piątek, 7 lutego 2014

34 Rozdział "Życie zawsze daje ci drugą szansę, która zwie się jutro!"

Wtargnięcie Marleya do pokoju obudziło mnie. Stał przy łóżku i patrzył na śpiącego Kamila z nadzieją że zaraz wstanie i da mu jeść. Pokręciłam głową i opuściłam pokój wraz z psem. Dałam mu jeść i wróciłam na górę aby się ubrać. Założyłam spodenki, bluzkę i baleriny. Zrobiłam szybki makijaż i się uczesałam. Zeszłam na dół i wzięłam tabletki i wodę. Zaniosłam Kamilowi i Konradowi. Nie miałam zamiaru sprzątać tego bałaganu pozostawionego w salonie. Siadłam z kawą przy stole w kuchni i czekałam aż ktoś się obudzi. Dalej byłam zła na Kamila i nie zamierzałam tak łatwo odpuścić. Dzisiaj mamy jechać do studia coś tam śpiewać. Tylko że Kamil mi nie powiedział jaką piosenkę
- Hej jak się spało ? - usłyszałam głos Zuzy
- Źle a tobie?
- Jako tako - poruszyła ręką w lewo i prawo
- Chcesz kawę ?
- Poproszę - uśmiechnęła się
Nalałam jej kawy i usiadłam na swoje poprzednie miejsce. Po paru chwilach dołączyli do nas pozostali domownicy
- Nie wiem kto ale dziękuje tej osobie która przyniosła mi tabletki - wyjąkał Kondzio
- Nie ma sprawy - odparłam upijając kawe
- Ja również dziękuje - Kamil do mnie podszedł i chciał dać buziaka ale odkręciłam głowę - co jest?
- Nic - odparłam - idę na górę bo ktoś tu ostatnio mówił że do studia jedziemy - uśmiechnęłam się i opuściłam kuchnię. Poprawiałam makijaż kiedy ktoś gwałtownie wszedł do pokoju. Jak się okazało był to Kamil
- Dalej jesteś wkurzona - krzątał się po pokoju nakładając na siebie kolejne części garderoby
- Nie skądże przecież ty mnie tylko okłamałeś - odpowiedziałam z ironią i zabierając swoje ciuchy wyszłam z pokoju
- Zajęte - usłyszałam kiedy zapukałam do łazienki
- Korni pośpiesz się muszę się przebrać
- No już wchodź - odparła i otworzyła drzwi
Weszłam i bez skrępowania się przebrałam. Korni robiła sobie makijaż. Gdy byłyśmy gotowe opuściłyśmy łazienkę. Po drodze minęliśmy Konrada który dziwnie na nas spojrzał. Zeszliśmy na dół. Założyłam buty i czekałam na Kamila aż się wygrzebie z pokoju. Korni poszła jeszcze do Szymka. Zachowywała się jak troskliwa mamuśka. Korzystając z okazji wróciłam do pokoju i założyłam kolczyki i bransoletkę.
- Mógłbyś się pośpieszyć bo nerwicy dostanę z nimi na dole - kierowałam się do wyjścia
- Przepraszam
Kiwnęłam tylko głową i opuściłam pokój. Trochę minęło zanim się wyszykowali. Wsiedliśmy do samochodu Kamila i odjechaliśmy

*Zuza*
- Kochanie chyba ktoś musi to posprzątać - wskazałam na salon w którym były porozrzucane puszki, chipsy itp. Konrad podszedł do mnie i zrobił minę proszącego kotka trzepocząc przy tym śmiesznie rzęsami
- Wierze że sobie z Przemkiem poradzicie, a ja idę do Szymka
Poklepałam ich po ramieniu i z szokowanymi minami zostawiłam ich w salonie i poszłam do Szymka. Przebrałam go i położyłam do łóżeczka, a sama udałam się do łazienki by wziąć szybki prysznic. Ubrałam się, umalowałam, uczesałam i wróciłam do Szymka. Spał przytulony do misia. Uśmiech sam nawinął mi się na buzie gdy na niego spojrzałam. Dałam mu buziaka w policzek i opuściłam pokój. Zeszłam do salonu i postanowiłam pomóc chłopakom sprzątać

*Jula*
W ciszy dojechaliśmy do studia. Kamil poszedł udzielać wywiadu, a ja z Korni udaliśmy się do reszty. Chłopaków poznałam już wcześniej więc etap " poznawanie" mam już za sobą. Wraz z Korni poszłyśmy do innego pomieszczenia aby przećwiczyć dwie piosenki " Think about tomorrow" oraz " Światu brakuje troski"
Nie jestem pewna czy można było nazwać to próbą bo jak nie jedna się śmiała to druga i nie było spokoju. Siedziałyśmy na skórzanych fotelach i ocierałyśmy policzki z łez ponieważ przez śmiech trochę ich pociekło. Do nas nagle wpadł Maciek i kazał się ogarnąć bo za chwilę wychodzimy
- No to zapraszamy na pierwszy publiczny występ przed kamerami Juli Kowalik obecnej dziewczyny wielkiego wokalisty muzyki reggae Bednarka - Korni udawała redaktorkę i wybuła śmiechem
Przewróciłam oczami, poprawiłam ubiór i wyszłam z pomieszczenia
- Idziesz czy zostajesz? - wróciłam i spojrzałam na nią. Siedziała na fotelu i się śmiała. Złapałam ją za rękę i wyszłyśmy z pomieszczenia. Przed występem poprawili nam makijaż ponieważ przez łzy nie wyglądał on najlepiej. Gotowe stanęłyśmy na swoich miejscach. Występ minął bardzo szybko. Nawet mi się szkoda zrobiło bo kochałam śpiewać i mogłam robić to cały dzień. Opuściłam scenę i podeszłam do Anety
- No, no nie wiedziałam że Kamil ma przy sobie taki skarb - uśmiechnęła się Aneta
- Nie przesadzajmy - roześmiałam się
- I do tego skromna - koło nas pojawił się Zwierz
- Dobra ja porywam tą skromnisie - do mnie przytulił się Kamil
 Szybko się od niego odsunęłam i poszłam do Korni. Stała w drzwiach i kręciła głową
- No co? - spojrzałam na nią i wyminęłam kierując się do wyjścia
- Czemu nie pogadasz z nim i nie powiesz że zabolało cię to że ci nic nie powiedział? - odwróciła się i popatrzyła
- Niech wie że się mówi prawdę - obróciłam się, puściłam jej oczko i wyszłam.
Opierając się o maskę i ogrzewając twarz w promykach słońca czekałam na Kamila i Korni

* Kamil*
Przez całą drogę do studia i powrotną do domu Julka się nie odzywała. Nie wiem o co jej chodzi. Może trochę wczoraj przesadziłem z alkoholem ale w końcu osiemnastkę brata obchodzi się raz prawda? Więc niech się nie obraża na mnie za to
- Korni rodzice jutro wracają ? - spojrzałem w lusterko by ją widzieć
- Chyba tak. Pytaj Juli oni z nią rozmawiali bo ja brałam prysznic - wzruszyła ramionami
- Jutro - odpowiedziałam obojętnie patrząc w przednią szybę
- Aha to tak teraz będziemy rozmawiać? - spojrzałem na nią
- A musimy teraz o tym rozmawiać? - odpowiedziała pytaniem na pytanie spoglądając mi w oczy
Przez resztę drogi jedynie radio cicho grało. Zastanawiałem się co takiego zrobiłem? Mam nadzieję że niebawem się dowiem bo jak nie to chyba sam nie wpadnę dlaczego się do mnie nie odzywa

*Zuza*
Sprzątnie trochę nam zajęło bo z takimi wariatami nie dało się bez śmiechu i wygłupów sprzątać. Po dwóch godzinach w salonie panował porządek. Położyłam się Konradowi na kolanach, a Przemek usiadł obok na fotelu. Moje włosy były gładzone przez rękę Konrada, a na karku co chwilę spoczywały jego usta. Łaskotało mnie to i prawie za każdym razem wybuchałam śmiechem
- Musisz? - spojrzałam na niego, opanowując śmiech
- Noo - przedłużył literkę - lubię jak sie śmiejesz - wyszczerzył się
Niedługo później w drzwiach pojawili się Kamil, Julka i Korni. Między Kamilem, a Julką dalej panowała cisza. 

----------------------------------
Hejka :D
Zapraszam do czytania i komentowania :)
Ja uciekam :D
Bless <3

2 komentarze:

  1. Świetny rozdział :D W sumie jak każdy <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Supeer :D Życze weny i czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń