''Każdy z nas ma swoją własną rzeczywistość albo nawet kilka i czasem trudno orzec, której należy się trzymać.''
Przeczytaj notkę pod Rozdziałem!
Stałyśmy pod drzwiami domu Bednarków czekając aż ktoś otworzy drzwi. Jednak nic. Schodziłyśmy już po schodach kiedy w drzwiach pojawił się zaspany Konrad
- Kota nie ma myszy harcują - wyszeptała Zuza
- Uważasz siebie za kota - zaśmiałam się i przyjrzałam się Konradowi
Stał w samych spodenkach pół śpiąco. Gdyby nie to że przyszłyśmy tu w ważnej sprawie to bym się z niego pośmiała.
- Konrad kochanie gdzie masz swoją starszą kopię? - poczułam w okolicy żeber Zuzy łokcia - A to za co?
- Kochanie! Dobrze że Kamil tego nie słyszy
- Skoro od Ciebie nie słyszy takich słów to ktoś mu musi życie osłodzić - wytknęłam jej język, a ona tylko przewróciła oczami
Spojrzałam znowu na Konrada. Stał w takiej samej pozycji niczym posąg jakby nie słyszał pytania
- Konrad ogłuchłeś!?
- Ciszej kobieto! Kamila nie ma. Zmył się gdzieś rano chyba do radia pojechał ten no wywiad dawać czy jak to tam się zwie - wymamrotał
- udzielać jak już - przewróciłam oczami - dobra chwila - weszłam do domu o zadzwoniłam do Kamila. Umówiłam się z nim że będę czekać w parku.
- Dobra Zuza ty zostajesz tu, a ja idę do parku
- Ale...
- Nie ma "ale" - przerwałam jej - Musicie sobie coś wyjaśnić chyba tak?Konrad ogarnij się trochę
Nie czekając na jakiekolwiek słowa z ich strony wyszłam z mieszkania i podążyłam do parku. Usiadłam na wolnej ławce i wpatrywałam się w fontannę.
- Przepraszam można? - koło mnie pojawił się starszy Pan
- Tak proszę - przesunęłam się na koniec ławki robiąc miejsce
- Czymś się pani martwi? - usłyszałam po chwili ciszy
- Aż tak to widać? - przyjrzałam się mu - Moja siostra przyrodnia ma raka zostało jej dwa miesiące życia. Potrzebuje pieniędzy ale nie wiem czy uda mi się zebrać
- Nie wolno tracić nadziei. Pamiętaj ona umiera ostatnia
- Tak, wiem. Ale czasem wydaje mi się że ja w ogóle nie mam jakiejkolwiek nadziei - czułam łzy zbierające się pod powiekami
- Nadzieja umiera ostatnia ale na niektóre sprawy jest już za późno - nagle wstał i odszedł. To miał być przesąd? Czy zwykłe wypowiedziane zdanie? W oddali zobaczyłam dobrze znaną mi sylwetkę. Odrzuciłam dotychczasowe myśli i wstałam z uśmiechem z ławki. Podbiegłam do Kamila i się przytuliłam
- Chcę takie powitania codziennie - mocno mnie przytulił
- Kocham Cię - wyszeptałam i go czule pocałowałam. Usiedliśmy na ławce
- To co to za sprawa do mnie hm? -spojrzał na mnie
- Mówiłam ci o Paulinie. To moja siostra przyrodnia. Ona ma raka i zostało jej nie wiele dni
- Tak, wiem. To przykre. Ale co ja mam z tym wspólnego? - nie rozumiał
- Mógłbyś jej dużo pomóc. Wystarczy że zrobisz parę koncertów charytatywnych - nagle wstał z ławki i zaczął niespokojnie się kręcić
- Nie mogę - przykucnął przy mnie
- Ale dlaczego? Wiem chodzi o pieniądze dla zespołu. Ja zapłacę wam tylko zróbcie te koncerty - spojrzałam mu w oczy
- Julka tu nie chodzi o pieniądze - podniósł się zdenerwowany - Czemu ci tak na tym zależy?
- Jest młoda ma całe życie przed sobą. Jak każdy ma plany i marzenia. Chyba nie muszę ci tego tłumaczyć?
Kamil nic nie odpowiedział tylko patrzył w ziemie jakby tam miał odpowiedź. Wyjęłam z torebki dzwoniący telefon i odebrałam
- Słucham...co się stało?...ale przecież jak wychodziłam to było wszystko dobrze...tak zaraz będę - rozłączyłam się i wstałam z ławki
- Gdzie idziesz? - przede mną staną Kamil
- Przepuść mnie spieszę się do szpitala!
- Podwiozę cię - zaproponował
- Dziękuje nie trzeba. Wracaj do domu i sprawdź czy młodzi się nie pozabijali i powiedz Zuzi że pojechałam do szpitala. - pocałowałam go przelotnie w policzek i szybkim krokiem ruszyłam w stronę wyjścia z parku. W 20 minut dojechałam taksówką do szpitala. Zapłaciłam i wbiegłam do budynku. Na korytarzu przed salą spotkałam zapłakaną mamę i dwóch chłopaków. Jeden z nich na oko 19 lat, a drugi 16-17 lat. Podbiegłam do mamy i przykucnęłam
- Co z nią? Co się stało?
- Miała nagłe zatrzymanie akcji serca - odezwał się najstarszy chłopak
- Zatrzymanie akcji serca? Ma to coś wspólnego z rakiem? Przecież wszystko było dobrze jak odchodziłam
- Jak poszłyście ona położyła się spać chciała aby obudzić ją jak przyjdziecie. Jej ojciec wyszedł do pracy i siedziałam sama gdy nagle aparatura zaczęła piszczeć. Wystraszyłam się i zawołałam lekarza, wtedy właśnie przyjechali chłopcy. Wyproszono nas z sali i powiedzieli że to było zatrzymanie akcji serca - wytłumaczyła mi mama i schowała głowę w dłonie. Przytuliłam ją i spojrzałam na chłopaków.
- Jestem Oskar - przedstawił się najstarszy - to jest mój brat Damian - wskazał na młodszego
- Julia
- Ładnie imię - odezwał się Oskar
- Dziękuje Twoje też - lekko się uśmiechnęłam do niego. Z sali Pauliny wyszedł lekarz. Podeszliśmy wszyscy do niego
- Co z nią ? - odezwał się Damian
- Mogę informację udzielać tylko rodzinie. Na chwilę obecną mogę oznajmić że żyje. Poproszę Panie do gabinetu - zwrócił się do mnie i mamy.
- Mamo ty idź ja zostanę z chłopakami - skinęła tylko głową i poszła za lekarzem
- Jesteś jej siostrą? Nigdy Cię u niej nie widziałem - spojrzał na mnie Damian
- Tylko przyrodnią. Nie widziałeś mnie do od paru miesięcy mieszkam tutaj z rodzoną siostrą. A wy kim jesteście dla Pauliny? - spojrzałam na nich
- Ja jestem jej przyjacielem - oznajmił Damian, spojrzałam na Oskara
- Na mnie nie patrz ja tu tylko jestem kierowcą - uniósł ręce w geście obronnym i usiadł koło mnie
- Przyjaciele tak to się teraz nazywa - szepnął mi na ucho i się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech i się mu przyjrzałam. Miał niebieskie jak błękit oczy, blond włosy i aparat na zębach. Zawsze miałam słabość do chłopaków z aparatami. Ale stop! Mam przecież Kamila! Odwróciłam wzrok i patrzyłam w płytki.
---------
Jestem z kolejnym rozdziałem chodź i tak pewnie niewiele osób na niego czeka!
Pomału zbliżamy się ku końcowi.
Jeśli ktoś z was ma pomysł na koniec niech się odzywa na asku lub GG, a jak nie to będziecie musiały zaakceptować mój pomysł który jest trochę inny niż na każdym blogu :)
Liczę na komentarze i liczne wyświetlenia.
Odwiedźcie zakładkę " Bohaterowie" bo pojawią się dwie nowe osoby.
I zapraszam na mojego drugiego bloga! :)
Superr ♥
OdpowiedzUsuńświetny :*
OdpowiedzUsuń