"Jeśli kochasz, nie pozwól,
aby zniszczyła to codzienność "
* Konrad*
Obudziłem się z uśmiechem na twarzy.
-Zuza - wyszeptałem z zamkniętymi oczami i przejechałem ręką w miejscu w którym spała lecz gdy poczułem tylko materac szybko je otworzyłem. Znajdowałem się sam w pokoju. Przypomniałem sobie wczorajszy wieczór. Czy to był tylko sen? Opadłem na poduszkę obok leżącą i poczułam piękny zapach jej perfum. Więc jednak to nie był sen. Ubrałem się szybko i zeszłem na dół. Gdy ujrzałem uśmiechniętą twarz Zuzy odetchnąłem
- Hej kochanie - wyszeptałem jej w usta i pocałowałem ją
- Cześć - wymruczała i przygryzła moją wargę.
Uśmiechnąłem się i jeszcze raz ją pocałowałem. Zrobiliśmy razem śniadanie i rozmawiając zjedliśmy je.
- Ciekawe kiedy Kamil wrócą
- A co tęsknisz za nimi? Bo ja jakoś nie bardzo - spojrzałem na nią
- Okropny jesteś wiesz? - zaśmiała się
- Tylko czasem - mrugnąłem do niej.
* Kornelia *
Obudził mnie dotyk małych rączek na moim policzku. Uśmiechnęłam się i otworzyłam oczy
- Cześć przystojniaku - pocałowałam Szymka w czoło
- aghu - wymówił coś po swojemu
- A ja to co? - Przemek wygiął usta w podkówkę
- Cześć misiek - uśmiechnęłam się i przesłałam mu buziaka w powietrzu
- No fajnie syn wygryzł ojca z pierwszego miejsca - spojrzał na Szymka
- Życie kochanie - puściłam mu oczko i pocałowałam Szymka w policzek
- Idę na dół. Ubierzesz go? - Przemek na mnie spojrzał
- Mówiłam ci już coś o tym prawda? Nie musisz pytać o takie rzeczy, traktuje Szymka jak swoje dziecko - wstałam i szukałam ubranek dla małego
- Nie denerwuj się tak. Wiem o tym i dziękuje ci - podszedł do mnie i mnie pocałował w czoło
- To mnie nie denerwuj - uśmiechnęłam się
Przemek zszedł na dół, a ja ubrałam Szymka, a później siebie.
Wzięłam Szymka na ręce i zeszłam na dół. Wszyscy byli w kuchni. Chłopaki siedzieli przy stole, a Jula robiła śniadanie
- Czemu ich nie nagoniłaś żeby Ci pomogli? - zaśmiałam się i oddałam Przemkowi małego
- Nie dałam sobie rady - zaśmiała się
Pomagałam Juli robić śniadanie oraz zastanawiałam się jak mam powiedzieć że jestem z Przemkiem Kamilowi i Juli. Julka to jeszcze ale Kamil? Może mu się nie spodobać że znalazłam sobie chłopaka z dzieckiem. On twierdzi że dziecko to jest duże poświęcenie. Fakt ale jak się kogoś kocha to się razem przez to wszystko przechodzi prawda? I ja wierzę że tak będzie ze mną i Przemkiem ale jak oni tego nie zaakceptują ?Jula chyba zauważyła że jestem nieobecna i lekko mnie szturchnęła
- Co ci jest? - wyszeptała
- Niebawem się dowiesz - blado się uśmiechnęłam
Zasiedliśmy do stołu i rozmawialiśmy. Spojrzałam na Przemka kiwnął głową. Uśmiechnęłam się i przytaknęłam
- Słuchajcie bo jest coś co musicie wiedzieć - spojrzeli zaskoczeni na niego
- Bo my jesteśmy razem - wyszeptałam i spojrzałam na nich niepewnie. Kamil spojrzał z uśmiechem na Julkę
- Nareście! - krzyknęła Julka i rzuciła mi się na szyje.
- Gratki - Kamil wyciągnął do Przemka rękę, a ten ją uścisnął.
- To co młody nareście się udało co? - Kamil zwrócił się do Szymka
Zaśmiałam się
- Cieszycie się? - spytałam patrząc na nich
- A czemu mamy sie nie cieszyć? - spytał Kamil
- Julka co ty z nim zrobiłaś? Kamil a gdzie Twoje złote rady? Dziecko to duże poświęcenie, nie pakuj się w to i tym podobne - naśladowałam go patrząc na niego
- No wiesz zdania nie zmienię że dziecko to duże poświęcenie ale też wiem że Przemek zasługuje na Ciebie i wiem że będziecie szczęśliwi - oznajmił
- Zgadzam sie z Kamilem - dodała Julka.
Spojrzałam na nich, pokręciłam głową i zabrałam się za sprzątanie po śniadaniu.
------------------------------
Przepraszam że rozdział dopiero dziś ale wczoraj miałam taki zagmatwany dzień. Ale dziś już dodaje ;d
Zauważyłam że ilość wejść na bloga się zmniejszyła.
Nie podoba się wam już blog? Jeśli jest coś nie tak to napiszcie, a postaram się to zmienić.
Wiem że opowiadanie nie jest takie fajne ale sama też nie wiem co już wymyślić aby było ono ciekawsze.
Jeśli macie jakieś pomysły to napiszcie.
Czytać, komentować i pytać ;d
Mam nadzieję że ten rozdział jest lepszy od tego poprzedniego.
A tak po za tym.
Drogie Czytelniczki!
Wszystkiego co najlepsze. Duużo uśmiechu, miłości, przyjaźni. Abyście każdy dzień zaczynali z myślą " Ten będzie lepszy od poprzedniego", aby dobra nadzieja nie umarła w was. Musicie wierzyć że wszystko dzieję się po coś. Życzę Wam abyście ten dzień jak i kolejne dni 8 Marca zapamiętali na zawsze. Ja go zapamiętam zbyt dobrze gdyż mój dziadek właśnie w ten dzień zmarł ;c. No czasem się tak dzieję " Rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać". Oczywiście życzę wam również spotkania Kamila Bednarka i abyście mieli okazję z nim porozmawiać. ! <3 ♥♥♥ Pamiętajcie to Wasze Święto! ;d 
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz