" Jeśli dasz mi jedną szansę, pokażę Ci jak walczę, o to
By przy Tobie do samego końca trwać"
Wróciłam do domu po 2 dniach. Przez cały czas nie mogłam się zebrać w sumie teraz też nie mogę ale przecież muszę stawić czoło problemom i przyznać się do zdrady. Weszłam do domu około 10 liczyłam że nikogo nie ma. Pewnym krokiem wkroczyłam do środka lecz jak zobaczyłam siedzącą w salonie postać Kamila zatrzymałam się. Serce zaczęło mi szybciej bić, kolana mi zmiękły, a ręce zaczęły drżeć. W gardle pojawiła się ogromna gula która nie pozwoliła wydobyć żadnego słowa.
- Gdzie byłaś przez 2 dni? - nie spojrzał na mnie
- Nagle zaczęło się to interesować? - postanowiłam być obojętna tak jak on był na mnie
- U niego byłaś tak? Wielki pan Oskar użyczył sypialni? Czy może coś jeszcze? - zaśmiał się i włączył telewizor
- Jesteś bezczelny - rzuciłam w jego stronę i poszłam na górę.
Musiałam szybko wziąć prysznic i przebrać się bo jechałam z Jowitą do ginekologa. Ubrałam rurki, bluzkę i bluzę. Zabrałam pieniądze, telefon i wyszłam nic nie mówią Kamilowi. W drodze do przychodzi złapał mnie ogromny ból brzucha. Domyślałam się że mogę być w ciąży. Ból był ogromny i nie do opisania. Strasznie rwało mnie w dolnych okolicach brzucha. Jowita zamiast jechać do przychodni pojechała prosto do szpitala nie zważając na przepisy. Gdy dojechaliśmy byłam nieprzytomna. W trakcje dostałam krwotoku. Zabrali mnie na jakąś salę ale niestety nie wiem co to była za sala bo miałam mgłę przed oczami. Słyszałam nad sobą tylko pikające urządzenia. Czułam się tak samo jak wtedy. Jak pierwszego dnia mojego pobytu we Wrocławiu. Miałam nadzieję że tak samo jak wtedy przyjdzie Kamil ale było to raczej nie możliwe.
- Dzień dobry, słyszy mnie pani? - przede mną stanął pan w białym ubraniu.
- Tak. Co się ze mną stało? - spojrzałam na niego
- Dostała pani krwotoku. Jest pani w ciąży. Za bardzo się pani stresowała w ciągu ostatnich paru dni i denerwowała. Jest to koniec 2 miesiąca. Niedługo pani dziecko będzie wyczuwać emocje, będzie słyszeć każde pani słowo. Nie może się pani denerwować, ciąża jest zagrożona przez to że pani się nie odżywiała prawidłowo. Trafiła do nas pani odwodniona. O mało co nie straciła pani tego maluszka. - nie wierzyłam w co on mówił. Przez własną głupotę mogłam go stracić. Pogłaskałam się po brzuchu - Proszę teraz odpoczywać i przemyśleć spokojnie moje słowa. - wyszedł z sali, a do mnie przyszła Jowita.
- Hej kochana. Ale mi narobiłaś strachu. Masz tak więcej nie robić. Ej co się dzieje? - spytała gdy zauważyła łzy na moim policzku.
- Prawie go straciłam. - wydukałam
- Ale nie straciłaś. Jak wyjdziesz ze szpitala jedziesz do mnie. Przez parę dni się tobą zaopiekuję. - przytuliła mnie - nie przejmuj się, razem damy radę. Co prawda nie dodzwoniłam się do Kamila, ale twoja siostra zaraz tu będzie.
- Po co po nich dzwoniłaś ? Zaraz mu przekażą i będzie że to nie jego dziecko. Nie chcę kolejnych kłótni. Przerasta mnie to.
- Wiem. Ale przecież to koniec 2 miesiąca. Nie mogłaś go zdradzić z Oskarem tak? A nawet jeśli to dziecko jest Kamila, a nie Oskara. - pocieszała mnie - no już. Ja idę na korytarz poczekać na Zuzę, a ty się prześpij. Jesteś wykończona.
Wyszła na korytarz, a ja nie mogłam zasnąć. Jak mogłam pójść tak po prostu spać kiedy moje życie rozwalało się na kawałki. Kamil się do mnie nie odzywa chociaż będziemy mieli razem dziecko, a w dodatku ja go zdradziłam z Oskarem.
- Widzisz maluszku - pogłaskałam się po brzuchu - masz głupią mamę ale obiecuję ci że jak tylko się urodzisz będę idealną matką. Niczego ci nie zabraknie, pamiętaj razem damy radę. - po paru minutach zmorzył mnie sen
* Kamil *
Jak zawsze byłem w studiu. Pracowałem z całym zespołem nad nową płytą. Mieliśmy przerwę kiedy usłyszałem że z korytarza dobiegają jakieś głosy. Gdy wyszedłem na korytarz byłam tam już tylko Aneta.
- Kto to był?
- Oskar? Chyba tak kazał mi to przekazać Tobie - dała mi kopertę w dłonie i wyszła.
Otworzyłem ją. Był tam list " Hej tu Oskar. Wiem że mnie nie lubisz i nigdy nie lubiłeś. Ale niestety Twoja narzeczona jest nie wierna Tobie skoro spędziła u mnie cudowną noc. Chociaż sory razem spędziliśmy cudowną noc. Sory ale tak widocznie musiało być. Ona leciała tylko na Twoją kasę. Pogódź się z tym i daj jej spokój " Jak przeczytałem ten list myślałem że nie wytrzymam. Pięści same mi się zaciskały.
- Ej stary co się dzieję? - koło mnie pojawił się Maciek
- Masz! Przeczytaj!
- Ej ale o co chodzi? Nie kumam nic z tego listu. Julka cię zdradziła? - spojrzał na mnie
- A nie umiesz czytać !? Ja głupi myślałem że mnie kocha. Kurwa wszystko na marne. - zrzuciłem kubek ze stolika
- uspokój się! - powstrzymywał mnie - Julka nie jest taka na pewno. Jeśli by leciała na Twoją kasę to by nie chciała płacić za siebie na tej wycieczce wspólnej. Pomyśl chwilę i się nie wkurzaj.
- Łatwo ci mówić nie wkurzaj się. Tam w kopercie - wskazałem na stolik - jest zdjęcie jak u niego śpi to też nie jest zdrada Twoim zdaniem!? - wziął to zdjęcie
- Masz rację zdradziła cię tym że spała u niego w sypialni i w dodatku w ubraniu. - pokazał mi zdjęcie - najpierw dobrze się zastanów a potem dopiero się wkurzaj.
- Kamil telefon do ciebie - wyszła Aneta
Dzwoniła Zuza że Julia trafiła do szpitala. Jak by tego jeszcze było mało musiałem przerwać nagrywanie płyty dziś.
- Aneta jadę do szpitala, Julce coś się stało - krzyknąłem i już chciałem iść kiedy zatrzymał mnie Maciek
- Gdzie w tym stanie pojedziesz!? Jadę z Tobą - dałem mu kluczyki i po chwili już pędziliśmy do szpitala.
Wbiegłem do budynku i od razu pobiegłem na 4 piętro. Na korytarzu była już Zuza
- Co z nią!? Gdzie ona jest? Co się stało?
- Daj mi dojść do głosu to ci powiem - krzyknęła Zuza
- No mów! - ponaglałem
- Jest tam w sali - wskazała na drzwi - ale czekaj!. Zanim tam wejdziesz powiem ci tyle ile wiem. Jechała z Jowitą do lekarza kiedy złapał ją ból brzucha. Trafiła tu ponieważ byłą odwodniona i dostała krwotoku. Jest - spojrzała na mnie - jest w 2 miesiącu chociaż to już koniec 2 miesiąca ciąży. Prawie że by go straciła. Przez wasze ciągłe kłótnie stracili byście dziecko, Dociera to do ciebie!?
- Ale...a. Przecież. Ona.. była.. Muszę do niej iść - nie czekając wbiegłem do sali.
*Julka*
Miałam badanie USG kiedy do sali wbiegł Kamil. Gdy go zobaczyłam przestraszyłam się. Wiedziałam że będzie teraz gadanie że to nie jego dziecko i tym podobne.
- Proszę stąd wyjść. Nie można teraz wchodzić - upomniał lekarz
- Ale...ale ja jestem ojcem - wypowiedział, a mnie zamurowało. Od tak po prostu się przyznaje
- To prawda? - spojrzał na mnie lekarz
- Ta..Tak - powiedziałam głośniej
- W takim razie proszę wejść. - wrócił do badania - Jeśli nie szybka interwencja pani koleżanki już by pan nie był. Dobrze pani Julko wszystko jest w porządku, mały rozwija się prawidłowo chodź tak jak mówiłem ciąża była i jest zagrożona. I nikt pani nie powie że nie będzie zagrożona do końca. Musi pani o siebie dbać jeszcze bardziej i co najważniejsze żadnej ciężkiej pracy. Praca będzie wielkim zagrożeniem dla malucha. Jeśli chodzi o odżywianie. Już pani mówię że nadmierne spożywanie słodyczy nie jest dobre ponieważ prowadzi do choroby która będzie kolejnym zagrożeniem. Dużo owoców i warzyw oraz dużo snu. Jak na razie to tyle. Resztę powiem pani później - uśmiechnął się i wyszedł. Bałam się tego momentu jak zostanę sama z Kamilem
Stał nad łóżkiem i patrzył się za okno. Ja dotknęłam brzucha.
