa - wyznał
- Taka już jestem - wyszłam z kuchni
Weszłam do pokoju, włączyłam rap i rzuciłam się na łóżko. Momentalnie łzy wypłynęły mi z oczu. Byłam bezsilna. To wszystko mnie przerażało. Kamil nie mógł być na mnie zły że rozmawiałam z Oskarem gdyż sam mnie olał i nie pojawił się na pogrzebie. Ubrałam się w czarną przewiewną sukienkę i zabrałam okulary przeciwsłoneczne. W korytarzu ubrałam czarne sandałki i wyszłam. Doszłam do parku i powędrowałam nad jeziorko. Przysiadłam na mostku i wpatrywałam się w wodę. Czasem chciałabym być jak ta woda. Płynąć przed siebie i nie myśleć o problemach.
- Dzień dobly - koło mnie pojawiła się Maja
- Cześć. Jak tam? - powitałam ją z uśmiechem
- U mnie dobrze a u pani? - spojrzała na mnie
- U mnie troszkę się pozmieniało wiesz kochanie. Mam troszkę problemów jak każdy ale to nie ważne. Chodź do mamy - złapałam ją za rączkę i poszliśmy do jej mamy
- Dzień dobry. Odprowadzam Maję - uśmiechnęłam się
- Może z nami usiądziesz? Jowita jestem - wyciągnęła rękę
- Julia. Miło mi - uścisnęłam rękę i usiadłam obok
- Mamusiu ja idę się pobawić - Maja uśmiechnęła się i pobiegła do piaskownicy która znajdowała się w parku.
- Masz cudowną córkę. - spojrzałam na Jowitę nie wyglądała na wiele starszą miała może z 22 lata
- Cudowna to ona jest ale nie możemy znaleźć dla niej żłobka ani przedszkola. Wszędzie gdzie nie byliśmy są już pozajmowane miejsca - spojrzała na mnie
- A żadnych nowych nie stawiają?
- No właśnie nie. Miała już 3 opiekunki i z żadną nie wytrzymała dłużej niż tydzień. Urlop mi się w pracy kończy, mąż też już wybrał
- A czemu tak krótko? - spojrzałam na Maję. Wydawała się otwarta na nowe znajomości
- Po prostu nie umiała przywiązać się do nich
- A co powiesz na to żebym to ja opiekowała się małą?
- Na prawdę? Mogłabyś?
- Uprawnień nie mam. Ale wydaje mi się że mała mnie lubi, a ja teraz akurat bez pracy jestem. Pieniądze są potrzebne wiadomo rachunki, opłaty, żywność, ubiór. To co ty na to? - spojrzałam na nią
- Chętna bym była od zaraz. Ile chciałabyś za godzinę?
- Nie wiem. Jak się zorientuje to dam znać ok - w trakcie rozmowy przyszedł SMS od Zuzy o treści " Przyjdź szybko do domu bo czeka na Ciebie tajemniczy gość ;d I to wcale nie Kamil" - Ja muszę uciekać bo ktoś na mnie czeka. Tutaj masz mój numer - podałam jej karteczkę z numerem - do zobaczenia - pomachałam Mai i odeszłam.
Do domu szłam z uśmiechem mimo utraty siostry. U Kamila już dawno zrezygnowałam z chórków to nie było dla mnie
- Jestem! - krzyknęłam w drzwiach i zdjęłam sandałki
- Cześć kochanie - w drzwiach kuchni pojawiła się Natalia
- Tala! - Krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję - Jak ja cię długo nie widziałam. Opowiadaj co tam u Ciebie?
- No więc już lepiej - przeszliśmy do salonu - Z Dawidem układa mi się coraz lepiej. Ale najważniejsze to - pokazała mi prawą dłoń - zaręczyłam się
- I ty wariatko mi nic nie mówisz! Szczęścia kochanie. Kiedy? Gdzie masz swojego księcia? - zasypywałam ją milionem pytań.
- Zaręczyliśmy się tydzień temu, a Dawid pojechał do kumpla podobno przeprowadził się niedawno do Wrocławia i później przyjedzie. O ile nas przyjmiecie na parę dni - uśmiechnęła się
- Jeszcze pytasz? Ja was nie wypuszczę przynajmniej z tydzień - przytuliłam ją - Bardzo tęskniłam - wyszeptałam
- Wiem skarbie. Ja też - również wyszeptała
- Uwaga dziewczęta, drinki idę - do salonu weszła Zuza z tacą w ręku
- Pogadamy wieczorkiem - wymówiła cicho Natala,a głośniej dodała - nareście coś miłego w tym dniu
-Ej! - szturchnęłam ją - a odwiedziny starej przyjaciółki to nie było miłe?
- Było wariatko - wszystkie zaczęłyśmy się śmiać
- To za szczęście Natki - Zuza wzniosła toast
- Za nasze szczęście. Moje i wasze - dopowiedziała Tala
Rozmowa trwała w najlepsze. Patrzyłam na uśmiechniętą Natalię była taka szczęśliwa z Dawidem. Tylko szkoda że Kamil się nie odezwał. W trakcie rozmyśleń przyszedł SMS od Oskara "Hej ;d Jak się trzymasz?" szybko mu odpisałam " Hej :) Jest lepiej. Przyjechała właśnie do mnie przyjaciółka" za chwilę otrzymałam odpowiedź "ok. To nie przeszkadzam 3maj się". Odłożyłam telefon i wkręciłam się w rozmowę.
-------------
Dzisiaj troszkę dłuższy :)
Jak widzicie w opowiadaniu pojawia się Natalia :)
Może ma ktoś pomysł na 50 rozdział? Widzicie już dotarliśmy prawie do 50 troszkę was już przy nudziłam tym opowiadaniem :)
Czytać, komentować i podawać swoje propozycję :)
Fajny rozdział. Mam nadzieję, że Julka nie zerwie z Kamilem. ;)
OdpowiedzUsuńCzekamy na kolejne rozdziały. Dodawaj je, byle szybko! ;*