piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 65 " Nigdy nie pozwól odejść marzeniom. Zatrzymaj je! "

 " Najważniejsza rzecz w życiu to rodzina. 
Najpierw ta w której się urodziłeś, 
A później ta, którą sam stworzyłeś "



Od rana wszystko robiliśmy w biegu. Szybkie śniadanie, pakowanie i ubieranie się. O 10 podjechali pod dom Przemek z Kornelia, Zuza, Konradem i Szymkiem. Kamil zaniósł małego do samochodu. Ja szybko wróciłam na górę po prezenty i spakowałam je do torby.
- już wszystko ? - wszedł do pokoju
- tak, proszę - podałam mu torbę
- spakowałaś prezenty ?
- tak przed chwilą - uśmiechnęłam się z
zeszłam na dół, założyłam kurtkę, buty, zabrałam torebkę i wyszłam. Przywitałam się z resztą i wsiadłam do samochodu.
- przypiąłeś fotelik Kubusia ? - spojrzałam na synka
- tak
 - a wózek spakowałeś ?
- Julka proszę cię - zaśmiał się - zapewniam Cię że wykonałem wszystkie Twoje zadania
 - Kamil nie śmiej się, po prostu martwię się o naszego synka - spojrzałam na niego
- dobrze, nie denerwuj się - splótł nasze dłonie
- nie denerwuje się tylko boję - spojrzałam w bok
- no ale czego ? - spojrzał na mnie - przecież znasz moich rodziców, rozmawiałaś już z nimi, dziadków też znasz więc o co chodzi?
- tak znam ich, rozmawiałam ale to będzie pierwsza wigilia z Twoja rodzina i Kuba i mam jakieś złe przeczucia
- i z twoja - dodał ciszej
- No , Zuzą - uśmiechnęłam się
- Julka bo wczoraj wieczorem kiedy myłaś małego zadzwoniła mama i oznajmiła że zaprosiła na święta Twoją mamę - niepewnie na mnie spojrzał
- Zajebiście! - wkurzyłam się
Po śmierci Pauliny nie odzywała się do mnie. Chciała tylko żebym im pomogła. A teraz przy stole mam udawać że jestem szczęśliwa że spędzę święta z nią? Nie. Na pewno tak nie będzie.
- Wiem że Ci się to nie podoba, mi też nie bo wiem że będziesz zła ale to też Twoja mama.
- Kamil tak mama się nie zachowuje. Od 5 lat mnie olewała, a kiedy córeczka jej partnera zachorowała to nagle sobie przypomniała o nas tylko po to żeby im pomóc, a kiedy zrobiłam co mogłam już mnie nie znają. Nie będę Twojej rodzinie psuć świąt więc nie zamierzam robić jej wyrzutów dziś - uśmiechnęłam się i spojrzałam na Kubę które sobie spał
- Jesteś jej częścią - posłał mi uśmiech
Po 2 godzinach dojechaliśmy do rodzinnego domu Kamila. Wjeżdżając w bramę zauważyłam samochód mojej mamy. Z jednej strony nienawidziłam jej za wszystko co mnie spotkało, a z drugiej strony kocham ją bo to w końcu moja mama
- Kamil ale ja nie mam dla nich prezentu
- Ja mam. Będzie tylko Twoja mama, wczoraj wieczorem pojechałem i kupiłem - pocałował mnie
Odpięłam nosidełko Kuby i go wyjęłam. Kamil zabrał wózek, przenośne łóżeczko i torbę.
Zanim zdążyliśmy się zebrać na werandę już wyszła mama Kamila. Stanęłam bliżej Kamila i lekko się uśmiechnęłam
- No chodźcie szybciutko. Każdy na was czeka
- Idziemy mamo! - krzyknął Kamil i spojrzał na mnie - a ty się nie bój, jestem przy Tobie - pocałował mnie
Całą grupą weszliśmy do domu. Zostawiliśmy kurtki i udaliśmy się do salonu gdzie byli dosłownie wszyscy. Przywitaliśmy się z każdym i reszta zajęła miejsca, a ja podeszłam do Kuby. W koło mnie znalazła się moja i Kamila mama oraz babcia Kamila
- Jaki on słodki - uśmiechnęła się mama Kamila
- W końcu nasza krew Eluniu. Musi być słodki po takich rodzicach - puściła mi oczko
