Tak kochamy marzenia, że boimy się je realizować.
Każde kolejne dni w szpitalu dały mi szansę przemyśleć wszystko od nowa. Z każdym dniem przyswajałam sobie fakt że za 7 miesięcy będę miała dziecko z Kamilem, będę matką. Kamil codziennie przychodził do szpitala. Od czasu trafienia do szpitala zmienił się. Mniej czasu spędzał w studiu. Widać było że się starał. Po południu jak zawsze przyszedł z dużym, białym misiem.
- Cześć. Jak się czujesz? - pocałował mnie w policzek i usiadł na krześle.
- Dobrze. A co tam u Ciebie? - przytuliłam się do misia
- Też dobrze. Niedługo kończymy nagrywanie płyty. Aneta dodaje nam kolejne koncerty ale nie na wszystkie jedziemy
- Czemu? Przecież koncerty to coś co kochacie w swoim zawodzie. Te fanki które tylko czekają na nowe informacje na wasz temat, czekając tylko aby nazwa ich miejscowości pojawiła się na liście koncertów, a wy chcecie odebrać im marzenia? - spojrzałam na niego.
- Ważniejsze dla nas są nasze rodziny. Ty jesteś w ciąży, muszę zadbać o was. Chłopaki też mnie poparli że za dużo czasu spędzają w pracy, chcą zająć się rodzinami - spokojnie mi wytłumaczył
- Kamil, a co z nami?
- Nie zostawię cię i nie chcę was stracić - złapał mnie za rękę - rozmawiałem z Oskarem przestraszył się dziecka i przyznał się że oszukiwał. Chciał nas skłócić i wymyślił tą sytuację. Dostał po zębach i więcej tego nie zrobi
- Kamil biłeś się z nim!? - powiedziałam głośniej
- Nie denerwuj się. Nie biłem się z nim tylko dostał i nawet nie zamierzał mi oddać - wzruszył ramionami
- Kamil... ale boje się - zaczęłam skubać kołdrę
- Czego się boisz? Jestem z Tobą i ci pomogę. Kocham Cię - pocałował mnie
- A jak sobie nie poradzimy? Jak będę złą matką? - zadawałam pytania
- Przestań głuptasie. Poradzimy sobie i będziemy najlepszymi rodzicami na świecie - zapewniał
Pod wieczór przyszedł lekarz na obserwację, a po 2 dniach wyszłam ze szpitala. Kamil tak jak wcześniej mieszkał u mnie. Zdecydowaliśmy że zamieszka u mnie, a jego mieszkanie sprzedamy. Szybko znalazł się chętny na jego mieszkanie. Dziś. Kamil siedział w studio tylko do 14. Gdy krzątałam się po domu i z nudów zaczęłam sprzątać to znalazłam jakieś papierki. Na moje oko były to plany mieszkania ale po co nam plan budowy mieszkania skoro mamy mieszkanie? Akurat wycierałam kurzę w salonie kiedy do domu wrócił Kamil.
- A co ty kochanie robisz? - przywitał się ze mną
- Yy sprzątam? - spojrzałam na niego
- To widzę ale czemu ty? Przecież wiesz że nie możesz wykonywać pracy żadnej - poszedł do kuchni
- Ohh no tak bo ścierka i płyn do mebli waży tonę. Kamil nie przesadzaj nie dźwigam nic tylko wycieram kurze - zaśmiałam się
- No dobrze. Niech będzie ale i na ten temat mam inne zdanie - wychylił się z kuchni
- Kochanie a co to jest? - pokazałam mu papierki wchodząc do kuchni
- Wiesz to miała być niespodzianka i kazałem Konradowi to dobrze ukryć cholerka - złapał się za głowę - bo widzisz za parę miesięcy będziemy mieli maluszka nie? - złapał mnie za ręce i lekko pociągnął że znalazłam się na jego kolanach - więc wyszedłem z założenia że nie będziemy się tu gnieść w 5, a że mój tata miał działkę we Wrocławiu którą mi przepisał postanowiłem i na niej stał domek co prawda w takim średnim stanie ale ja to zmienię i no to jest plan budowy naszego nowego mieszkania - spojrzał na mnie
- Kamil budowa mieszkania to duży wydatek. Ja przecież teraz nie pracuje. Nie zgadzam się - pokręciłam głową
- Ale kochanie ja pracuje i tak się składa że dużo w tej sprawie nie możemy zrobić bo domek już stoi i niedługo trzeba brać się za wykończenia - uśmiechnął się
- Kamil - przeciągnęłam - jesteś niemożliwy. Mogę zobaczyć ten domek? - bawiłam się jego dredami
- Dobrze pojedziemy tam. Ale jutro bo będę około 13 w domu. Pojedziemy tam obejrzysz go, a później do sklepu na małe zakupy. - pocałował mnie
- Ale po co. Przecież ostatnio Konrad zrobili zakupy z młodą.
- Oj kochanie coś dziś nie myślimy. Nie patrząc na nic ale niedługo trzeba będzie kupić nowe ubrania i Tobie i maluszkowi. A po za tym trzeba się rozejrzeć za meblami i tym podobne.
- Aha ok. Dobra ty zjedź a ja idę na górę - pocałowałam go i powędrowałam na górę.
Zdążyłam wejść do pokoju, a tu zadzwonił mój telefon. Dzwoniła Natalia. Odebrałam od razu. Rozmawiałam z nią około godziny. Gdy zeszłam na dół w salonie siedział Kamil, Konrad i Zuza.
- O dobrze że jesteście. Dzwoniła Natalia i może wpadną pojutrze - uśmiechnęłam się
- Serio? No nareście. Jak ja dawno tej wariatki nie widziałam, w końcu trzeba się dowiedzieć jak się czuje przed ślubem. - zaśmiała się Zuza
- A ślub nie jest za 2 miesiące? - spytał Kamil
- Ej to prawda. Całkiem zapomniałam. Przez to wszystko - złapałam się za głowę
- Ale kto to wymyślił żeby robić ślub w zimę!? - zapytał Konrad
- Kondziu bo zima to ponoć bardzo romantyczna pora roku - zaśmiałam się
- Tak i bardzo zimna
- Oj nie przesadzaj. Dasz radę - poczochrałam go po włosach
- Ciesz się że jesteś w ciąży bo jak nie to już byś płakała ze śmiechu - spojrzał na mnie
- Ha! Teraz cię mogę denerwować i mi nic nie zrobisz. Jak fajnie - zatarłam ręce
- O mamusiu! Mam się bać - spojrzał na mnie, pokiwałam głową - to jest niesprawiedliwe. - oburzył się
- Kondziu nie zachowuj się jak baba - wtrącił się Kamil.
Resztę wieczoru spędziliśmy na oglądaniu filmów. Było dużo śmiechu bo Konrad chciał obejrzeć Najśmieszniejszą komedię i to prawda była śmieszna. Z tego wszystkiego miałam rozmazany tusz bo łzy mi poleciały ze śmiechu. Około 23 poszliśmy spać. Od razu zasnęłam.
***
Obudziłam się po 9. Zeszłam na dół było bardzo cicho. Zuza była w szkole. Jeszcze tylko 3 lata przed nią nauki. Zrobiłam sobie herbatę ponieważ lekarz kazał ograniczyć mi kawy oraz zrobiłam kanapki. Oglądając jakiś serial w telewizorze zjadłam. O 12 poszłam się ubrać i zrobić makijaż. Tak jak Kamil obiecał do domu wrócił o 13 szybko zjadł i ruszyliśmy. Najpierw pojechaliśmy obejrzeć ten dom. Domek był ładny i nie za duży. Taki w sam raz dla nas. Były tam kuchnia, łazienka, duży salon i 4 pokoje i garderobę. Po obejrzeniu całego domu pojechaliśmy na zakupy. Kupiłam sobie arę ubrań ponieważ już niedługo w żadne nie wejdę. Obejrzeliśmy też jakieś ubranka dla dzieci i oczywiście Kamil już chciał kupować wózek, łóżeczka i inne potrzebne przy dziecku przedmioty. Ale kazałam mu się uspokoić ponieważ nawet nie znamy płci dziecka a on już chciał kupować. Pojechaliśmy także do sklepu z meblami. Było dużo ładnych mebli i szczerze mówiąc nie wiem czy wybrałabym coś z nich ponieważ każdy miał w sobie coś co ciągnęło do zakupu. Wróciliśmy pod wieczór z dobrymi humorami. Obiecałam Kamilowi że przy najbliższej wizycie u ginekologa czyli za 3 dni poproszę o płeć dziecka aby mógł kupić co chce. Bałam się tych zakupów bo znając Kamila będą rzeczy które się nie przydadzą dziecku ale Kamil to Kamil jemu nie przemówi i tak kupi co będzie chciał.
-------------
Witam :)
Rozdział mi tak nie bardzo podoba ale cóż.
Miłego czytania :D
Bo Ty się nie znasz :P Rozdział jest wspaniały ;**
OdpowiedzUsuńTo co? Czekamy na następny :D
Rozdział wspaniały :D
OdpowiedzUsuńPopieram koleżankę wyżej :>
Taki cieplutki,milutki :-)
Czekam na kolejny :D
Świetny, czekam na następny :D
OdpowiedzUsuń