"Będę cię kochać do końca życia. A jeżeli jest coś potem,
będę cię kochać także po śmierci. Czy mnie rozumiesz? "
Następnego dnia o godzinie 6 wyjechałam. Pożyczyłam od Konrada samochód gdyż nie chciałam gnieść się tyle czasu w autobusie. Jadąc tam cały czas myślałam jak to teraz wygląda. Na grobie byłam tylko dwa razy po pogrzebie. Po drodze zajechałam do kwiaciarni i kupiłam duży bukiet na grób. Najpierw pojechałam do mamy Przemka po drugi kask. Ten który usłyszał ostatni oddech Marcela. Gdy na niego spojrzałam od nowa miałam łzy. Był cały porysowany. Spakowałam kask do bagażnika i pojechałam na cmentarz. Usiadłam na grobie i zapaliłam znicz oraz położyłam bukiet kwiatów. Spojrzałam na zdjęcie i zaczęłam nucić naszą ulubioną piosenkę
- Pamiętasz? - zapytałam cicho ze łzami w oczach - zawsze przy tej piosence siadałeś obok mnie i razem ją śpiewaliśmy - starłam łzę z policzka - nie, nie płaczę. Wiem, że tego byś nie chciał - szepnęłam łamiącym się głosem i kolejny raz starłam łzę z policzka - ale to boli. Zrozumiesz mnie chyba? Nie umiem powstrzymać łez. Płaczę bo przytłacza mnie myśl, że nie zaśpiewasz już ze mną nigdy, że nie przytulisz mnie, kiedy będę tego potrzebować, że nie wysłuchasz moich żali. Ten ból tak cholernie rani wnętrze całej mnie. Nie wiem jak sobie radzić. Wciąż mam wrażenie, że wyjechałeś tylko na chwilę i zaraz wrócisz. Czego to wszystko musiało się potoczyć w tym kierunku? Co ja mogę zrobić aby znów Cię zobaczyć?
- Niestety nic - odwróciłam głowę, nade mną stała siostra Marcela. Spojrzałam na nią i spóściłam głowę - dawno Cię tu nie było
- Nie miej do mnie żalu. Śmierć Marcela zabolała mnie tak samo mocno jak was. Cały czas chciałam wrócić ale ból mi nie pozwalał - z moich oczy wypływało coraz więcej łez.
- Nie mam do Ciebie żalu - usiadła obok - Wiem, że Marcel był i będzie w Twojej pamięci na zawsze. Znam Cię i widziałam jaka byłaś załamana po śmierci teraz mam tylko nadzieję że będziesz częściej go odwiedzać
- Tak. Postaram się, ale też jesteś dorosła i wiesz że nie zawsze ma się czas zwłaszcza jak się pracuję
- Lub ma się dziecko - spojrzałam na nią - tak, zostałam mamą. Mam synka 2.5 miesięcy
- Gratuluje! - przytuliłam się do niej
- Odwiedź nas kiedyś - zaproponowała
- Obiecuje! Za tydzień wpadnę na dłużej,a dziś przepraszam ale muszę już jechać. Jestem nie swoim samochodem - pożegnałam się z Alicją, pomodliłam się i odjechałam kierując się na Wrocław.
---------
Przepraszam, że taki krótki ale nie miałam pomysłu.
Liczę na komentarze :))
Fajny :) Będzie coś w końcu o Kamilu? :P
OdpowiedzUsuńP.S Miałaś rację, że ten blog schodzi na ten sam temat co ten drugi blog ;) Mam jednak nadzieję, że dasz radę pokonać tą chęć kontynuowania tego tematu i wrócisz do głównej fabuły ;))