" Szczęście nie polega na zdobywaniu tego,
czego chcesz, ale na akceptowaniu tego, co już masz"
Tego dnia siedziałam sama z Kornelią i Szymonem w domu. I to był chyba ten dzień kiedy moje maleństwo chciało wyjść na świat. Skurczę zaczęły się koło 13 po południu. Dobrze że w domu był Konrad i Kornelia natychmiast wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do szpitala. Konrad łamał na drodze wszelkie przepisy jakie mógł. W szpitalu od razu zabrali mnie na salę porodową. Rodziłam 5 godzin. Polało się dużo łez i był ogromny ból ale było warto. Mój synek urodził się wieczorem. Kornelia do szpitala zwołała wszystkich możliwych. Był Kamil, Zuza, Jowita, nawet Marcin nie wiem skąd no i Kornelia. Konrad z Przemkiem siedzieli w domu z Mają i Szymkiem. Po porodzie pielęgniarka zajęła się Kubą, a ja zostałam przewieziona na salę. Od razu przyszli do mnie wszyscy. Gratulowali nam. Kamil był taki szczęśliwy że wyszedł z sali, a za chwilę wrócił z wielkim misiem i drugim małym dla Kuby.
- Wiesz że jesteś wariat? - pocałowałam go
- Już to kiedyś, gdzieś słyszałem - zaśmiał się
Po godzinie wszyscy się zbierali do domów. Ja nakarmiłam jeszcze Kubę bo przyniosła go pielęgniarka i poszłam spać. Po tygodniu byliśmy wolni. Mogliśmy wyjść do domu ponieważ nic się z maluszkiem nie działo. Odebrać ze szpitala miał nas Kamil.
- Gotowi? - spytał zaraz po wejściu do sali.
- Jeszcze aby go ubiorę. A czemu ty nie w studiu? - zapytałam ubierając małego.
- A bo muszę was odwieść do domu i z wami pobyć.
- Wcale że nie. Poradzimy sobie sami - uśmiechnęłam się
- Chcesz mnie wygonić z domu? - zmarszczył brwi
- Nie. Chcę żebyś w końcu nagrał tą płytę i był wolny od całego studia
Kamil nic mi nie odpowiedział tylko pocałował mnie w czoło. Zabrał torbę z naszymi rzeczami, a ja wzięłam nosidełko z Kubusiem. Na korytarzu spotkałam moją panią doktor. Pogratulowała nam synka i życzyła wszystkiego dobrego. Podziękowaliśmy jej i wyszliśmy. Dobrze że na dworze nie było żadnych dziennikarzy bo mogłam bez żadnych zmartwień pójść do samochodu nie martwiąc się że jakieś moje zdjęcie i Kuby trafią do gazety. Kamil zamiast zawieść nas do mojego starego domu, zawiózł nas do domu który od tej pory miał być naszym wspólnym. Weszłam z małym do środka i przywitał mnie przyjemny zapach (.................). Lubiłam go bo przypominał mi cudowne chwilę spędzone z Zuzą w dzieciństwie. Teraz ten dom wyglądał jeszcze ładniej niż wcześniej. Nie wiem czy wspominałam ale nasz dom był duży że spokojnie pomieściłby dwie rodziny. Na dole była kuchnia, łazienka, duży salon i dwa pokoje gościnne oraz specjalne studio dla Kamila w którym mógł spotykać się z całym zespołem i nagrywać nie przejmując się że będzie za głośno ponieważ wstawił dźwiękoszczelne drzwi i ściany były nieco grubsze zaś na górę prowadziły kręcone, drewniane schody. Tam mieściła się również łazienka, garderoba, sypialnia, pokój dla Kuby i jeszcze jeden nie wiem po co. Całe wnętrze domu bardzo mi się podobało choć na początku będzie mi się trudno przyzwyczaić do nowego miejsca. Położyłam małego w specjalnym, rozkładanym łóżeczku w salonie i podreptałam do kuchni. Tak jak myślałam Kamil nie zdążył zrobić zakupów więc wysłałam go do sklepu żeby kupił najpotrzebniejsze produkty żeby starczyło nam na obiad i kolację, a resztę zrobię ja jutro z Kornelią. Już rozmawiałam z Przemkiem oraz Zuzą i z chęcią zostaną z Kubą jutro, a ja na spokojnie pojadę z Kornelią na zakupy. Chociaż bałam się zostawić jak na razie małego z kimkolwiek no ale nie zabiorę go teraz na zakupy kiedy jest najbardziej podatny na choroby. I dobrze wiedziałam że na spokojnie nie zrobię zakupów bo będę się bała o małego. Niedługo później wrócił Kamil z zakupami. Zrobiłam jakiś szybki obiad i zjedliśmy.
- Kamil ja jutro pojadę na zakupy z Kornelią - uprzedziłam go
- A co z Kubą, ja jutro nie mogę zostać w domu
- Wiem, dlatego zostanie z nim Zuza i Przemek. Przemo ma doświadczenia z noworodkami więc nic Kubie nie będzie - uśmiechnęłam się
- No dobrze - pocałował mnie - Kocham cię
- Ja ciebie też - zaczął mnie całować kiedy usłyszałam płacz małego
- Czy teraz będzie tak zawsze?
- Obawiam się kochanie że tak - zaśmiałam się
Podreptałam do salonu, wyjęłam małego z łóżeczka. Nakarmiłam go i mały od razu zasnął.
