piątek, 16 stycznia 2015
Rozdział dedykowany Oli :)
Nowy rok rozpoczęliśmy z chorobą. Kamil będąc wczoraj pod wpływem procentów wyszedł na dwór bez kurtki w samej koszulce, przeziębił się i niestety musiał spędzić 1 stycznia w łóżku. Kornelia zabrała Kubę do Siebie, żeby Kamil go nie zaraził. Gdy się przebudziłam, Kamil był przytulony do mnie, strasznie rozpalony. Zeszłam na dół po termometr, kazałam zmierzyć mu temperaturę, a sama ponownie zeszłam na dół i zrobiłam mu herbatę z cytryną i miodem. Przygotowałam leki, zrobiłam naleśniki i zaniosłam mu to wszystko na tacy do sypialni.
- Ale kochanie nie trzeba - odparł widząc mnie w drzwiach z tacą
- Nie dyskutuj
- No dobrze - zrezygnował z kłócenia się i wziął się za jedzenie śniadania
Ja wzięłam ubrania i poszłam do łazienki wziąć prysznic i się przebrać. Gdy wróciłam niestety nie zastałam Kamila w sypialni
- Kamil! - krzyknęłam - gdzie jesteś?
- W salonie - odkrzyknął
Zeszłam szybko na dół, siedział sobie wygodnie na kanapie i oglądał telewizję
- Czy ty nie możesz choć raz wysiedzieć w sypialni pod kołdrą!? - stanęłam obok kanapy
- Czemu kobieto dramatyzujesz? Na górze nie mamy telewizora i to był ten błąd którego nie zauważyłem podczas remontowania mieszkania, więc przeniosłem się na dół bo jest mi tu lepiej i ciekawiej niż patrzeć na cztery ściany w kolorze biało - czarnym - spojrzał na mnie
- Sam te kolory wybrałeś więc czemu narzekasz? Faceci - wzniosłam ręce do góry i podreptałam do kuchni
- Ej nie narzekaj na facetów bo was zrozumieć jest trudniej - odparł
- No chyba raczej nie, macie zmniejszone móżdżki do których nie dostaliśmy instrukcji - usiadłam w fotelu obok niego i oglądałam film
- A czemu Kuba jest u Korneli? - ten zapłon
- Bo jego nieodpowiedzialny tatuś biegał wczoraj po dworze w samej koszulce i nie chcę żeby był chory - spokojnie mu wytłumaczyłam
Koło 12 poszedł się ubrać w razie jakby jakieś goście mieli zamiar wpaść. Więc pewnie mój jakże inteligentny narzeczony zaprosił kogoś tylko nie miał czasu mi tego powiedzieć, a teraz wykręca się intuicją. W ogóle oni mają coś takiego? Istnieje u mężczyzn intuicja? Jak się później okazało wizytę sprawili nam rodzice Kamila.
- I że niby ta intuicja ? - spojrzałam na Kamila
- Poznałem po zapachu że jedzie coś do mnie dobrego - z uśmiechem przywitał się z rodzicami i odebrał kosz pełen jedzenia
- Tak jasne wyczułeś przez jakieś 150 km zapach? Wiem że jesteś chory ale nie wiedziałam że aż tak - przywitałam się z rodzicami Kamila
- Było się zastanowić kogo sobie brałaś - zaśmiał się jego tata
- No wie pan jakbym wcześniej wiedziała to ten rok temu zastanowiłabym się bardzo dobrze
Wszyscy siedzieliśmy w salonie, niedługo potem przyjechała Kornelia. Przytuliłam się do mojego synka, nakarmiłam go i położyłam do łóżeczka. Kamil nagle gdzieś znikł, a po chwili wrócił nucąc piosenkę. Rozumiem gdyby to była jakaś jego czy kogoś innego z reggae ale disco polo!? Nie wierzę w ludzi.
- Czy te leki działają na Ciebie odwrotnie? - spojrzałam na niego
- Nie wiem, skąd mam wiedzieć co mi podałaś. Może narkotyki ? - spojrzał na mnie
- Trutkę na szczury - odparłam z ironią
- Chyba za duży jestem jak na szczura - przejrzał się w lustrze
- Siądź sobie bo mnie coś trafi zaraz - odparłam, a wszyscy zaczęli się śmiać.
