" Przyjdź i przytul, a zaliczę dzień do udanych"
Na drugi dzień wybraliśmy się z Kamilem i Kornelią oraz dziećmi na spacer. Szliśmy sobie i rozmawialiśmy. Kamil prowadził wózek z Kubą, a ja ganiałam Szymka. Kiedy przechodziliśmy koło dwóch chłopaków Kamil na chwilę się zatrzymał. Ja w tym czasie byłam troszkę dalej od niego bo rzucałam się śnieżkami z Szymkiem. Złapałam go za rączkę i podeszliśmy do nich.
- Hej - uśmiechnęłam się do nich
- Cześć, Marcin - podał mi rękę jeden z chłopaków
- Julka
- Natan - odparł drugi chłopak
- Julka to moi staży kumple - odparł Kamil
- Miło poznać - dodałam i spojrzałam na Kubę, spał
- To gdzie kroczycie? - zapytał Natan
- Przed siebie - odparłam - dotlenić się i zrzucić kalorię
- Możemy się przyłączyć? - spytał Marcin
- Czemu nie - zaśmiała się Kornelia
Wszyscy ruszyliśmy dalej. Chłopaki opowiadali nam wszystkie wyczyny ich ze szkoły. Nie przypuszczałabym że Kamil był takim łobuzem.
- Nigdy się nie chwaliłeś że taki z Ciebie łobuz - spojrzałam na Kamila
- Nie ma czym - odparł z uśmiechem
- No no ale też się kumplom nie pochwaliłeś że masz syna
- Bo syn ma dopiero parę dni - odparłam
- Mimo to !
Z uśmiechem wróciliśmy do domu. Zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w drogę do domu. Gdy tylko przekroczyłam prób domu odetchnęłam, fajnie było u rodziców Kamila ale jednak swój dom to co innego. Rozebrałam Kubę i poszłam wstawić wodę. Kamil usypiał Kubę, a ja zrobiłam herbatę.
- Nigdy nie wspominałeś o chłopakach - usiadłam na kanapie
- Bo nie był o czym - uśmiechnął się
- Jak nie ma ? To twoi kumple. Już nie trzymasz z nimi? - spojrzałam na niego
- Julka - przytulił mnie - teraz mam zespół, was i nie mam czasu na stare znajomości, a po za tym raczej wolałabyś żebym nie trzymał z nimi jak dawniej - odparł
- Niby dlaczego? - ciągnęłam
- Bo oni jarają - odparł
Zamilkłam. Nie miałam więcej pytań i dobrze Kamil stwierdził. Dobrze że z nimi już nie trzyma. Wieczorem umyłam Kubę, przebrałam w piżamkę i położyłam do łóżka. Zostawiłam Kubę z Kamilem, a sama poszłam wziąć gorącą kąpiel. Brakowało mi tego od paru dni. Poleżeć bez zmartwień w gorącej wodzie. Gdy woda zrobiła się chłodna wyszłam, wytarłam się do sucha i ubrałam bieliznę i koszulkę Kamila. Podreptałam z winem i dwoma kieliszkami do sypialni w której leżał Kamil.
- Kochanie masz ochotę na winko ? - spytałam wchodząc na łóżko
- Z Tobą zawsze - odebrał ode mnie wino i otworzył
- Jak fajnie jest poleżeć w spokoju - odparłam
- Radziłbym nie mówić tego głośno bo może to zaraz wszystko się posypać - zaśmiał się
Oparłam się głową o tors Kamila i zamknęłam oczy. Nagle poczułam usta Kamila na swoich ramionach. Odchyliłam lekko głowę i natychmiast z ramion przeniósł się na szyję. Było tak cudownie ale oczywiście nie kto inny jak nasz syn wszystko popsuł. Odstawiłam kieliszek z winem na szafkę i go wzięłam na ręce. Położyłam go pomiędzy nami i zasnęliśmy.
Rano czekała na mnie miła pobudka. Śniadanie do łóżka przygotowane przez Kamila. Po śniadaniu ogarnęłam się, ubrałam Kubę i pojechaliśmy złożyć wizytę Zuzi i Konradowi. Bez problemu dostaliśmy się do mieszkania ponieważ nie oddałam im kluczy bo jak nie patrzeć do mój dom nie żebym zamierzała robić im kontrolę czy coś ale czasem może być potrzebny. Gdy zorientowaliśmy się że młodzi jeszcze śpią postanowiliśmy zrobić im niespodziankę. Kamil po cichu zajmował się Kubą aby nie płakał i ich nie obudził, a ja przygotowałam śniadanie. Ustawiliśmy wszystko na stole i podreptałam do ich pokoju. Po cichu weszłam i gdy zobaczyłam ich takich słodkich, przytulonych do siebie nie miałam serca ich budzić ale śniadanie by wystygło
- Ej koniec spania, wstawać! - rzuciłam się na nich
- Szwagierka daj spać - wymamrotał Konrad
- Szwagier nie dam ci spać, wstajemy - krzyknęłam
- I co się drzesz wariatko - położyła się na mnie Zuza i dalej poszła spać
Wspólnymi siłami zrzuciliśmy Konrada z łóżka. Oburzony ubrał się i poszedł do Kamila, a ja z Zuzą przykryłyśmy się kołdrą i jak za starych dobrych czasów Zuza leżała na mnie i spała.
- Zuzol wstajemy! - zaśmiałam się
- Jeszcze raz powiesz Zuzol a pożałujesz - wymruczała z zamkniętymi oczami
- No weeź. Nie ma spania i zejdź ze mnie bo jesteś za ciężka
- Było mi nie dawać tyle jeść - odparła z uśmiechem
W końcu zeszła ze mnie, ubrała się i wyszliśmy. Zjedli co prawda na pół zimne śniadanie. Zrobiliśmy herbatę i zanieśliśmy do salonu.
- Jesteście bez serca takiego biednego Kondzia z łóżka wypchać! - wypominał Konrad
- Oj Kondziu. Ale patrz przez chwilę miałeś takie dwie piękne kobiety koło siebie - zaśmiałyśmy się
- Dobrze powiedziane przez chwilę - odparł
Przez resztę dnia śmialiśmy się cały czas. Pod wieczór wróciliśmy i niemalże natychmiast poszliśmy spać.
-------------
Taki jakiś dziwny :/
Życzę miłego czytania i mam nadzieję że chodź w połowie się podoba :)
Świetny jest :D Bardzo miło się czytało. ;*
OdpowiedzUsuńW połowie .? Żartujesz .? Jest świetny jak zawsze. Czekam z niecierpliwością na następny i zapraszam do mnie :
OdpowiedzUsuńtakie-chwile-jak-te.blog.pl
Mmmm :D
OdpowiedzUsuńKocham kocham kocham <3
Kubuś *.*
jakie to słodkie :*
Dawaj kobieto następny :P