O 16 wraz z Kornelią i Zuzą zanieśliśmy na górę wszystkie nasze rzeczy, a Kamil z babcią zabawiali Kubę. Pomogliśmy jeszcze z potrawami i wróciliśmy do salonu. Konrad z tatą zapalili świeczki. W tle puścili kolędy. W pokoju zrobiło się nastrojowo. Delikatne, migotliwe światło kładło cienie na twarze skupionych stołu. Półmiski z potrawami wyglądały zupełnie inaczej, połyskiwały w dziwnym świetle. Choinka radośnie migotała w oknie. Przesunęłam wzrokiem po twarzach rodziców i dziadków. Skupienie na rozmowach, jacyś inni niż zazwyczaj. Nawet Szymek był jakiś odmieniony. Zazwyczaj zagadywał ludzi że mieli go dosyć, a teraz siedział grzecznie na kolanach Korneli i się do niej przytulał. Rodzice Kamila tak samo jak dziadkowie nie mieli nic przeciwko ich związku i wręcz zachwycali się Szymkiem i Kubą. Twierdzili że Przemek po takich przejściach doceni obecność Korneli i jej nie zrani. Czekając na pierwszą gwiazdkę usiadłam pomiędzy Przemkiem, a Kamilem który trzymał na kolanach Kubę.
- Chyba nie jest aż tak źle? - wyszeptał do ucha Kamil
- Nie - uśmiechnęłam się i położyłam głowę na jego ramieniu
-Jak tam u was? - spytała moja mama
- Dziękujemy wszystko dobrze - odparł Kamil
- Nasz prawnuczek nie rozrabia? - zaśmiał się dziadek
- Jeszcze nie - zaczęliśmy się śmiać - a co u Ciebie mamo? - spojrzałam na nią, patrzyła na mnie zszokowana ze łzami w oczach
- Dobrze - uśmiechnęła się
Kiedy wszyscy zebrali się przy stole Kornelia z Przemkiem wstali.
- Słuchajcie bo my mamy wam coś do powiedzenia - zaczęła Kornelia i spojrzała na Przemka
- Podczas naszego wspólnego wyjazdu w wakacje rozmawialiśmy dużo o naszym związku i wspólnej przyszłości dlatego w tym momencie chciałbym prosić państwa - spojrzał na rodziców Korneli - o rękę waszej córki.
Spojrzałam na mamę Kamila z oczu leciały jej łzy. Do Przemka podszedł tata Korneli, podał mu rękę
- Od nas macie pełne błogosławieństwo
- Dziękuje - uśmiechnął się i przytulił Kornelię.
Wszyscy bili im brawa, Kornelia przytuliła też Szymka. Z uśmiechami składaliśmy sobie życzenia, łamiąc się opłatkiem oraz zasiedliśmy do stołu. Niestety mój synek nie dał mi długo posiedzieć przy stole. Zaczął płakać, musiałam pójść go przebrać, a gdy wróciłam do salonu nie chciało mu się spać, tylko spodobała mu się choinka i zaczął bawić się bombkami.
- Daj wezmę go, a ty idź coś zjedź - podszedł do mnie Konrad
- Dzięki Kondziu - z chęcią oddałam mu Kubę i wróciłam do stołu.
Kamil zawzięcie dyskutował z dziadkiem dlatego jego mama korzystając z okazji nachyliła się do mnie
- Dziewczyno jak ty to zrobiłaś że moi chłopcy stali się tak odpowiedzialni?
- Wie pani chyba jakieś uczucia w nich obudziłam - zaśmiałam się
- Mogę cię prosić o dwie rzeczy? - spojrzała na mnie
- Słucham?
- Po pierwsze proszę mów do mnie mamo albo Ela, a nie pani
- Dobrze, a druga?
- Dbaj tam o moich chłopców i Kornelkę. Wiem że ona ma idealnego chłopaka który o nią zadba, ale bardziej boję się o tego najmłodszego. Czasem strzeli mu coś do głowy, a Twoja siostra jest dla niego za dobra
- Obiecuje mamo - dziwnie mi było ale w końcu obiecałam- że zadbam o nich wszystkich, a jak któreś nie będzie się słuchać będę dzwonić - zaśmiałam się
- No i o to mi chodziło - uśmiechnęła się
- Co spiskujecie przeciwko mnie? - wtrącił się Kamil
- A co nie mogę mieć z twoją dziewczyną tajemnic? - odparła jego mama
- Z narzeczoną mamuś, narzeczoną - uśmiechnął się
- kiedy ty ta dorosłeś synu? - spojrzała na niego
- Od kiedy mam takie skarby przy sobie - pocałował mnie
Na noc mieliśmy zostać u rodziców Kamila więc o 12 prawie wszyscy poszli na pasterkę. Zostałam z Kamilem i Konradem oraz ich mamą bo źle się czuła no i wiadomo że z dziećmi bo oni już usypiali. Tak szczerze mówiąc to ja też byłam zmęczona ale Szymek obudził się koło 11 i bawił się samochodzikiem, a Kubie spodobała się zabawa z wujkiem więc Konrad był zmuszony bawić się z bratankiem.


--------
Taki rozdział troszkę świąteczny ;3
Noo ale poczułam już święta, czekam na nie cały czas *.*
Mam nadzieję że się podoba :)
Miłego czytania :P

1 komentarz:

  1. GENIALNY *.*
    Tak milutko się czytało. Co prawda liczę na jeszcze jeden rozdział przed świętami, ale no... WESOŁYCH ŚWIĄT ;**

    OdpowiedzUsuń