No tak cały Kamil. Powaga u niego to wielki znak zapytania. Bo po co być poważnym skoro można robić z siebie idiotę i zachowywać się jak klaun. Gdy później dołączyli do nas Zuza i Konrad, wiadome było że bracia nie usiedzą spokojnie. Zaczęli we dwóch coś odwalać. Najpierw grali w jakąś strzelaninę, później w karty, a na końcu zaczęli się turlać po podłodze? No niech mi ktoś powie czy oni są normalni? Do swojej zabawy wciągnęli również Przemka.
- Dziewczyny ja się poważnie zastanawiam czy zamiast pod ołtarz to nie zaciągnąć go do psychiatry, jak myślicie? - spojrzała na nich Kornelia
- Myślisz że on coś tu pomoże? Przecież to ostatnie stadium upośledzenia, na co już żaden lekarz nie pomoże. Możesz leczyć ich na nogi ale na głowę już za późno. Przykro mi - położyłam rękę na jej ramieniu - musisz się z tym pogodzić
- Ale jak to możliwe że my takie w miarę opanowane, a on tak fiu fiu? - spojrzała na mnie Zuźka
- Może go podmienili i to wcale nie nasza krew?
Rodzice Kamila prawie pękali ze śmiechu, my w sumie nie byliśmy lepsze. Wyglądało jakbym płakała ale to tylko śmiech. Około godziny 19 rodzice Kamila jechali do domu, chcieliśmy żeby zostali ale uparli się że muszą wracać bo jutro do pracy i nie będzie im się chciało jechać z samego rana. Pożegnaliśmy ich i poprosiłam aby zadzwonili jak dojadą. Obiecali zadzwonić, zamknęłam jeszcze bramę po nich i wróciłam do domu. A tam w końcu po 2 godzin spokój. Chłopcy siedzieli na kanapie, Przemek trzymał na rękach śpiącego Szymona, Kamil i Konrad zafascynowani filmem więc zero reakcji, a dziewczyny rozmawiały na jakiś temat ale jak weszłam do ucichły.
- O czym gadałyście? - usiadłam obok
- Oj no wiesz. Takie tam nic ważnego - machnęła ręką Kornelia
- Dobra jak chcecie - odparłam i spojrzałam na chłopaków
- No dobra. Co robisz za dwa tygodnie ? - spytała Kornelia
- Zapewne siedzę w domu i wychowuje mojego syna, a co ? - spojrzałam na nią
- A pójdziesz gdzieś ze mną?
- Zależy gdzie ?
- Na zakupy i do schroniska - odparła
- Na zakupy ok, ale po co do schroniska!? - tym mnie zaskoczyła
- Szymek z Przemkiem chcą psa. Taki tam mały prezent na nowy rok - zaśmiała się
- I mam ci pomóc w wyborze psa? - spojrzałam na nią z całkiem dziwną miną
- Mniej więcej - Zuźka nie wytrzymała i wybuchła śmiechem
- Niech będzie - machnęłam ręką
Wraz z dziewczynami i dziećmi poszłyśmy na górę spać, a chłopaków zostawiliśmy na dole. Chcieli oglądać telewizję to niech oglądają. Ciekawe gdzie później się położą. Ja z Kornelią, Kubą i Szymkiem spaliśmy na łóżku bo było dość duże, a Zuzka na materacu.
--------------
Troszkę krótki, ale podczas choroby nie myślę :P
Taka informacja dla Was może smutna, ale ci co zaglądają tu często to wiedzą że już rozdziały są dodawane rzadziej, niestety ale historia Kamila i Julki pomału dobiega końca.
Ale spokojnie mam plany na nowe opowiadanie, ale najpierw muszę jedna dokończyć i pomyśleć dokładnie na jaki temat, bohaterów i te sprawy.
Myślę że za jakieś 3-4 rozdziały to Opowiadanie się skończy,
Przepraszam ale nie mam już co opisywać.
Miłego czytania :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fajny :)
OdpowiedzUsuńZ jednej strony to szkoda, że opowiadanie się kończy, ale z drugiej strony rzeczywiście kończą się chyba tematy do opisania :)
Mam jednak nadzieję, że postarasz się bardzo fajnie zakończyć to opowiadanie :D
Weny życzę i zdrowiej :DD
Jest super, czekam na kolejny. Wiem co czujesz ja jestem w trakcie 34 rozdziału i nie wiem co pisać, brak weny :D
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Taki śmieszny i zabawny strasznie. Te wszystkie sytuacje z Kamilem i chłopakami. Cudowny :D
OdpowiedzUsuń