Następnego dnia tak jak się umówiłam o godzinie 9 do drzwi zadzwonił dzwonek. Otworzyłam, był to Przemek i Zuza. Jeszcze tylko nakarmiłam Kubę, założyłam kurtkę, zabrałam torebkę z pieniędzmi i wyszłam. Miałam na zakupy około 3 godziny zanim Kuba nie zgłodnieje ponownie. Muszę przyznać że noworodki strasznie dużo jedzą. Pierwszym miejscem jakie odwiedziliśmy to był supermarket. Musiałam zakupić jedzenie bo u nas świeciły pustki. Obładowane torbami wyszliśmy ze sklepu po godzinie. Następnym naszym planem było odwiedzić galerię bo Kornelia musiała kupić sobie jakąś sukienkę bo na święta wszyscy jedziemy do rodziców rodzeństwa, a że chcą powiedzieć o ślubie cywilnym rodzicom to postanowiła że założy sukienkę. Ja w sumie też chciałam sobie kupić jakąś sukienkę taką na święta bo w mojej szafie były same na okazję takie jak wesela czy chrzciny. Zaszliśmy do pierwszego sklepu nic. W drugim podobała się Korneli jedna sukienka ale nie było rozmiaru. W końcu trzeci sklep. Tam znalazłyśmy coś dla nas. I na szczęście były rozmiary. Nareście będę mogła założyć szpilki. Dopiero teraz zorientowałam się że zostało dwa tygodnie do świąt. Ja kupiłam czarno - białą sukienkę, a Kornelia czarną. Jeszcze tylko musiałyśmy kupić jakieś prezenty. Ustaliłam z Kornelią że kupimy dla każdego coś. Chociaż nie my bo podsunęli nam ten pomysł bracia. Dla Kamila i Konrada kupiłam zegarek i zestaw perfum, skoro bracia to będą mieli to samo zresztą oni perfum używają tych samych i ubierają się podobnie więc tu nie widziałam problemu. Kamil czasem pożyczał Konradowi ubrania. Przemkowi Kornelia doradziła mi bym kupiła jakąś koszulkę. Tak więc poszłyśmy do sklepu z ubraniami, znalazłam jakąś koszulkę która powinna mu się spodobać. Dla Zuzy kupiłam bransoletkę, jej ulubione perfumy i sukienkę która jej się na pewno spodoba. Korneli kupiłam perfumy i zegarek o którym kilka dni temu ciągle nawijała ale nie mogła go znaleźć a ja poszperałam w internecie i go zamówiłam. Został mi jeszcze Szymek no i rodzice Kamila. Szymkowi kupiłam parę ubrań, buciki z Adidasa i samochód na pilota, no a rodzicom Kamila kupujemy wspólnie prezent bo niedługo będą obchodzić rocznicę ślubu. Wracając do domu byłyśmy zadowolone, a bagażnik był wypchany po brzegi. Niestety Przemek musiał pomóc nam to wnieść do domu. Kornelia nie miała gdzie zostawić prezentów bo bała się że w domu to zaraz ktoś podpatrzy, a że ja wiedziałam co ona kupowała, a ona wiedziała co ja kupowałam to schowałam jej prezenty u nas w pokoju gościnnym. Stała tam szafa więc wsadziliśmy tam wszystkie prezenty, a Kamil tam nie wchodził bo nie miał po co więc bez obaw mogłyśmy tam zostawić bo nikt nie zobaczy. Podziękowałam im za opiekę nad Kubą. Kornelia wstawiła wodę na herbatę, a ja nakarmiłam Kubę. Mały spał grzecznie w łóżeczku, a my rozmawialiśmy w kuchni
- No to na kiedy planujecie ślub? - zapytałam Kornelię i Przemka
- Na razie to ja poczekam na zgodę - zaśmiał się Przemek
- Planowaliśmy w lutym. Wiesz Zima to ładna pora roku - rozmarzyła się Kornelia
- No w zimę zróbcie, a ty się nie przejmuj jak nie będziesz miał zgody rodziców to masz zgodę braci - uśmiechnęłam się
Rozmowa rozkręciła się na dobre, dołączyli do nas później Konrad i Kamil. Tak więc ostatnie goście odjechali około 22. Kubusia przeniosłam do naszej sypialni i zostawiłam z Kamilem, a sama poszłam się wykąpać. Gdy wróciłam Kamil już spał, a ja mały rozglądał się.
- Widzisz kochanie zostawić cię z tatusiem to uśnie - uśmiechnęłam się do Kubusia i obudziłam Kamila, a by przesunął się
Położyłam się pod kołdrę, a Kubę wzięła pomiędzy nas. Liczyłam że Kamil nie będzie się w nocy rozpychał
- Kamil uważaj w nocy bo mały jest pomiędzy nami - upomniałam go
- Dobra - uśmiechnął się
-------------
Noo i jest rozdział :)
Liczę że się podoba :D
Przepraszam że tak omijam parę dni z życia Kamila i Julki ale nie ma opłaca się opisywać nie ciekawych dni :P
Miłego czytania :))
Koooooocham ♥
OdpowiedzUsuńTo jest takie słodkie :D Pati, czekamy na kolejny. Nie zapomnij o nas :*
Jest super :*
OdpowiedzUsuń