"Człowiek jest wspaniałą istotą nie z powodu dóbr,
które posiada,
ale jego czynów.
Nie ważne jest to co się ma, ale czym się dzieli z
innymi."
- Pani jej nie pomoże
- Dlaczego? Sam pan powiedział że jeśli operacja się odbędzie będzie żyła - wściekałam się coraz bardziej
- Nie! Ja powiedziałem 50/50 czyli że jest szansa ale nigdy nie wiadomo czy nowotwór się nie cofnie i nie będzie przerzutów
- Mimo wszystko chce jej pomóc - nie rezygnowałam
- Nie zdąży pani - doktor pokiwał przecząco głową - za dużo pieniędzy, za mało czasu
- A różne fundacje ? W końcu ktoś musi pomóc! - z oczu popłynęły mi pojedyncze łzy. Byłam zła na doktora najpierw mówi że dzięki operacji będzie żyć, a później odbiera nadzieję
- Niech się pani uspokoi. Fundację nie mogą pomóc. Mają swoich dzieci którym pomagają. Na zapisy do fundacji czeka się 2-3 tygodni po czym później muszą znaleźć wolne miejsca, wyremontować salę żeby później po operacji pani siostra mogła do nich trafić na dalsze leczenie całe to zamieszanie zajmuje ponad miesiąc, a dobrze pani wie że Paulinie dłużej niż dwa miesiące nie zostało.
- Gówno pan wie! Jesteście lekarzami to wy powinniście dawać im, pacjentom nadzieje, a nie ją odbierać. Mam dosyć gadania pana że się nie uda! Zrobię wszystko żeby ona wyszła z tego. Żeby żyła. Wszystko rozumie pan? A teraz żegnam! Idę starać się uratować jej zdrowie kiedy pan będzie siedział za biurkiem - trzasnęłam drzwiami i wybiegłam ze szpitala. Odnalazłam jakąś ławkę mimo mgły jaka powstała przez łzy, usiadłam na niej i zaczęłam płakać. Czemu to wszystko musi spotykać mnie? Najpierw jej nienawidziłam że nie mam mamy przez nią ale w końcu po tylu latach zrozumiałam dlaczego. Moja mama o nowotworze Pauliny musiała wiedzieć jak poznała jej tatę więc nie dziwie się że jej pomogła, a teraz kiedy to rozumiem i chce się z nią pogodzić ktoś nagle chce mi ją odebrać. Ślepo błądząc w kontaktach odnalazłam numer Przemka. Zadzwoniłam i poprosiłam aby przyjechał po mnie. Czekając na niego ujrzałam w pobliżu dwójkę młodych ludzi z dziewczynką którzy mówili coś o nowotworze. Postanowiłam do nich podejść
- Przepraszam że przeszkadzam ale słyszałam że państwo mówią o nowotworze. Tak się składa że moja siostra przyrodnia też ma raka i nie wiem co robić.
- Jeśli ma pani szansę jej pomóc niech pani to zrobi nawet jakby ta próba była na marne - odezwała się kobieta
- Ale lekarze mówią że to nic nie da. Jej zostało dwa miesiące życia, a ja nie wiem czy zdążę zebrać pieniądze. A na fundację podobno się czeka miesiąc
- Kto pani takich bzdur naopowiadał? - odezwał się mężczyzna który trzymał małą na rękach
- Jeśli nowotwór jest poważny fundacja przyjmie pani siostrę w tydzień jak nie mniej. A pieniądze? Nie musi pani płacić od razu. Od operacji ma pani miesiąc do zapłaty
- Na prawdę? Lekarz który prowadzi moją siostrę powiedział co innego
- Lekarze tak tylko mówią. Niech pani spojrzy na naszą córkę - spojrzałam na nią. Miała piękne zielone oczka i była bardzo szczęśliwa - dawali jej miesiąc i to samo mówili że suma duża, że nie zdążymy ale popytaliśmy w różnych klinikach i fundacjach. Nikt na początku nie chciał nam pomóc ale dopiero tutaj we Wrocławiu fundacja " Radosne dziecko: która pomaga właśnie osobom z nowotworami pomogła nam. Udało im uzbierać się połowę sumy. Rozmawialiśmy też z lekarzami od takich operacji powiedzieli nam żer mamy miesiąc od operacji na zapłatę - zauważyłam że pod szpital podjeżdża Przemek
- Bardzo dziękuje - uścisnęłam im dłoń - bardzo mi państwo pomogli. Jak córeczka ma na imię?
- Julka - uśmiechnęłam się jej mama
- Moja imienniczka - podeszłam do niej - Pamiętaj aby nigdy się nie poddawać. Bądź silna po rodzicach. My Julki jesteśmy niezniszczalne nie? Do widzenia - pożegnałam się i odeszłam
- Proszę pani - usłyszałam w połowie drogi, odwróciłam się - proszę być dobrej myśli. Powodzenia! - uśmiechnęłam się i odeszłam. Wsiadłam do samochodu. Udaliśmy się prosto do mieszkania musiałam trochę odpocząć, przemyśleć to wszystko i zjeść coś. Zuza do tej pory się do mnie nie odzywa. Po obiedzie siedzieliśmy wszyscy w salonie. Usiadłam na dywanie koło Szymka i układałam z nim domek z klocków
- A wy tak do końca życia się chcecie nie odzywać? Julka, Zuza zastanówcie się czy jest się o co kłócić? - Przemek patrzył to na jedną, to na drugą
- To ona chce się bawić we wróżkę i pomagać obcej osobie - odezwała się Zuza
- I o to się plujesz? Dziewczyna jest młoda całe życie przed nią. Ale do ciebie mówić jak do ściany! - Szymek patrzył na mnie lekko przestraszony. Ucałowałam jego główkę i go przytuliłam - Przepraszam
- Julka kto to był dziś pod szpitalem ?
- Młode małżeństwo. Mieli córkę gdzieś w roku Szymka która ma nowotwór. Lekarze mówili to samo co Paulinie tylko że ona ma dwa miesiące życia, a małej dawali miesiąc życia. Jej rodzice tak samo byli załamani ale robili wszystko co mogli fundację, zbiórki charytatywne, koncerty charytatywne wszystko aby żyła. I udało się, mała żyje. Jest piękna. Zuza zrozum mnie! Chce jej pomóc ze względu na nią jako człowieka nie jaką siostra przyrodnia. Pomyśl! Nie wiesz co czeka cię jutro, czy ty nie znajdziesz się na jej miejscu. Uwierz mi że tak jak jej Tobie też bym pomogła bo wiem że mimo ciężkiego życia ona chce żyć - spojrzałam na nią nic mi nie odpowiedziała tylko wyszła ze łzami z salonu.
-----------
No to jestem!
Na początku chciałam złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji zbliżających się świąt wielkanocnych.
Zauważyłam też że spadła mi liczba odwiedzających, nie ukrywam że zrobiło mi się smutno no ale trudno nie każdemu musi się podobać moje opowiadanie.
Zachęcam do czytania i komentowania!
Zapraszam również na mojego drugiego bloga : http://milosc-tylko-to-jest-w-zyciu-najwazniejsze.blog.pl/
Zapraszam również na mojego drugiego bloga : http://milosc-tylko-to-jest-w-zyciu-najwazniejsze.blog.pl/
Ja tobie też życzę wszystkiego co najlepsze na te święta :-)
OdpowiedzUsuńJa czytam każdy rozdział <3!
Naprawdę bardzo dobre napisane opowiadanie, więc mniejsza aktywność może wynikać z tego, że teraz święta były :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że Zuza da się przekonać Julce i pomogą swojej przyrodniej siostrze.
Razem można więcej ! :D
http://drogamarzen.blog.pl/