- Powiedz, zdradziłaś mnie ?
- Kamil nie wiem. Byłam pijana. Wiem tylko tyle że obudziłam się w ubraniu ale bluzkę miałam porwaną - chyba nadszedł ten czas kiedy trzeba było się przyznać.
- dostałem dziś list od niego. Pisał w nim że spędził cudowną noc z Tobą. Że leciałaś tylko na moją kasę i żebym dał ci spokój - spojrzał na mnie - to prawda?
- Kamil zwariowałeś!? Nigdy nie chciałam od Ciebie żadnych pieniędzy. Od 3 lat radzę sobie sama i będę radzić. Gdy wyprowadziłam się z domu z Zuzą utrzymywałam nas tylko ja. Ja opłacałam rachunki, płaciłam za szkołę Zuzi i dawałam jej pieniądze. Nigdy od nikogo nie chciałam pomocy. Od Ciebie też nie chce. Poradzę sobie - zaczęłam płakać. Nie wiedziałam że tak sądził
- Ale ja chce wam pomóc. Zapytałem tylko czy to prawda. - dotknął mojego brzucha, a mnie przeszły ciarki. Odwróciłam głowę w drugą stronę po moim policzku spływały łzy. - idę na korytarz pogadam z lekarzem, a ty odpoczywaj. Musisz dbać o nasze maleństwo - pocałował mnie w głowę i wyszedł.
Gdy zostałam sama zaczęłam płakać. Nienawidziłam Oskara. Myślałam że jest moim przyjacielem. Że kiedy będę chciała mogę do niego pójść i się wygadać, a okazało się że tylko czyhał aby skłócić mnie z Kamilem. Wybrałam numer i zadzwoniłam do niego
- O hej piękna co tam?
- Jak mogłeś to zrobić? Przez ciebie leżę teraz w szpitalu i o mało co nie straciłam mojego maleństwa. Powiedz mi czemu to zrobiłeś? Dało ci to satysfakcję jak widziałeś że cierpię!?
- Ale o czym ty mówisz?
- Po jaką cholerę dawałeś jakiś list Kamilowi w którym napisałeś że leciałam tylko na jego kasę!? Ucieszyło cię to że się z nim pokłóciłam!? Jesteś chamem. Życzę ci żeby spotkało cię to samo co mnie - rozłączyłam się i rzuciłam telefonem.
Natychmiast w sali znalazła się Zuza
- Julka co się stało ?
- Gadałam z Oskarem. Jestem głupią nawiną dziewczynka. Jak mogłam. Nie daruje sobie tego - przytuliła mnie
- Spokojnie. Nie możesz się denerwować. Myśl cały czas o maluchu. On ma przyjść na świat, a ty masz o to zadbać. Julka do cholery radziliśmy sobie do tej pory to damy radę i teraz tak? - spojrzała na mnie
- Damy - lekko się uśmiechnęłam
- To teraz nie płacz - starła mi łzy - tylko idź spać.
Tak jak mi kazała tak zrobiłam. Co prawda byłam zmęczona i sen szybko mi przyszedł.
---------------
Jestem z kolejnym :)
Tym razem nie pomyliłam blogów chyba :D
Rozdział jak dla mnie smutny, bo jak go pisałam to mi się smutno zrobiło ;c
Jak myślicie co teraz będzie z Julką i Kamilem?
Podoba się rozdział?
Dziękuje Klaudii za pomysł.
Co prawda miałam taki sam :)
Wspaniały! :D
OdpowiedzUsuńSkoro jest maleństwo to chyba powinni być razem :D
Dziecko musi mieć szczęśliwą rodzinę i dwoje rodzicóW :))
Czekam na szybki kolejny :>
Ojejku. Smutne :ccc ale i wspaniałe.
OdpowiedzUsuńNiech Kamil będzie z Julka, proszę. ..
a Oskar niech pożałuje za to co zrobił.